BLOGMAS 2017 #5: Ulubione zimowe zapachy - moje TOP 5

Jeśli chodzi o aromaty typowo świąteczne, to dla mnie nie ma nic lepszego, niż zapach ciasta lub pierników roznoszących się po domu. Póki co, pierników jeszcze nie zdążyłam upiec, więc nie pozostaje mi nic innego, jak pocieszać się zapachem jesienno-zimowych wosków, olejków czy świec zapachowych w szkle (właśnie taką formę uwielbiam najbardziej ze względów wizualnych oraz praktycznych). Jeśli szukacie ładnych wosków lub świec, które uprzyjemnią Wam ponure, zimowe (jak również świąteczne) dni, zapraszam na mój subiektywny przegląd - listę TOP 5 najpiękniejszych zimowo-świątecznych zapachów.


#1
Najpiękniejszym jak dotąd zimowo-świątecznym zapachem jest dla mnie Kringle Candle Gold & Cashmere, który miałam na razie tylko w formie wosku, ale od jakiegoś czasu rozglądam się za świecą w szkle w moim częstochowskim TK Maxx'ie. Co takiego ma w sobie ten zapach - nie jestem w stanie powiedzieć, ale była to po prostu miłość od pierwszego "poniuchania". 


Złoto i Kaszmir kojarzą mi się przede wszystkim z bogactwem i luksusem oraz produktami dobrej jakości, z tzw. wyższej półki. Kaszmir to w moim odczuciu synonim otulenia miękkim szalem lub ciepłym swetrem o niezwykle delikatnej fakturze i wysokiej jakości wełny. Złoto z kolei to surowiec typowo biżuteryjny, jednak pozbawiony jakichkolwiek konotacji zapachowych. Tak czy inaczej, już sama nazwa Gold & Cashmere przywodzi na myśl nuty ciepłe i otulające, takie, które dadzą nam przyjemne doznania i rozgrzeją w chłodne dni. Znajdziemy tutaj słodkie aromaty wanilii i owoców cytrusowych (domyślam się, że głównie są to pomarańcze), przyprawione nieco cięższymi aromatami piżma i drzewa sandałowego. W moim odczuciu jest to mieszanka idealnie wyważona i subtelnie słodka; nie przytłacza i nie męczy, ani też, co gorsza, nie powoduje bólu głowy; w przyjemny i delikatny sposób roznosi się po mieszkaniu, dodając mu nie tylko przytulności i słodyczy, ale również finezyjnego sznytu i wyrafinowania.


#2
Na drugiej pozycji stawiam prześliczny zapach Aromatyczna Mandarynka od Yves Rocher. Jest to świeca  z tegorocznej kolekcji świątecznej (niestety, limitowana!), zatopiona w minimalistycznym białym kieliszku. Świeczka pięknie i mocno pachnie już "na sucho", natomiast po odpaleniu owocowe nuty mandarynek przepięknie unoszą się w pomieszczeniu, stopniowo łącząc się ze słodkim kakao i korzennymi przyprawami (mam wrażenie, że wśród przypraw znalazły się tu przede wszystkim wanilia i goździki). Wbrew moim początkowym obawom, te mocniejsze, korzenne nuty nie dominują cytrusowo-słodkiej klementynki, tylko idealnie ją "doprawiają" i uszlachetniają. Całość jest moim zdaniem bardzo trafnie skomponowana i wyważona - nie jest to kompozycja ani zbyt lekka, ani jednocześnie zbyt ciężka (co istotne, nie dusi, nie przytłacza, nie powoduje bólu głowy). Propozycja idealna na wietrzne, zimowe dni lub też na Święta Bożego Narodzenia, oczywiście raczej dla amatorów słodkich zapachówW ofercie marki Yves Rocher jest jeszcze świeca Owoce Leśne, którą zamierzam w najbliższym czasie dorwać. Wydaje mi się, że też będzie pięknie pachnieć, ponieważ kocham nuty owocowe. ;)


#3
Dosyć podobny do Gold & Cashmere jest zapach Warm Cashmere z tegorocznej jesiennej kolekcji Yankee Candle. Jest to cudowna, słodka, ciepła i otulająca niczym kaszmir kompozycja - na liście nut zapachowych, które wchodzą w skład "ciepłego kaszmirku" znajdziemy między innymi: drzewo sandałowe, kardamon, piżmo, paczulę i francuską wanilię. W rezultacie, mamy piękną i zaskakująco subtelną mieszankę słodkich przypraw z cięższymi nutami, takimi jak drzewo sandałowe czy paczula. Na szczęście, zapach nie jest zbyt mocny, a zatem nie muli, nie męczy i nie wywołuje migreny. Bardzo, ale to bardzo przyjemny, aczkolwiek Kringle i tak pozostanie numerem 1!


#4
Kolejna piękna propozycja od Yankee Candle to Pain au Raisin. Świeczkę miałam w małym słoiku, który służy mi do dziś do przechowywania złotych monet na szczęście ;) Pain au Raisin to w moim odczuciu zapach ciasteczka lub rogalika maślanego z dość wyraźnie wyczuwalną nutą cynamonu i rodzynek. Jest to zapach raczej subtelny i nienachalny, taki typowo zimowy, ciepły i otulający. Co więcej, świeca pachnie delikatnie, nie wywołuje bólu głowy ani innych nieprzyjemnych reperkusji (choć jeśli mam być szczera, to aromat ciasta, wanilii i rodzynek mógłby być nawet trochę mocniejszy). Uwielbiałam odpalać ją zwłaszcza rano, do kawy i śniadania, gdyż pozytywnie mnie nastrajała i przywoływała na myśl to, co najlepsze o tej porze roku (m.in. aromat ciasta, przypraw, słodyczy i masła). Jeśli miałabym określić ten zapach jednym słowem, to powiedziałabym, że jest... przepyszny ;)


#5
I na koniec propozycja dla osób, które zamiast ciasteczkowo-kuchennych aromatów preferują nuty owocowe z domieszką słodyczy, czyli Yankee Candle Cranberry Pear. Według producenta, ten sampler to wyjęta z pieca tarta z gruszkami i syropem żurawinowym lub też pieczone gruszki zatopione w syropie żurawinowymJa uważam, iż  Cranberry Pear to przede wszystkim lekko kwaskowata żurawina połączona ze słodkim zapachem ciasta, niekoniecznie gruszkowym. Gruszki w tej mieszance nie wyczuwam prawie wcale (no, może w minimalnym stopniu). W każdym razie, zapach jest z jednej strony orzeźwiający i kwaskowaty (żurawina rządzi!), a z drugiej słodki, lecz nie przesłodzony. W rezultacie, otrzymujemy mieszankę bardzo przyjemną, a przy tym subtelną i nie przytłaczającą. Mimo, iż Cranberry Pear czy Pain Au Raisin to nie są żadne nowości w ofercie marki, to muszę przyznać, że oba zapachy totalnie mnie oczarowały i jestem skłonna do nich co jakiś czas wracać.


A jakie są Wasze ulubione zapachy zimowo-świąteczne? xo

Wpis powstał w ramach weekendowego cyklu blogowego dotyczącego Świąt. 
Koniecznie zajrzyjcie też na blogi pozostałych, fantastycznych dziewczyn:





Komentarze