Lakier Monohybrydowy Peggy Sage 1 LAK Pomme d'amour

Będę z Wami szczera - nie lubię zabawy z manicure hybrydowym. Tyle buteleczek i produktów do wykonania manicure oraz czas, jaki zajmuje mi nałożenie i utwardzenie każdej warstwy, a potem bardzo nieprzyjemne usuwanie tego wszystkiego acetonem skutecznie zniechęciło mnie do hybryd. W moim przypadku, już po około tygodniu pojawia się brzydki milimetrowy odrost, więc gra nie jest po prostu warta świeczki. Od jakiegoś czasu z uporem maniaka odrzucałam prawie wszystkie propozycje współprac od firm produkujących lakiery hybrydowe. Na szczęście, jakiś czas temu pojawiła się alternatywa dla tradycyjnych hybryd, czyli lakier monohybrydowy, który z ogromnym zaciekawieniem i przyjemnością testowałam przez ostatni miesiąc. Jesteście ciekawi, co to takiego ta monohybryda i czy w ogóle warto się nią zainteresować? Zapraszam na recenzję.


Peggy Sage 1LAK to lakier do paznokci typu 3w1 - mamy tu bazę, lakier i top w jednym produkcie. Cena takiego lakieru na początku może się wydawać nieco wysoka (w paru drogeriach internetowych znalazłam go za ok. 41 zł + kw), aczkolwiek jeśli policzyć cenę bazy, lakieru hybrydowego, topu, wacików i cleaner'a, oszczędność jest jednak spora. Lakiery 1 LAK możecie dostać w internetowych drogeriach kosmetycznych, m.in. w hurtowni DLM. Mój kolor to klasyczna jasna czerwień o nazwie pomme d'amour.

dlm.net.pl

APLIKACJA

Muszę przyznać, że lakierem Peggy Sage maluje się bardzo komfortowo - pędzelek jest dosyć szeroki i gruby, dzięki czemu łatwo pokryć całą płytkę w 2-3 ruchach, konsystencja lakieru jest odpowiednia, a poza tym wszystko przebiega mega szybko - pomalowanie wszystkich paznokci wraz z wysuszeniem trwa u mnie od kilkunastu do 20 minut. Fajne jest to, iż mamy tu tylko jedną warstwę zamiast bazy, lakieru i topu i utwardzamy ją pod lampą LED przez 60 sekund (choć ja czasami utwardzam lakier nawet 2 minuty, jeżeli widzę, że sytuacja tego wymaga). Krycie jest dobre, natomiast kolor to klasyka gatunku, czyli kobieca i intensywna czerwień o nazwie Pomme d'amour

Do utwardzania lakiery Peggy Sage testowałam małą lampę LED (model Nina) marki Ronney. Lampa do paznokci ma moc 9W, jest wykonana z plastiku, posiada 3 żaróweczki  ledowe oraz kabel USB - można ją ładować zarówno z gniazdka, jak i na komputerze, co jest bardzo praktycznym rozwiązaniem (zwłaszcza jeśli np. jesteśmy za granicą i nie mamy polskiej wtyczki ani adaptera). Powiem Wam, że miałam już okazję testować mini lampę pewnej znanej polskiej marki, ale nie byłam z niej zadowolona - lampa Ronney sprawdza się znacznie lepiej, a poza tym wizualnie prezentuje się naprawdę cool.


TRWAŁOŚĆ

Co do trwałości lakieru, to dla mnie jest idealna. Podobnie jak w przypadku hybryd - lakier na dłoniach trzymam maksymalnie 2 tygodnie, ponieważ po tym czasie mam już nieestetyczny 2mm odrost. Powiem Wam, że pomalowałam monohybrydą również paznokcie na stopach i tam na dole trzyma się jeszcze lepiej. Pomimo noszenia skarpetek i ciężkiego obuwia, po 2 tygodniach lakier trzyma się perfekcyjnie, bez jakichkolwiek odprysków czy uszkodzeń, natomiast odrost jest minimalny - myślę, że tutaj monohybryda Peggy Sage wytrzyma nawet do miesiąca. Na pewno na stopach będę używać tylko tego lakieru - jestem bardzo zadowolona z jakości, trwałości oraz odcienia (czerwień to jest właśnie mój ulubiony kolor na paznokcie u stóp, natomiast na dłoniach wolę ją chyba jednak tylko od święta).

A tak lakier prezentuje się na paznokciach 
(proszę o wyrozumiałość - to moje początki z hybrydami):



Usuwanie lakieru to niestety najgorsza jego strona - jest to ta sama zabawa z moczeniem w acetonie, co w przypadku pozostałych lakierów hybrydowych. Ja ostatnio zamiast zwykłego acetonu, przerzuciłam się na acetonowy zmywacz do hybryd marki Life, dostępny w drogeriach Super Pharm). Poza tym, mam w planach zakup specjalnych nakładek do usuwania hybryd - mam wrażenie, że znacznie ułatwiają trzymanie paznokci w acetonie i ostatecznie usunięcie hybrydy z płytki paznokcia.

Plusy:

- ultrakobiecy kolor z  pięknym połyskiem
- maluje się nim mega szybko i sprawnie 
(3x szybciej niż zwykłymi hybrydami!)
- dobre krycie już przy pierwszej warstwie
- trwałość lakieru (na dłoniach trzyma się ok. 14 dni,
natomiast na stopach nawet do miesiąca).

Minusy:

- uciążliwe usuwanie za pomocą acetonu 
- ograniczona dostępność.

Moja ocena: 8/10.


Uważam, iż lakier monohybrydowy Peggy Sage 1 LAK to genialna, prosta w obsłudze i szybka alternatywa dla tradycyjnych hybryd. Aplikujemy tylko ten jeden produkt i utwardzamy pod lampą tylko jeden raz, więc dla mnie - hybrydowego marudy-sceptyka i minimalistki jest to nie tylko oszczędność czasu oraz formy, ale też prawdziwa rewolucja w tym całym pazurkowym interesie. Lakier 1 LAK jest trwały, ma piękny połysk i wygląda identycznie jak lakier hybrydowy, natomiast aplikacja jest dziecinnie prosta i szybka jak błyskawica. Jeśli mam być z Wami szczera, to jedyne hybrydy, z jakimi zamierzam się bawić w przyszłości, to właśnie monohybrydy 1 LAK. Chcę je wypróbować także w wersji nude ;)

PS. Dajcie znać, czy znacie jakieś fajne patenty na delikatne 
a jednocześnie sprawne usuwanie lakierów hybrydowych!? xo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger