APIS: Rozjaśniające Serum Redukujące Przebarwienia

Mówi się, że walka z przebarwieniami to walka z wiatrakami. Na pewno coś w tym jest - jeśli przebarwienia raz pojawią się na twojej twarzy, to możesz mieć pewność, że walka z nimi (albo lepiej: zapobieganie im) to permanentny proces, który stale będzie Ci spędzał sen z powiek. Ja tak miałam do czasu, aż zaprzyjaźniłam się z koreańskimi filtrami (np. SPF 50+ PA +++) i smarowałam się nimi nałogowo od wiosny 2017 roku. Dzięki dobrym filtrom, w tym roku moich przebarwień posłonecznych miałam o połowę mniej niż zazwyczaj. Tak czy inaczej, zawsze w okresie jesienno-zimowym w pielęgnacji cery stawiam na zabiegi kosmetyczne i stosowanie serum rozjaśniającego przebarwienia. W tym roku od 20 września stosuję Rozjaśniające serum redukujące przebarwienia od APIS Natural Cosmetics, które połączyłam z domowymi zabiegami mezoterapii mikroigłowej (na początek używałam igieł o długości 0,25 mm). Muszę przyznać, że udało mi się uzyskać rewelacyjne efekty, zatem dzisiaj zapraszam Was na recenzję kosmetyku, który w znacznym stopniu pomógł mi zredukować brunatne plamy na czole, skroniach i policzkach.


APIS Rozjaśniające serum redukujące przebarwienia z linii Discolouration Stop to wysoko skoncentrowany kosmetyk, który zawiera kompleksy Melavoid TM i Darkout TM, ekstrakt z ogórka, grejpfruta, proteiny jedwabiu, kwas hialuronowy, ceramidy, d-panthenol, olej kokosowy i sojowy. Jest przeznaczony dla cer z przebarwieniami różnego pochodzenia (piegi, przebarwienia po słońcu, po trądziku, starcze), a kosztuje zaledwie 56 zł za 100 ml opakowanie. Więcej informacji na jego temat znajdziecie TUTAJ


Ja stosuję serum codziennie wieczorem już trzeci miesiąc, nakładając je na dokładnie oczyszczoną skórę, tuż przed nałożeniem kremu na noc. Polubiłam się z nim praktycznie od pierwszej aplikacji, ponieważ ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i nie zostawia irytującego lepkiego czy tłustego filmu na skórze. Co więcej, kosmetyk ten daje efekty już w pierwszym miesiącu stosowania - moje plamy na czole, skroniach i policzkach do tego stopnia się rozjaśniły, że są już praktycznie niewidoczne, a moja skóra po sezonie letnim już dawno nie wyglądała tak dobrze. Oczywiście, liczę się z tym, że może to być efekt codziennego stosowania serum w połączeniu z mezoterapią (2-4 razy w miesiącu), niemniej jestem zachwycona i zamierzam kontynuować taką pielęgnację aż do rozpoczęcia sezonu wiosennego. Najważniejsze jest dla mnie to, że efekty są naprawdę widoczne - praktycznie już zapomniałam, że mam problem z pigmentacją. A jakby tego wszystkiego było mało, serum nie podrażnia ani nie przesusza skóry, więc dla mnie to po prostu ideał.


Oprócz działania, podoba mi się również opakowanie tego produktu - jest nie tylko bardzo ładne, ale też poręczne i mega wydajne (mieści aż 100 ml serum, a zazwyczaj tego typu specyfiki zawierają zaledwie 30 ml). Ogromnym plusem jest też pompka, która się nie zacina i dozuje odpowiednią ilość preparatu. Czy można chcieć więcej? Na plus przemawia również skład kosmetyku - mamy tu naprawdę wiele dobrych składników aktywnych (patrz wyżej), a przy tym 0% parafiny, silikonów, barwników czy parabenów.

Plusy:
  • solidne i eleganckie opakowanie
  • mega wydajny kosmetyk
  • skuteczne działanie rozjaśniające
  • lekka konsystencja i szybkie wchłanianie
  • nie pozostawia lepkiej ani tłustej warstwy
  • przyjemny ziołowy zapach
  • 0% parafiny, silikonów, barwników, parabenów
  • nie przesusza skóry i nie ściąga jej
  • nie zapycha, nie podrażnia, nie uczula
  • bardzo przystępna cena (ok. 51-56 zł/100 ml).

Minusy:
  •  phenoxyethanol w składzie (mimo, iż jest to delikatny 
                                 konserwant, ja staram się go unikać w nadmiarze)
  • dostępność tylko w wybranych sklepach (np. TUTAJ).

Moja ocena: 9/10.


Jak widzicie, jestem bardzo zadowolona zarówno z konsystencji, zapachu, działania tego kosmetyku, jak również z eleganckiego i solidnie wykonanego opakowania z wygodną pompką. Kosmetyku używam codziennie od 20.09.2017 roku i wiem, że jest on wart każdej złotówki (choć cena moim zdaniem jest naprawdę bardzo, ale to bardzo przystępna za tak dużą pojemność). Jeśli tak jak ja macie problem z przebarwieniami, serdecznie polecam Wam wypróbować serum marki APIS. Jestem z niego do tego stopnia zadowolona (na pewno pojawi się w Ulubieńcach Roku!), że na jednym opakowaniu na pewno się nie skończy... xo


PS. Serdecznie dziękuję marce APIS za możliwość przetestowania serum :)

Więcej informacji na temat produktów znajdziecie na stronie APIS Cosmetics.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger