Buña - dobroczynne zioła w codziennej pielęgnacji skóry

Witajcie po przerwie! Tak się złożyło, że w drugiej połowie listopada zniknęłam na moment i nie pojawiałam się ani w blogosferze, ani w SM. Na swoje usprawiedliwienie powiem Wam tylko, że poza ogromem pracy miałam dodatkowe zlecenie - artykuł do przetłumaczenia dla magazynu naukowego, więc nie miałam już czasu na żadną dodatkową aktywność. Mój Instagram i blog zaczęły już trącić myszką, więc dzisiaj postanowiłam do Was wrócić z zaległą recenzją. Kosmetyki, które ostatnio zużyłam i o których Wam opowiem to maseczka oczyszczająca oraz płyn micelarny marki Buña


Marka Buña to nowość na polskim rynku (choć zapewne niektóre z Was już widziały te kosmetyki w ostatnim Joybox'ie lub u innych dziewczyn na Instagramie). Marka ta bazuje na zaufaniu do naturalnych składników, m.in.:

· uwodząca cytrusowym aromatem melisa, która regeneruje i odżywia skórę nadając jej wyjątkową miękkość,
· działający przeciwzmarszczkowo, rewitalizujący i ujędrniający cerę rozmaryn,
· bogata w witaminy oraz minerały, oczyszczająca i normalizująca szałwia 
· nawilżający, kojący i łagodzący aloes.


Drożdżowo-glinkowa maseczka 
oczyszczająca SZAŁWIA

Maseczkę o konsystencji gęstego kremu i o relaksującym, ziołowym zapachu nakładałam na 15 minut (czasem ciut dłużej) na oczyszczoną skórę twarzy, po czym zmywałam. Producent co prawda sugeruje, że po kwadransie wystarczy nadmiar usunąć wacikiem i nałożyć krem, jednak ja wolałam ją zmyć, stonizować skórę, a następnie nałożyć krem na noc. Czasami zdarzyło mi się użyć maski rano - wówczas po zmyciu aplikowałam krem na dzień i nakładałam makijaż. Muszę przyznać, że maseczka bardzo dobrze nadawała się także do nakładania w ciągu dnia oraz pod makijaż, aczkolwiek ja najbardziej lubiłam taki relaks i oczyszczenie cery wieczorem, po dokładnym demakijażu.


Jeśli chodzi o moje wrażenia, to maskę oceniam jako bardzo przyjemny produkt - ładnie pachnie, nie zastyga "na skorupę" jak inne glinkowe maski, fajnie relaksuje i lekko chłodzi skórę. Po użyciu skóra była czysta, odświeżona i matowa, zaś pory lekko zwężone. Nie odnotowałam żadnych reakcji alergicznych, aczkolwiek na początku czułam delikatne szczypanie (co jednak absolutnie nie było dokuczliwe). Co do wydajności, to jest zaskakująco dobra - używałam jej od 20 września do połowy lub ok. 20 listopada (średnio raz lub dwa razy w tygodniu), natomiast gdy produkt trafił w moje ręce, miałam wrażenie że jest go raczej mało w tubie (tak, jakby ktoś wysmarował ok. 1/4 kosmetyku z opakowania). Niemniej, jest to kosmetyk bardzo fajny i bardzo tani (kosztuje 11,50 PLN/70 ml). Sama jestem ciekawa innych wariantów,a zwłaszcza żelowej maski z aloesem.

Płyn micelarny do skóry suchej i wrażliwej ALOES

Płyn znajduje się w sporej (380 ml) plastikowej butli i ma mocny aloesowo-ziołowy zapach. Oczyszcza skórę z makijażu, sebum i brudu bardzo dobrze i szybko (o wiele szybciej niż np. micelek Biolaven), dzięki czemu nie musimy się zbyt długo męczyć i zużywać zbyt wielu wacików; ponadto, doskonale zmywał cienie do powiek, tusz oraz eyeliner (wodoodporny musiałam domywać ciut dłużej) i przede wszystkim nie szczypał, nie powodował zaczerwienienia oraz łzawienia oczu. 


Ponadto, jego zaletą jest duża wydajność i przystępna cena (ok. 14 PLN) - używałam go od 26 września przede wszystkim w charakterze płynu do wstępnego demakijażu oraz do zmywania oczu (przed olejkiem i pianką), jak również w roli toniku, przed aplikacją kremu - starczył na niecałe 2 miesiące, więc uważam to za całkiem przyzwoity wynik. Fajne jest też to, że micelek nie przesusza skóry, a dzięki zawartości alantoiny dodatkowo ją koi.

Krem do skóry dojrzałej na dzień i na noc ROZMARYN

W mojej paczce znalazł się również krem do codziennej pielęgnacji cery dojrzałej. Z racji tego, iż zaczęłam go używać dopiero w listopadzie, recenzji na razie nie będzie (ale na pewno za jakiś czas pojawi się aktualizacja). Moje pierwsze wrażenia są następujące: praktyczny w podróży, lekki słoiczek (poj. 50 ml), a w nim dość gęsty krem o mocnym zapachu ziół. Łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania w skórę, pozostawiając delikatny efekt "glow". 


Krem jest tani jak barszcz (kosztuje zaledwie 15-16 złotówek). Producent obiecuje, iż ten kosmetyk spłyca zmarszczki, wygładza linie, napina skórę oraz poprawia jej koloryt. Co do działania, ja od kremu oczekuję przede wszystkim nawilżenia, odżywienia oraz tego, by mnie nie uczulił i nie zapchał. Oczywiście, na razie nie będę wypowiadać się na ten temat, ale na pewno po dłuższym przetestowaniu jeszcze do Was wrócę z opinią na temat działania tego kremu. 


Generalnie, jestem zadowolona z charakterystycznych, ziołowych zapachów oraz z działania maseczki oraz płynu micelarnego. Są to co prawda nowe produkty na polskim rynku, ale zdecydowanie godne uwagi. Dwa pierwsze produkty mogę Wam spokojnie polecić, tym bardziej że ceny są bardzo przyjazne naszym portfelom, natomiast jeśli chodzi o krem, to polecam śledzić mojego bloga oraz moje social media, by w odpowiednim czasie dowiedzieć się więcej. xo


PS. Serdecznie dziękuję marce Buña za kosmetyki do testów. 
Więcej na ich temat znajdziecie m.in. TUTAJ oraz na FB marki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger