Przeczytaj i Podaj Dalej - Wielka Wymiana Książkowa V

Przeczytaj i Podaj Dalej - Wielka Wymiana Książkowa V

Nie lubię, gdy książki kurzą mi się na regałach. Zdecydowanie wolę, gdy krążą i służą ludziom. Jak już pewnie wiecie, lubię także minimalizm i często robię porządki na półkach z książkami, zatem z przyjemnością po raz trzeci dołączam do Wielkiej Wymiany Książkowej, organizowanej przez Magdalenę z bloga Save the magic moments oraz Dagmarę z bloga SocjopatkaSzczegóły oraz zasady akcji znajdziecie TUTAJ.



OGÓLNE ZASADY WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ 
  •    Akcja trwa od 15 do 22 kwietnia 2018 r.
  •  Udział w akcji może wziąć każdy - nie tylko bloger!
  •  Książkami się wymieniamy, nie sprzedajemy!
  • Wymiana odbywa się bezkosztowo - ponosisz jedynie koszty przesyłki (w przypadku Poczty Polskiej, wysyłamy list polecony; mogę również nadać paczkę w Ruchu).
Grafika stworzona przez: yummymummyideas


Oto moje pozycje na wymianę. 
Wszystkie książki są w stanie bardzo dobrym lub dobrym+:


Woody Allen "Obrona szaleństwa", stan bdb,

Wojciech Drewniak "Historia bez cenzury 2"stan bdb - wymiana z The Carolina's Book,

Jacek Fedorowicz "Święte krowy na kółkach"stan bdb.




Manuela Gretkowska "Miłość po polsku"stan bdb, obwoluta stan db - wymiana z @allthesunrises;

Manuela Gretkowska "Polka", stan db+ (kilka podkreślonych cytatów),

Michał Witkowski "Margot", stan bdb.



Katarzyna Dowbor "Mężczyźni mojego życia"stan bdb,

Grażyna Borkowska "Nierozważna i nieromantyczna. O halinie Poświatowskiej"stan bdb, okładka db+,

Paulo Coelho "Życie. Myśli zebrane", stan bdb.


Miasta Marzeń: Londyn, stan bdb - wymiana z Anna Go,

John C. Parkin "Filozofia fuck it, czyli jak osiągnąć spokój ducha"stan bdb - wymiana z The Carolina's Book.



Ponadto, mam też kilka tytułów w języku angielskim: The Irish Biographies: James Joyce, Paula Hawkins "The girl on the train", The Concise Cambridge History of English Literature, Modern Literary Theory, Introducing Romanticism, Britain in Close-Up.



                                      
Jeśli chcecie się zamienić na którąś z tych książek, piszcie w komentarzach, wstawiając linki lub zdjęcia swoich propozycji. Jeśli nie macie konta Disqus, 
to napiszcie mi e-mail na adres: justynafrymus@gmail.com. xo

Dominika Smoleń "Bieg do gwiazd"

Dominika Smoleń "Bieg do gwiazd"

Cukrzyca to choroba, z którą pierwszy raz zetknęłam się w liceum, ponieważ jedna z moich najbliższych koleżanek chorowała na nią od dzieciństwa. Podczas naszych wspólnych wypadów czy noclegów często byłam świadkiem, jak X mierzyła sobie poziom cukru glukometrem, wyciągała z plecaka pena, wstrzykiwała sobie odpowiednią dawkę insuliny lub też szybko musiała zjeść coś słodkiego, aby przy mnie nie "odjechać". Zawsze wiedziałam, że jej życie lekkie nie było i jednocześnie podziwiałam jej ogromną siłę i pogodę ducha, które nigdy jej nie opuszczały (a może nigdy nie dała tego po sobie poznać?). W związku z tym, byłam ogromnie ciekawa najnowszej książki Dominiki Smoleń pt. "Bieg do gwiazd"wydanej przez Wydawnictwo Szara Godzina 5 lutego 2018 roku, która opowiada o młodej dziewczynie, która właśnie z cukrzycą się zmaga.


"Czy diagnoza lekarska przekreśli marzenia młodej dziewczyny?
Cukrzyca. Słowo, które zmienia życie na zawsze. Choroba, z którą każdy może mieć do czynienia. Błogosławieństwo czy klątwa?

Ada była pewna, że usłyszała wyrok śmierci. Bez wsparcia rodziców i przyjaciół coraz bardziej zamykała się w sobie, popadając w depresję. Po wyjściu ze szpitala psychiatrycznego dostała list od babci, który diametralnie zmienił jej nastawienie do rzeczywistości. Zapragnęła stać się normalną nastolatką, nawet jeśli oznaczałoby to walkę z własnymi słabościami.

Bieg do gwiazd to wstrząsająca historia o dziewczynie, która uczy się żyć na nowo. Historia, obok której nie można przejść obojętnie."


Jak już pisałam we wstępie, książka Smoleń porusza tematykę bardzo bliską memu sercu. Po pierwsze, w liceum miałam przyjaciółkę, która zmagała się z cukrzycą, natomiast ja sama w dzieciństwie byłam naznaczona chorobą serca i wiem, jak to jest nosić brzemię przewlekłej choroby, walczyć o zdrowie, czuć się samotnym, wyalienowanym oraz nie zrozumianym przez rówieśników (i większość osób dorosłych). Z tego też względu, lektura "Biegu do gwiazd" była dla mnie dość istotnym i długo wyczekiwanym przeżyciem literackim. Autorka sama choruje na cukrzycę, więc jej opowieść jest po prostu autentyczna i wiarygodna. Ponadto, ogromnym plusem powieści są ciekawi i inteligentni bohaterowie (mam tu na myśli przede wszystkim młodzież, ponieważ rodzice Ady to osoby, których najchętniej potraktowałabym jakimś grubym i twardym kapciem - oczywiście to żart, choć prawdą jest, że szczerze nie znoszę tego typu ludzi). Na plus zasługuje też niebanalne i zaskakujące zakończenie oraz bardzo przydatny słowniczek pojęć związanych z cukrzycą, znajdujący się na końcu książki.

Jeśli miałabym z kolei wskazać rzeczy, które nie do końca mi się podobały, to jak na lingwistkę przystało, przyczepię się nieco do języka powieści. Pomijając sporadyczne błędy, których nie wyłapali korektorzy (np. restytuować zamiast resuscytować), trochę irytowały mnie określenia takie jak moja rodzicielka i blondyn opisujące matkę oraz najlepszego przyjaciela głównej bohaterki. Z jednej strony, rozumiem zamysł autorki, by unikać powtórzeń i wzbogacić słownictwo zamiast w kółko używać tych samych wyrażeń. Z drugiej strony, ów zabieg wydał mi się nieco sztuczny i wolałabym, by autorka zamiast rzeczowników użyła po prostu zaimków. Być może lata studiowania teorii literatury oraz analizowanie dzieł literatury angielskiej nieco "zryły mi beret" i zwyczajnie się czepiam, ale chcę, by recenzja była szczera i wyważona (ja już po prostu tak mam, że w każdej książce muszę znaleźć również jakieś słabsze strony). 

Tak czy inaczej, powieść "Bieg do gwiazd" była dla mnie ciekawą i wartościową lekturą, dzięki której miałam okazję powspominać moje licealne lata, przyjaźnie i problemy. "Bieg" to również (a może przede wszystkim?) książka, która uczy i skłania do refleksji. Dominika Smoleń opowiedziała wzruszającą historię o tym, co jest w życiu naprawdę ważne, a przy okazji stworzyła kilka niesamowitych postaci, takich jak babcia Ady, Lena i Łukasz. Szczególnie zainteresowała mnie także problematyka depresji, samookaleczania się, prób samobójczych bohaterki oraz pobytu w szpitalu psychiatrycznym (jedna z moich koleżanek z liceum była w psychiatryku za sprawą anoreksji). Uważam, iż jest to całkiem dobra powieść z gatunku Young Adult, przeznaczona zwłaszcza dla młodych czytelników (nastolatków i 20+), aczkolwiek osoby starsze (czyli formaliny takie jak ja ;) również sporo z niej wyciągną. W moim odczuciu, fani książek takich jak "Zmierzch", "Małe życie", "Weronika postanawia umrzeć", "7 razy dziś" (lub innych autorstwa Lauren Oliver) z pewnością znajdą tutaj coś dla siebie. Cieszę się, że jest w naszym kraju tak zdolna i obiecująca młoda pisarka i z chęcią sięgnę jeszcze po inne jej książki.

Moja ocena: 7/10.
Autor: Dominika Smoleń
Wydawnictwo: Szara Godzina
Oprawa: Miękka
Ilość Stron: 320
Premiera: 5.02.2018.

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję 
Dominice Smoleń oraz Wydawnictwu Szara Godzina.




COSNATURE Naturalne odżywcze masło do ciała z masłem shea i tonką

COSNATURE Naturalne odżywcze masło do ciała z masłem shea i tonką

Po pierwszym, nieco rozczarowującym spotkaniu z naturalną niemiecką marką Cosnature (KLIK) mam dla Was recenzję rewelacyjnego Naturalnego odżywczego masła do ciała z masłem shea i tonką. Jeśli lubicie naturalne emolienty oraz skórę miękką i gładką niczym pupcia niemowlaka, to ten kosmetyk z pewnością Was zainteresuje.



Jak widzicie na załączonym obrazku, kosmetyk znajduje się w biało-pomarańczowym plastikowym słoiczku, który kryje 200 ml produktu. Opakowanie jest solidne i poręczne, a przy tym umożliwia wydobycie masła z łatwością aż do samego końca. Na etykiecie znajdziemy informacje w języku niemieckim (swój egzemplarz dostałam od Organizatorów i Sponsorów III Konferencji Meet Beauty, ale domyślam się, iż produkty w sklepach posiadają nalepki z informacjami po polsku).



W składzie znajdziemy m.in. olej z nasion słonecznika (na 2. miejscu na liście INCI), masło shea, olej ze słodkich migdałów, masło kakaowe czy też ekstrakt z nasion fasoli tonka.


Składniki (INCI):

Aqua, Helianthus annuus seed oil, Glycerin, Cetyl alcohol, Butyrospermum parkii butter, Cetearyl alcohol, Prunus amygdalus dulcis oil, Glyceryl stearate citrate, Theobroma cacao seed butter, Xanthan gum, Dipteryx odorata bean extract, Alcohol, Citric acid, Parfum, Limonene, Coumarin, Geraniol, Citral, Linalool, Sodium benzoate.



Produkt jest zbity, ma konsystencję gęstego i treściwego kremu i przez to niezbyt łatwo rozsmarowuje się na skórze. Prawda jest taka, że trzeba się trochę napracować, aby produkt całkowicie się wchłonął. Niemniej, jest to jedyny minus, jaki odnotowałam podczas stosowania kosmetyku. Jeśli zaś chodzi o plusy, to jest ich mnóstwo. Po pierwsze - zapach. Masło pachnie tak niesamowicie, że aż brakuje mi słów, aby go opisać. Po krótce, jest to połączenie czegoś bardzo słodkiego (wanilia? kakao?) z orzeźwiającymi i cytrusowymi nutami. Zapach jest raczej intensywny, ale na szczęście nie jest mdły ani sztuczny i utrzymuje się na ciele przez kilka godzin. Po prostu cud, miód i orzeszki! 

Co do działania kosmetyku, to jest równie fantastyczne. Przede wszystkim, cudownie nawilża i zmiękcza skórę całego ciała - efekt "pupci niemowlaka" można zauważyć już po pierwszym zastosowaniu produktu. Ponadto, masło za sprawą zawartości masła shea pozostawiało moją skórę niesamowicie odżywioną i ładnie napiętą, a przy tym nie pokrywało skóry irytującym tłustym filmem. Kolejnym plusem było również to, że kosmetyk mnie nie podrażnił i mogłam się nim smarować również po depilacji. W pewnym momencie odkryłam również, że to masło idealnie nawilża i zmiękcza moje suche i problematyczne pięty i w związku z tym bardzo często stosowałam je właśnie w roli gęstego kremu do stóp. Przyznam szczerze, że masła Cosnature używałam dosyć oszczędnie (niemal przez pół roku!), bo z jednej strony bardzo się z nim polubiłam, a z drugiej strony nie miałam potrzeby sięgać po niego codziennie. Jak widzicie, w moim przypadku kosmetyk okazał się bardzo, ale to bardzo wydajny.  



Plusy:

  • naturalny skład
  • cudowny zapach
  • solidne i poręczne opakowanie
  • działanie nawilżające, odżywcze, zmiękczające
  • delikatny dla skóry, nie podrażnił, nie uczulił
  • nie pozostawia tłustej warstwy na skórze
  • przystępna cena (ok. 20-25 zł w sklepach 
  • internetowych lub drogeriach, np. Hebe)
  • produkt nie testowany na zwierzętach
  • bardzo wydajny

Minusy:

  • ciężko się rozprowadza.

Moja ocena: 9/10.

Bardzo się cieszę, że po wielkim rozczarowaniu odżywką do włosów z awokado tej firmy, drugie spotkanie okazało się bardzo owocne i przyjemne. Ten kosmetyk, oprócz bogatego i naturalnego składu, fantastycznie działał na moją skórę, pozostawiając ją nawilżoną, uelastycznioną, miękką i pięknie pachnącą. Jeśli szukacie dobrych, naturalnych smarowideł do pielęgnacji całego ciała, to Naturalne odżywcze masło do ciała z masłem shea i tonką marki Cosnature z czystym sumieniem Wam polecam. Sama z pewnością jeszcze kiedyś do niego wrócę... xo

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger