Tom Hanks "Kolekcja nietypowych zdarzeń"


Toma Hanksa chyba nikomu przedstawiać nie trzeba - wszyscy znamy i lubimy tego amerykańskiego aktora i pamiętamy go za wspaniałe role filmowe (m.in. Forresta Gump'a, Paula Edgecombe'a z "Zielonej Mili", Viktora Navorski'ego z "Terminalu" czy nieco upierdliwego Joe Fox'a z komedii romantycznej "Masz wiadomość"). Jednak nie każdy wie, że Tom Hanks jest nie tylko aktorem, ale również reżyserem i producentem filmowym. Co więcej, niedawno okazało się, że ma kolejny talent - potrafi pisać całkiem dobre opowiadania. Jesienią 2017 roku w Polsce, nakładem Wydawnictwa Wielka Litera, ukazał się tom opowiadań zatytułowany "Kolekcja nietypowych zdarzeń". Jeśli jesteście ciekawi, co o nim sądzę, zapraszam do dalszej lektury.



Zacznijmy od tego, że przed przystąpieniem do lektury "Kolekcji" naczytałam się i nasłuchałam wielu skrajnych opinii. Instagram i blogi chwaliły dzieło Hanksa, natomiast moi bliscy byli bardzo rozczarowani książką. Ja sama byłam ogromnie ciekawa i jednocześnie nieco sceptyczna (zwłaszcza po przeczytaniu zbioru opowiadań i felietonów Woody'ego Allen'a). W tym tygodniu postanowiłam się wreszcie zmierzyć z dziełem Toma Hanksa i muszę przyznać, że zaskoczyło mnie pozytywnie już od pierwszych stron. Po pierwszym opowiadaniu ("Trzy tygodnie męki") odetchnęłam z ulgą, myśląc sobie, że nie jest źle, a w zasadzie to jest całkiem nieźle. Potem było jeszcze lepiej. Bardzo podobał mi się tekst pod tytułem "Miesiąc na ulicy Greene" o rozwódce, która wraz z trójką swoich dzieci przeprowadza się do większego domu i próbuje ułożyć swoje życie na nowo. "Nota o aktorach" to kolejna historia, która przypadła mi do gustu, ponieważ opowiada o młodej dziewczynie, która szuka szczęścia w Nowym Jorku (Boże, jak ja uwielbiam czytać o NYC!). Z kolei inne opowiadanie, zatytułowane "Wigilia 1953" zaczyna się bardzo ciepło i przyjemnie niczym kolejna świąteczna opowieść, jednak wspomnienia wojenne głównego bohatera sprawiają, że nie jest to tak do końca tekst lekki, łatwy i przyjemny. Jeśli miałabym jednak wskazać swoje ulubione opowiadanie z "Kolekcji", to zdecydowanie wybrałabym historię małego Kenny'ego z "Niezwykłego Weekendu". 


Oczywiście, niektóre opowiadania niekoniecznie skradły moje serce i muszę przyznać, że po prostu je zmęczyłam. Mam tu na myśli m.in. "Alan Bean i czwórka", "Przeszłość jest dla nas ważna" czy "Zatrzymajcie się u nas". Niemniej jednak, mamy do wyboru aż 17 krótkich form z motywem przewodnim maszyny do pisania, więc jest w czym wybierać. Opowiadania można sobie dawkować zgodnie z naszymi zainteresowaniami oraz czasem wolnym, jakim dysponujemy. Książkę można zabrać w podróż lub czytać powoli, partiami w wolne wieczory lub w leniwe niedzielne poranki. Myślę, że warto sięgnąć po "Kolekcję nietypowych zdarzeń" Hanksa, by choć na chwilę przenieść się do Ameryki z lat 50., 60. czy 70., poczuć niezwykłe perypetie bardzo zwykłych bohaterów i przez moment usłyszeć nostalgiczne stukanie palcami po maszynie do pisania. Tom Hanks "wystukał" swe opowiadania naprawdę zacnie. Ciekawa jestem, jak  brzmią w oryginale... xo

Autor: Tom Hanks
Tytuł: Kolekcja nietypowych zdarzeń
Tytuł oryginału: Uncommon Type: Some Stories
Wydawnictwo: Wielka Litera
Oprawa: Miękka broszurowa ze skrzydełkami
Ilość Stron: 400
Premiera: 25.10.2017
Moja ocena: 6/10.

Komentarze