Kosmetyczne porządki, czyli DENKO Styczeń-luty 2018 Part I

Zapraszam Was na kolejne denko. Wiem, wiem, miało być małe i częściej, a wyszło jak zawsze. Jest tego sporo, więc podzieliłam je na dwie części. Dzisiaj mam dla Was podsumowanie zużytych kosmetyków do pielęgnacji oraz makijażu twarzy. Jak to zwykle u mnie bywa, pielęgnacji jest "w brud", za to z makijażem bardzo minimalistycznie.


PIELĘGNACJA TWARZY

Bania Agafii, maska do twarzy - odmładzająca z mlekiem łosia (100 ml) - pokładałam w niej spore nadzieje, ponieważ kiedyś bardzo polubiłam się z niebieską maską oczyszczającą na bazie glinki od babuszki. Niestety, ta maska poza ciekawym naturalnym składem nie zachwyciła mnie swym działaniem. Mało tego, wysypało mnie po niej przeokrutnie - nigdy więcej jej nie kupię i nie polecam! :/

Bania Agafii, maska-lifting do twarzy - tonizująca (100 ml) - o wiele przyjemniejsza od poprzedniej (miała fajną konsystencję i sympatyczny zapach kleju biurowego z lat 90.), jednak obawiam się, że w drogerii internetowej sprzedano mi przeterminowane egzemplarze - po trzecim czy czwartym użyciu dostałam uczulenia, więc maska idzie do kosza. :/

Klairs, Rich Moist Soothing Mask - maska nawilżająco-kojąca z kwasem hialuronowym w płacie. Ma dobry, prosty skład (poza jednym Peg'iem) i fajne działanie nawilżające oraz kojące; na pewno jeszcze do niej wrócę! Niestety, skład większości masek w płacie pozostawia wiele do życzenia dla miłośników kosmetyków naturalnych (takich jak ja!), więc obecnie ta maska oraz Missha Pure Source Mango to moi faworyci, do których co jakiś czas wracam. Chcę jeszcze wypróbować płat z Whamisy, bo maska marki Benton się niestety u mnie nie sprawdziła.

Douglas Essential, Foaming Cream-Gel Cleanser (100 ml) + Gentle Make-up Remover (50 ml) - krem dostałam na otwarciu Perfumerii Douglas w CH Wroclavia - całkiem fajnie oczyszczał (aż miałam wrażenie, że moja cera skrzypi) i miał całkiem poprawny skład (szkoda tylko, że ekstrakt z kawy bengalskiej był na samym końcu). Minusem jest jednak mega sztuczny zapach - przez niego na pewno nie wrócę do tego kosmetyku. Płyn do demakijażu był poprawny, ale ja nie cierpię dwufazówek, więc też na pewno go nie kupię (był w kalendarzu adwentowym, więc zużyłam).

Yasumi, Konjac Sponge - gąbeczka konjac z likopenem - bardzo fajna, ale dla mnie za duża, więc rozcięłam na pół i miałam 2 sztuki w cenie 35 zł. :) Na pewno jeszcze do niej wrócę - uwielbiam urządzenia i gąbeczki Yasumi! 

Yasumi, Collagen (3ml) - użyłam jakieś 3 razy przy zabiegach domowej mezoterapii rolką Yasumi. Fajne działanie, nic mnie nie podrażniło, być może jeszcze dokupię te ampułki. 

Vianek, Wzmacniający płyn micelarny tonik 2w1 (200 ml) - płyn był w Joybox'ie. Fajnie oczyszczał, miał miły zapach, delikatne działanie, nie podrażnił moich wrażliwych oczu. Jako że nie mam cery naczynkowej, wrócę raczej do wersji niebieskiej (tj. nawilżającej) Vianka - tamta seria bardzo przypadła mi do gustu i z przyjemnością będę wracać do tych kosmetyków.

Bielenda, MultiEssence 4w1 (200 ml)Multiwitaminowa esencja do pielęgnacji twarzy z filtratem drożdżowym. Ten kosmetyk bardzo dobrze spisywał się na mojej mieszanej cerze: fajnie doczyszczał, tonizował, koił, nawilżał skórę, a do tego przyjemnie pachniał (mimo iż dało się wyczuć trochę drożdże). Ponoć ten tonik (bo dla mnie to nic innego jak tonik) został wycofany, więc była to raczej znajomość na jeden, góra dwa miesiące.

Farmona, Dermiss 03 Soft Exfoliation - Progresywny żel złuszczający z kwasem szikimowym (75 ml) - żel miał spoko skład i dość fajne działanie, natomiast przez zapach octu nie mogłam się doczekać, aż go zużyję i wyrzucę. Nie chciałabym już do niego wracać, ale jeśli nie jesteście aż tak wrażliwe na zapachy, to polecam Wam wypróbować, bo kosmetyk jest naprawdę niezły.


MAKE-UP

Sephora, Lash Plumper w kolorze brązowym (12 ml) - tusz pogrubiający, który dawał bardzo delikatny efekt (niestety, bez efektu wow). Mimo to, bardzo lubiłam go za to, że był lekki, praktycznie nie wyczuwalny, nie sklejał rzęs, nie osypywał się i nie szczypał mnie w oczy. Poza tym, był bardzo wydajny i miał genialną, dużą szczotkę (a ja takie duże szczoteczki w mascarach uwielbiam). 

Physicians Formula Eye Definer (0.8 g) - naturalny eyeliner w kolorze Ultra Black. Nie był zły, ale niestety dość szybko wysechł i nie nadawał się do rysowania kresek. Raczej do niego nie wrócę, wypróbuję jakąś inną markę.


To tyle, jeśli chodzi o twarz. Wkrótce druga część, 
czyli pielęgnacja włosów i ciała. Do następnego! xo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger