SYLVECO: Lekki Krem Rokitnikowy

Bardzo lubię naturalne kosmetyki polskiej marki Sylveco, więc z ogromnym zaciekawieniem testuję kolejne produkty do pielęgnacji twarzy, włosów czy też ciała. Dzisiaj chcę Was zaprosić na recenzję kremu, który towarzyszy mi każdego dnia od ponad 2 miesięcy i jest ciekawą alternatywą dla kremu tonującego i jednocześnie pielęgnującego do codziennej pielęgnacji twarzy.



Lekki Krem Rokitnikowy Sylveco znajduje się w poręcznej plastikowej tubce o pojemności 50 ml. Tubka jest biała, wyposażona w etykiety ze szczegółowymi informacjami w języku polskim (działanie, wskazania i sposób użycia), a ponadto posiada praktyczny dozownik z pompką, co jest ogromnym plusem. W środku znajdziemy krem o pomarańczowym zabarwieniu i lekkiej konsystencji, dzięki czemu produkt łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Konsystencja jest bardzo przyjemna, aczkolwiek zapach bez szału. Mi to akurat nie przeszkadza, ponieważ krem ma naturalny skład i nie jest sztucznie perfumowany (co, jak wiadomo, może uczulać). Zapach to w moim odczuciu połączenie nut rokitnika z emolientami, bez żadnych sztucznych naleciałości. Krem był dodatkowo zapakowany w papierowy kartonik, na którym znajdziemy dodatkowe informacje w rodzimym języku, takie jak  lista składników INCI, szczegółowy opis składników aktywnych oraz ich działanie.



Jeśli chodzi o skład, to znajdziemy tu bogactwo roślinnych ekstraktów (z mydlnicy lekarskiej, z kory brzozy i aloesu), naturalne olejki, takie jak olej z rokitnika, z pestek winogron, z soi, arganowy czy jojoba, jak również masło shea, wit. E czy alantoina. 

Składniki/INCI:
Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Sorbitan Stearate, Hippophae Rhamnoides Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Stearic Acid, Sucrose Cocoate, Cetearyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Betulin, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Allantoin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Saponaria Officinalis Root Extract, Lupeol, Oleanolic Acid, Betulinic Acid.

Szczegółowe informacje o produkcie znajdziecie TUTAJ

Co do działania, kosmetyk sprawdza się całkiem dobrze jako lekki krem na dzień dla mojej tłustej cery w strefie T - ładnie poprawia koloryt i dodaje zdrowego, naturalnie wyglądającego blasku, bez zbędnego obciążania, przetłuszczania czy zapychania cery. Jest fajny na sezon wiosenno-letni, ponieważ jest bardzo lekki i dodatkowo delikatnie barwi skórę, przez co czasem zastępuje mi krem bb. Gdy nie wychodzę do pracy, jestem saute, a mimo to moja cera wygląda na naturalnie rozświetloną i wypoczętą - jest to ogromny plus tego kosmetyku. Poza tym, krem doskonale sprawdza się jako baza pod makijaż lub baza pod filtry (z powodu skłonności do melasmy, używam na niego Non Chemical Sun Block z SPF50 i dogadują się bardzo dobrze). Największy zarzut mam jednak do niewystarczającego nawilżenia poza strefą T. Moja mieszana cera ma ostatnio bardzo ciężki czas - na moich policzkach jest sucho niczym na Saharze, a ostatnie badanie skóry wykazało, że nawilżenie jest niestety niewystarczające. W związku z tym, poza strefą T, na krem rokitnikowy muszę dodatkowo aplikować krem odżywczy Vianek - on ratuje moją przesuszoną skórę w problematycznych miejscach i wówczas jest OK. Krem Sylveco polecam na wiosnę i lato zwłaszcza posiadaczkom cery tłustej oraz osobom, które w naturalny sposób pragną delikatnie poprawić koloryt oraz dodać blasku zmęczonej czy poszarzałej cerze. Ja ten kremik polubiłam, jednak muszę go stosować w tandemie z kremem odżywczym (zwłaszcza w miejscach problematycznych) oraz z kremem z wysokim SPF, gdyż ten nie zapewnia ochrony przed promieniami słonecznymi.


PLUSY:
  • zawiera tylko naturalne składniki
  • nadaje skórze zdrowy wygląd (ma pomarańczową barwę, przez co daje efekt jak po  regularnym spożywaniu soku z marchwi), dodaje blasku
  • lekka konsystencja, szybko się rozprowadza i błyskawicznie wchłania
  • bardzo fajne, poręczne opakowanie z pompką
  • jest lekki, idealny dla cery tłustej, nie zatyka porów, 
  • jest hipoalergiczny; nie podrażnia, nie uczula
  • kosztuje niewiele (bez promocji zaledwie 29,90 PLN)
  • nie testowany na zwierzętach

MINUSY:
  • poza strefą T, nie daje mi wystarczającego nawilżenia (policzki dodatkowo smaruję kremem odżywczym Vianka)
  • nie jest perfumowany, przez co nie pachnie zniewalająco (choć z drugiej strony jest to także jego atutem -> nie uczula).

Moja ocena: 8/10.



Kosmetyk do testu otrzymałam od sklepu CUDA.PL
Dziękuję!

cuda.pl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger