Kosmetyczni ulubieńcy: styczeń-luty 2018

Właśnie rozpoczął się trzeci miesiąc 2018 roku, a ja wciąż nie potrafię znaleźć odpowiedniej ilości czasu na blogowanie. Na swoje usprawiedliwienie mogę Wam jedynie powiedzieć, że w tym roku szkolnym mam bardzo dużo pracy i stąd tak mało mnie jest w blogosferze oraz w social mediach. Bardzo chciałabym pisać więcej oraz regularnie to wszystko ogarniać, jednak wiecie jak to w życiu bywa... chcesz zarabiać pieniądze, to musisz pracować, nic nie przyjdzie za darmo, a w związku z powyższym z czegoś trzeba zrezygnować lub robić to rzadziej. Mimo wszystko mam nadzieję, że od wiosny uda mi się poprawić swoje wyniki (tym bardziej, że w kwietniu jadę na konferencję Meet Beauty!) i być z Wami częściej. Blogowanie to wciąż moja pasja i jednocześnie odskocznia, więc nie chciałabym całkowicie tego zaniedbać i przestać publikować. Tak czy inaczej, oto wracam z ulubieńcami minionych 2 miesięcy. W dzisiejszym poście pokażę Wam ulubione kosmetyki, natomiast w kolejnym wpisie będzie nieco bardziej kulturalnie (opowiem Wam, jakie książki i filmy skradły moje serce w pierwszych 2 miesiącach 2018 roku).


Ulubione kosmetyki: styczeń-luty 2018

Jeśli chodzi o kosmetycznych ulubieńców, to w dalszym ciągu króluje u mnie naturalna pielęgnacja. W styczniu oraz lutym ogromnie polubiłam (i zużyłam do cna!) dwa produkty marki Organic Shop. Pierwszy z nich to maska do włosów z awokado, którą pokochałam przede wszystkim za budyniowy zapach i konsystencję. Jest to ekspresowa (tj.3-minutowa) maska regenerująca, która kosztuje niecałe 10 złotych, ma świetny, naturalny skład i bardzo dobrze nawilża oraz odżywia włosy. Niestety, nie ułatwia rozczesywania moich niesfornych kosmyków i ma trochę kiepskie zamykanie, ale mimo to bardzo ją polubiłam i z całego serca polecam Wam ją wypróbować. 



Poza tym zakochałam się w peelingu do ciała o zapachu miodu z cynamonem, który nie tylko bosko pachnie, ale też rewelacyjnie złuszcza martwy naskórek oraz delikatnie natłuszcza skórę całego ciała. Peeling, podobnie jak maska, ma naturalny skład oraz bardzo przystępną cenę (ok. 7-10 zł). Wersję miodową kupiłam w drogerii Hebe, natomiast aktualnie jestem w trakcie testowania wersji z mango, którą znalazłam w Biedronce. Generalnie, jestem wielką fanką kosmetyków tej marki i jakiś czas temu rzuciłam się na produkty promocyjne w dyskoncie jak szczerbaty na suchary. Właśnie zaczęłam używac również żel pod prysznic oraz szampon. Oczywiście, za jakiś czas dam znać, jak się sprawdzą.



Ponadto, ostatnio w mojej łazience królowało Mydło w płynie Werbena popularnej polskiej firmy Yope. Mydło ma żelową konsystencję, przepięknie i świeżo pachnie werbeną, a do tego nie zawiera SLS. Po zużyciu pełnowymiarowego opakowania z pompką dokupiłam uzupełniacz (tzw. Refill Pack), również o pojemności 500 ml. Niebawem chciałabym jednak wypróbować również inne zapachy tych mydeł, więc dajcie mi koniecznie znać, które są godne uwagi! Nie wyobrażam już sobie wracać do tradycyjnych mydeł w płynie, zamierzam używać tylko tych naturalnych. 


W zasadzie to by było na tyle kosmetycznych odkryć początku 2018 roku. Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy czy kolorówkę, wciąż używałam kosmetyków polubionych jeszcze w 2017 roku lub wzięłam na tapetę próbki i miniaturki z kalendarzy adwentowych Douglas i Yves Rocher. Niestety, nie odkryłam tam żadnego produktu, który by mnie totalnie zauroczył, ale mam nadzieję, że w marcu będzie pod tym względem znacznie ciekawiej. A jakie kosmetyki skradły Wasze serca w ostatnich miesiącach? Podzielcie się Waszymi ulubieńcami w komentarzach! Ściskam Was mocno, xo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger