SEMILAC 123 Szeherezada

SEMILAC 123 Szeherezada


123 Szeherezada to tradycyjny lakier do paznokci z oferty marki Semilac, która zasłynęła na polskim rynku jako producent lakierów hybrydowych. Odcień, który trafił w moje ręce na spotkaniu Beauty by Bloggers II w Częstochowie jest pięknym, głębokim i "dojrzałym" różem, jednak na stronie producenta jest on opisany jako "uwodzicielska, ciemna, karminowa i/lub arabska czerwień o wyraźnej, wiśniowej tonacji". Ja czerwieni osobiście nie dostrzegam, dla mnie jest to odcień wiśniowego różu. Pasuje idealnie na jesień, nadaje się zarówno na co dzień (nawet do pracy), jak i na większe wyjścia - jest intensywny, szlachetny i elegancki, ale nie jaskrawy, wyzywający i tandetny. Moim zdaniem ten odcień spodoba się wielu kobietom; jest to klasa sama w sobie. Na stronie marki Semilac znajdziemy lakier hybrydowy w tym samym odcieniu; jest on trzy razy droższy od lakieru tradycyjnego (tj. kosztuje 29,90 PLN).


Muszę przyznać, że maluje się nim bardzo dobrze - pędzelek jest idealnej grubości i kształtu (tzn. nie za wąski ani zbyt szeroki), zaś konsystencja lakieru jest odpowiednio rzadka i lejąca, dzięki czemu lakier sunie szybko i gładko po paznokciach, bez jakiegokolwiek bąblowania czy ważenia się (nawet po prawie roku). Krycie jest bardzo przyzwoite już przy pierwszej warstwie, aczkolwiek dla mnie dwie są optymalne (zero prześwitów). Czasem stosuję na lakier utwardzacz, a czasem pozostawiam bez top'u. Schnie niestety raczej standardowo - moim zdaniem byłoby super, gdyby wysychał nieco szybciej. Co do trwałości lakieru, to w przypadku mojej miękkiej płytki, jest ona całkiem dobra - lakier przeciętnie trzyma się od 3 do 5 dni, przy czym po pięciu dniach mam odpryski praktycznie na każdym paznokciu (poza małym palcem). Zmywanie lakieru to niestety najgorsza jego strona - zmywa się ciężko i pozostawia zaróżowienie zarówno na płytce (pomimo zabezpieczenia płytki paznokcia bazą), jak i na skórkach wokół paznokci.

***
Na zdjęciu poniżej przedstawiam Wam manicure 
w świetle sztucznym (baza, lakier +top coat)
wykonany przez moją koleżankę - stylistkę paznokci 


Oraz w świetle dziennym (baza, 2 warstwy lakieru) 
- tym razem paznokcie malowałam samodzielnie:


Plusy:

- piękny, elegancki, uniwersalny kolor
- maluje się nim szybko i sprawnie
- dobre krycie już przy pierwszej warstwie
- przyzwoita trwałość lakieru
- przystępna cena (ok. 10 zł w sklepach internetowych).

Minusy:

- trochę wolno schnie
- ciężko się zmywa i zabarwia skórki oraz płytkę paznokcia na różowo.


Moja ocena: 7/10.


Dajcie znać, czy wolicie manicure tradycyjny czy hybrydowy,
 oraz jak ten kolorek Wam się podoba. xo

*Dziękuję Ani, organizatorce Beauty by Bloggers w Częstochowie
oraz Sponsorowi - marce Semilac
za możliwość wypróbowania lakierów i akcesoriów do manicure.

Cuda Vianki!

Cuda Vianki!

Uwielbiam naturalną, pozbawioną chemii pielęgnację, a zwłaszcza wtedy, gdy pochodzi w Polski, jest niedroga, a do tego sprawdza się na mojej skórze. Dzisiaj opowiem Wam o dwóch kosmetykach marki Vianek, które robią świetną robotę w tandemie. Pierwszym produktem jest Nawilżający płyn micelarny, natomiast drugi - prawdziwa petarda i moje największe odkrycie lata 2017 - to Nawilżający tonik-mgiełka z serii niebieskiej (tj. nawilżającej).



Nawilżający płyn micelarny, przeznaczony do cery suchej i wrażliwej, znajduje się w niewielkiej plastikowej buteleczce (poj. 200 ml) i zawiera kompleks humektantów (m.in. mocznik, który lubię, proteiny pszenicy czy kwas hialuronowy). Jego głównym zadaniem jest oczywiście usuwanie makijażu i zanieczyszczeń z naszej skóry, ale poza tym ma on też w delikatny sposób nawilżać, łagodzić i koić (głównie za sprawą panthenolu w składzie). 



Zacznijmy od tego, że oczyszcza nieco skuteczniej i szybciej niż testowany przeze mnie wcześniej Płyn micelarny Biolaven - w tym przypadku makijaż rozpuszcza się szybciej i w konsekwencji zużywamy mniej wacików niż w przypadku Biolaven'u. Po użyciu płynu micelarnego moja skóra była czysta, nawilżona i przyjemnie ukojona. Płyn nie uczulił mnie, nie szczypał ani też nie podrażniał moich wrażliwych oczu, a to ogromny plus. Przyznam jednak szczerze, iż na początku podejrzewałam go o spowodowanie reakcji alergicznej na skórze pod okiem, jednak po czasie okazało się, iż winowajcą był korektor pod oczy, a nie ten płyn. Ponadto, micelek ma przyjemny, naturalny skład, nie był testowany na zwierzętach, bardzo przyjemnie pachnie, a do tego kosztuje naprawdę niewiele (ok. 17 zł), więc z pewnością będę jeszcze do niego wracać.



Nawilżający tonik-mgiełka do twarzy (150 ml) z tej samej serii to mój absolutny ulubieniec i było mi ogromnie smutno, gdy po 3 miesiącach się skończył (podobnie zresztą jak płyn), choć z drugiej strony nie ma tego złego, gdyż należy go zużyć właśnie do 3 miesięcy od otwarcia. Podobnie jak micel, tonik ma prosty, naturalny skład (też zawiera glicerynę, panthenol, mocznik, kwas fitowy i olej z kiełków pszenicy) oraz przyjemny, delikatny zapach. Jego zadaniem jest z kolei tonizowanie i przywracanie równowagi suchej i wrażliwej skórze. Ja pokochałam go również za odświeżanie, nawilżanie oraz kojenie mojej mieszanej skóry (która, notabene, ma skłonność do przesuszania i ściągania poza strefą T). Poza tym, mgiełkę często-gęsto stosowałam również do spryskiwania maseczek na bazie glinki oraz przed nałożeniem maseczek w płacie, a w upalne dni spryskiwałam sobie buzię tym produktem w celu odświeżenia. Krótko mówiąc, dla mnie jest to kosmetyk-petarda, który pokochałam praktycznie od pierwszego zastosowania i który na stałe wpisuję w pielęgnację mojej kapryśnej i wymagającej cery. Jest to cudowny tonik o bardzo dobrym składzie i działaniu, a do tego ma też przyjazną cenę (również w granicach 17 zł) - czego chcieć więcej? :-)

Plusy:

  • wszystkie produkty mają przyjazne, naturalne składy
  • kosmetyki nie są testowane na zwierzętach
  • mają doskonałe działanie, zgodne z obietnicą producenta
  • oba produkty fantastycznie nawilżają i koją skórę
  • płyn micelarny skutecznie oczyszcza cerę z makijażu i zanieczyszczeń
  • mgiełka cudownie tonizuje i odświeża
  • mają przyjemny, subtelny zapach
  • ładne, poręczne i solidnie wykonane opakowania
  • kosmetyki te są delikatne i nie uczulają
  • dostępne w drogeriach w przystępnych cenach (ok. 17 zł).

Minusy: 

-brak.

Moja ocena: 10/10. 
Jednym słowem: kocham!

Z czystym sumieniem polecam Wam niebieską serię Vianka. Ja do tej pory miałam już kilka tych niepozornych, biało-niebieskich kosmetyków i z każdego byłam zadowolona (z tej samej linii miałam również bardzo fajny krem do stóp i do rąk, a w zapasach czeka jeszcze emulsja do mycia twarzy). Są to bardzo dobre, naturalne, delikatne, nawilżające i niedrogie produkty, więc z przyjemnością będę do nich regularnie powracać. Dajcie znać, czy znacie i lubicie te produkty i ewentualnie, jakie jeszcze serie Vianka polecacie. xo


Pielęgnacja włosów z COSNATURE: Naturalna regenerująca maska do włosów z awokado i migdałami

Pielęgnacja włosów z COSNATURE: Naturalna regenerująca maska do włosów z awokado i migdałami

Moje rozjaśniane, plączące się i zniszczone na końcach włosy wymagają szczególnej pielęgnacji i intensywnej regeneracji, dlatego zarówno w wakacje, jak i po lecie używałam Naturalnej regenerującej maski do włosów z awokado i migdałami marki Cosnature. Po wypróbowaniu genialnego masła do ciała tej firmy, miałam ogromne oczekiwania wobec tego kosmetyku. Niestety, produkt ten nie do końca spełnił moje oczekiwania. Jeśli jesteście ciekawi dlaczego, zapraszam do dalszej lektury.


Jak widać na załączonym obrazku, maska znajduje się w plastikowej tubie z zamykaniem typu klik. Tuba jest miękka, wygodna, bardzo poręczna i mieści 100 ml produktu. Minusem jest natomiast brak informacji o sposobie użycia produktu - nalepka polskiego dystrybutora zasłania informację o tym, iż maskę należy nałożyć na włosy i pozostawić na około 3 minuty, a następnie spłukać. Ja na szczęście trochę kumam niemiecki i udało mi się to doczytać z oryginalnego opisu producenta. Oprócz tego, na nalepce polskiego dystrybutora znajdziemy informacje odnośnie składników aktywnych i obiecanego działania. 


Maska ma postać zielonkawego kremu o przyjemnej konsystencji - nie jest ona rzadka i lejąca, ani też zbyt gęsta. Zapach ma delikatny i trochę mdły, ale za to w stu procentach naturalny (pozbawiony jakichkolwiek sztucznych nut) - wyczuwam w nim typową mieszankę awokado i migdałów. Jeśli zaś chodzi o działanie maski, to po zużyciu całego opakowania odnotowałam przede wszystkim nawilżenie przesuszonych końcówek. Zabrakło mi trochę tego obiecanego wzmocnienia, blasku i odbudowy zniszczonych pasm. Wiadomo, jak to bywa z naturalnymi, pozbawionymi silikonów kosmetykami do włosów, na działanie regenerujące trzeba nieco dłużej poczekać, nie ma co liczyć na natychmiastowy efekt WOW, jednak tutaj po zużyciu całego opakowania nie zauważyłam jakiejś spektakularnej poprawy struktury i kondycji moich włosów. Co więcej, zastosowanie maski po myciu nie ułatwiało mi rozczesania moich plączących się pasm, a dla mnie to spore utrudnienie, bowiem dodatkowo musiałam używać olejkowego serum lub czesać włosy dopiero po ich wysuszeniu.

Składniki: 

AQUA, CETEARYL  ALCOHOL, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, PERSEA GRATISSIMA OIL, LECITHIN, SODIUM CETEARYL SULFATE, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL,  OLUS OIL, XANTHAN GUM, HYDROLYZED SWEET ALMOND PROTEIN, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN,  HYDROGENATED OLIVE OIL, TOCOPHEROL, CITRIC ACID, PARFUM, LINALOOL , BENZYL SALICYLATE, LIMONENE, SODIUM BENZOATE.

Plusy: 
  • produkt wegański o naturalnym składzie
  • neutralny, pozbawiony sztucznych nut zapach awokado i migdałów
  • konsystencja "w sam raz" (tj, nie za rzadka i nie za gęsta)
  • maska dobrze nawilża przesuszone włosy
  • nie podrażnia i nie uczula skóry głowy
  • ma miękką i poręczną tubę.

Minusy:
  • cena w stosunku do wydajności trochę wysoka (ok. 20 zł/100 ml)
  • dostępna tylko w wybranych sklepach (głównie drogerie Hebe oraz online)
  • trochę słabe działanie, bez efektu WOW
  • maska nie ułatwia rozczesywania włosów.


Moja ocena: 6/10.


Podsumowując, maska Cosnature średnio sprawdziła się na moich włosach. Przyznam szczerze, że po wypróbowaniu masła do ciała tej marki (które notabene jest rewelacyjne), maską do włosów jestem jednak trochę rozczarowana. Po tak dobrym składzie i opiniach spodziewałam się po prostu czegoś więcej (tj. zdecydowanie bardziej skutecznej regeneracji), a maska niestety poza nawilżeniem nie robiła zbyt wiele. Koniec końców, i tak po lecie musiałam udać się do salonu fryzjerskiego i znacznie skrócić włosy, więc zadowolona z tego powodu nie jestem. Na szczęście, ostatnio znalazłam w Hebe podobną maskę o naturalnym składzie (również z awokado!), która kosztuje połowę mniej, a ma ponad dwa razy większą pojemność. Dla mnie wniosek jest prosty - do tego produktu nie będę już wracać. Jeśli jednak wasze włosy nie są aż tak wymagające jak moje, to możecie spróbować - na pewno maska krzywdy Wam nie zrobi. xo

Przeczytaj i Podaj Dalej - Wielka Wymiana Książkowa 4

Przeczytaj i Podaj Dalej - Wielka Wymiana Książkowa 4

Witajcie! Jak już zapewne wiecie, lubię minimalizm i często robię porządki na półkach z książkami, zatem z przyjemnością po raz drugi dołączam do Wielkiej Wymiany Książkowej, organizowanej przez Magdalenę z bloga Save the magic moments oraz Dagmarę z bloga SocjopatkaSzczegóły oraz zasady akcji znajdziecie TUTAJ.



OGÓLNE ZASADY WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ 


  • ·        Akcja trwa od 1 do 10 października 2017 r.
  • ·        Udział w akcji może wziąć każdy - nie tylko bloger!
  • ·        Książkami się wymieniamy, nie sprzedajemy!
  • ·        Wymiana odbywa się bezkosztowo - ponosisz jedynie koszty przesyłki (w przypadku Poczty Polskiej - list polecony).
Grafika stworzona przez: yummymummyideas

Nie lubię, gdy książki kurzą mi się na regałach. Zdecydowanie wolę, gdy krążą i służą ludziom, dlatego przedstawiam Wam moje pozycje na wymianę. Wszystkie książki są w stanie bardzo dobrym lub dobrym, przeczytane raz lub dwa. Jedynie Murakami ma miejscami podkreślone cytaty, dlatego gratis dorzucam zbiór opowiadań w pakiecie (czyli macie 2 książki zamiast tylko 1).


Roxana Bowden "Współczesna bogini" - stan bdb, przeczytana raz - wymiana z liona-moje pasje.

Kinga Rusin "Ekoporadnik" - stan bdb- (kupiłam z minimalnie uszkodzoną okładką w outlecie Ravelo, widać to na dole zdjęcia), przeczytana raz. - wymiana z madameblania.


Robert Seethaler "Całe życie" - egzemplarz recenzyjny, przeczytana raz. Moja recenzja TUTAJ - wymiana z puffa_blog.

Eduardo Mendoza "Brak wiadomości od Gurba" - stan bdb, przeczytana 2 razy - wymiana z puffa_blog.


Haruki Murakami "Po zmierzchu" + gratis dorzucam zbiór opowiadań tego samego autora pt. "Wszystkie Boże dzieci tańczą" - książki są w stanie dobrym - (lekko przetarte okładki, miejscami podkreślone cytaty) - wymiana z Ostatnia kropka.


Marcin Szczygielski "Kallas" - stan bdb, przeczytana raz - wymiana z puffa_blog.

Patrick Suskind "Pachnidło" - stan dobry (lekko przetarta okładka) - wymiana z Okiem Dziewczyn.

Mogę zamienić te 2 książki na jakąś jedną (czyli zrobić zestaw 2 szt.)


Manuela Gretkowska "Agent" - stan bdb, przeczytana 2 razy.

"Świat według Karla" - stan bdb, przeczytana 2 razy. RECENZJA - wymiana z madameblania.


Katarzyna Kędzierska "Chcieć mniej" - stan bdb, przeczytana raz. Mam 2 egzemplarze tej książki, więc chętnie wymienię na jakiś poradnik lub literaturę faktu - wymieniona z Make Happy Life.

Jeśli chcecie się zamienić na którąś z tych książek, piszcie w komentarzach, wstawiając linki lub zdjęcia swoich propozycji. Jeśli nie macie konta Disqus, 
to napiszcie mi e-mail na adres: justynafrymus@gmail.com. xo

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger