BLOGMAS#3 2017: Kalendarz adwentowy DOUGLAS - moje wrażenia na półmetku

Kosmetyczne kalendarze adwentowe kusiły mnie już od jakiegoś czasu, ale jakoś zawsze było mi na nie szkoda pieniędzy (ceny zaczynają się od 130 złotych), albo nie wiedziałam, na który się zdecydować. W tym roku jednak z okazji Black Friday polowałam na niego na douglas.pl i tuż po północy udało mi się go dorwać za -20% (czyli zapłaciłam za niego około 111,20 PLN zamiast  139 PLN). Dodatkowo wzięłam jeszcze perfumy dla męża na urodziny, więc nie płaciłam za wysyłkę, a do pudełka wpadły jeszcze całkiem sympatyczne gratisy (kopertówka MK i mini mascara YSL) oraz próbki perfum. Jeśli śledzicie mojego Instagrama, to zapewne widzieliście już część łupów z tego kalendarza (pokazuję jeden kosmetyk dziennie), a jeśli nie, to dzisiaj na łamach bloga przedstawię Wam zawartość oraz moje wrażenia na jego półmetku (swoją drogą, zostało już tylko 12 dni do Świąt, a u mnie pierniki jeszcze nie upieczone oraz choinka nie ubrana - nie ogarniam tego!)...


Zacznijmy od tego, że jak to zwykle w przypadku perfumerii Douglas, moje zamówienie było realizowane już następnego dnia roboczego, a paczka dotarła do mnie błyskawicznie, czyli we wtorek. Pełna kultura, profeska i zadowolenie (przez co od lat jestem wierną klientką Douglas'a), zaś sam kalendarz zachwyca mnie z każdym nowo otwieranym okienkiem:

 

Dzień 1 - Matowa pomadka w płynie ISADORA w kolorze 01 Nude Attitude. Kolor jest przepiękny, delikatny nudziakowy róż, wprost idealny do pracy. Oczywiście, od razu się nią wymalowałam i muszę stwierdzić, że kolor prezentuje się fajnie, natomiast lekko przesusza usta i po paru godzinach nie wygląda już zbyt dobrze. Trzeba ją po prostu częściej zmywać i aplikować od nowa. 


Dzień 2 - Gąbka do aplikacji podkładu Douglas - akurat moja gąbka blend it wylądowała w denkowym koszu, więc z tego produktu bardzo się ucieszyłam. Okazało się, że jest niestety dość twarda, więc wykorzystam ją raczej do aplikacji korektora (ma do tego idealny kształt) lub do zdobienia paznokci - u mnie nic nie może się zmarnować ;)


Dzień 3 - Douglas Essential Hydrating Gloves, czyli nawilżające rękawiczki do suchych dłoni z wyciągiem z kwiatu japońskiej wiśni. Mimo, iż są jednorazowe, użyłam ich jakieś 3 razy - są rewelacyjne! Myślę, że kupię je dla mojego męża, który ma bardzo, ale to bardzo suchą skórę na dłoniach - genialnie nawilżają i regenerują.


Dzień 4 - Hej Organic Reactivating Face Fluid z kaktusem - jest to 10 ml miniaturka wegańskiego i organicznego kremu nawilżającego do twarzy. Fajnie, że ma naturalny skład - na pewno wykorzystam na wyjazd! 


Dzień 5 - Douglas 2in1 nail Care (10 ml), czyli pełnowymiarowa baza + top do paznokci w jednym. Akurat moja baza-odżywka z Indigo mi zgęstniała ze starości, więc z tym produktem trafili idealnie w moje potrzeby. Na bank się przyda również jako utwardzacz :)


Dzień 6 - Face Love X-Mas Spices Santa Claus Face - maska w płacie o zapachu świątecznych przypraw, z wymalowaną facjatą Świętego Mikołaja. Nie tylko nawilżyła moją cerę w tym wyjątkowym dniu, ale przydała się również do charakteryzacji (przez co Mikołaj był nie do rozpoznania!). 


Dzień 7 - TONI GARD My Honey shower gel - miniaturowy (30 ml) żel pod prysznic marki, której jeszcze nie znałam. Na razie użyłam go dwa razy i już mogę Wam powiedzieć, że ma fajną, perłową konsystencję i śliczny zapach :) 


Dzień 8 - Douglas Lip Liner w odcieniu nr 2 - Bois de Rose (konturówka do ust "Olśniewający uśmiech") - idealnie trafia w moje potrzeby, bo akurat miałam kupić różową konturówkę. Ta gładko sunie po ustach i jak dotąd spisuje się świetnie. Jestem bardzo, ale to bardzo happy!


Dzień 9 - Douglas Home Spa Harmony of Ayurveda Fizzing Bath Cube (24 g). Kostka do kąpieli to całkiem przyjemny umilacz domowego SPA, na razie jednak wciąż czeka na użycie.

Dzień 10 - Miniatura perfum Ariana Grande - pachnie słodko i kwiatowo, trochę przypomina mi Versace Bright Crystal, a trochę Calvin Klein Downtown, jest to takie coś pomiędzy. Mam tylko nadzieję, że nie będzie mnie po nich boleć głowa, jak po CK.


Dzień 11- Invisibobble 3 Traceless Hair Rings - uwielbiam gumki tego typu, ale oryginału jeszcze nie miałam okazji używać. Na pewno je sobie zostawię na później :) 


Dzień 12 - Douglas Essential Hydrating Mask, czyli nawilżająca maseczka do twarzy. Jako prawdziwa masko-maniaczka mam wielką ochotę ją wykorzystać od razu, ale myślę sobie, że warto by było ją wrzucić do weekendowej kosmetyczki i zostawić na najbliższy wypad w góry. Cóż, świerzbi mnie, by ją zaraz nałożyć na twarz, ale chyba jednak będę dzielna ;)

*Zdjęcia poszczególnych produktów pochodzą z mojego Instagrama, więc wybaczcie jakość i rozmiar.



Jak widzicie, mamy tu produkty do makijażu (akurat to, co było mi potrzebne, czyli baza do paznokci, konturówka w kolorze zgaszonego różu i pomadka w płynie do pracy), jak i sporo pielęgnacji, czyli coś, co elfiki kochają najbardziej :D Maska w płacie oraz rękawiczki nawilżające do suchych dłoni od razu poszły w ruch (przez co nie ma ich już na zdjęciu zbiorowym) i muszę przyznać, że były bardzo przyjemne w użyciu. Póki co, jestem ogromnie zadowolona z zakupu tego kalendarza i mam nadzieję, że druga połowa będzie równie fajna (albo i jeszcze lepsza!). Dajcie znać, czy zawartość przypadła Wam do gustu. xo

Komentarze