Projekt denko - sierpień 2017

Sierpniowych zużyć nie jest zbyt dużo, ale ostatnio zrobiłam porządki w toaletce i musiałam wyrzucić kilka przeterminowanych kosmetyków kolorowych. Jak zwykle, jest też kilka maseczek do twarzy oraz produkty do mycia ciała. Jeśli jesteście ciekawi, jakie produkty kosmetyczne pożegnałam w sierpniu, zapraszam na denko.

Kolorówka


INDIGO, Olejek do skórek (niestety, nie podam Wam pełnej nazwy, gdyż wyrzuciłam kartonik) - Rewelacyjny produkt, bardzo wygodna forma pen'a, ładnie zmiękczał i odżywiał skórki wokół paznokci. Zużyłam do cna, ale chętnie jeszcze do niego powrócę. 

THE BALM, Bahama Mama - Kultowy bronzer, co do którego mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest to produkt bardzo dobrej jakości, ma fajny, chłodny odcień i mocną pigmentację, ale problem tkwi w odpowiedniej aplikacji i doborze pędzla - zazwyczaj robiły mi się niezbyt ładne plamy, ale jak używałam mocno zbitego pędzla do podkładu Hakuro H50s, efekt był najlepszy i najbardziej naturalny. Mimo to, muszę wyrzucić, bo minął jego termin ważności. Na razie nie planuję do niego wracać, chcę wypróbować słynną Hoolę z Benefitu.

YVES ROCHER, Lakier do paznokci nr 71. Menthe (5 ml) - bardzo dobra jakość, kolor bardziej wpada w zieleń aniżeli w typową, chłodną miętę. Efekt na paznokciach możecie zobaczyć TUTAJ. Wyrzucam, bo lakier mi się zważył, nawet już nie chce schnąć :( 

ROUGE BUNNY ROUGE, Róż w sztyfcie VERMEER Blush Wand 017 (4,5 ml) - Świetny produkt, można go stosować jako róż i/lub pomadkę. Odkryłam go trochę za późno, więc się przeterminował. Kolor śliczny, a z tego, co się orientuję, marka RBR produkuje naturalne, cruelty free kosmetyki. Minusem jest jedynie cena (31 EUR).

AVON, Matte Blossom - matowa pomadka o jasnoróżowym odcieniu. Bardzo ją lubiłam, ale u mnie niestety pomadki są tak rzadko używane, że po 2 latach trzeba je wyrzucić do kosza (ze względów higienicznych). Na razie szukam pomadki nie testowanej na zwierzętach i o bardziej naturalnym składzie, więc chyba do niej nie wrócę.

Twarz


BIOLAVEN, Płyn micelarny 200 ml - bardzo dobry, naturalny micelek, do którego na pewno jeszcze wrócę (tymczasem testuję Vianka oraz lipowy płyn z Sylveco, który jest ponoć jeszcze lepszy). Odsyłam do RECENZJI.

CIEN, Maseczka na twarz, szyję i dekolt Głęboko nawilżająca (10 ml) - maska do twarzy na parafinie (!) - ma słaby skład i działanie. Dostałam do przetestowania, ale na pewno sama nie kupię ani tej, ani żadnego innego wariantu. Nie, nie i jeszcze raz nie!

ORIFLAME Optimals, Bibułki matujące (50 szt.) - miałam je chyba ponad 2 lata, ale używałam głównie latem. Mimo, iż nie lubię kosmetyków tej marki, to muszę przyznać, że są to jedne z lepszych bibułek, jakich do tej pory używałam. Chętnie jeszcze kiedyś bym do nich wróciła, no chyba że znajdę coś lepszego dostępnego w sklepach online bądź drogeriach stacjonarnych.

VIANEK, łagodząca maseczka do twarzy do cery podrażnionej z glinką białą i olejem kokosowym (10 g) - tu na szczęście cudowny, naturalny skład idzie w parze z fantastycznym działaniem. Zresztą ja teraz kupuję w 90% same naturalne kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała, a z marki Vianek na pewno przetestuję jeszcze inne maseczki, bo ta była naprawde super. Użyłam jej 2x po zabiegu mezoterapii mikroigłowej - genialnie koiła i łagodziła skórę.

MISSHA Pure Source Mango - jest to moja ukochana maseczka w płacie, więc to kolejne zużyte opakowanie. Niebawem planuję osobny post z recenzją. Wersja Honey z miodem też była całkiem przyjemna i dobrze nawilżała skórę, aczkolwiek jej zapachu nie jestem w stanie pokochać tak mocno jak mango ;)

BENTON Snail Bee High Content Mask Pack - maska w płacie o naturalnym składzie i silnym działaniu przeciwzmarszczkowym oraz regenerującym. Niestety moja skóra chyba nie do końca się polubiła z filtratem ze śluzu ślimaka lub jadem pszczelim zawartym w tej masce. Poza tym, zapach do najpiękniejszych nie należy, więc miłości z tego nie będzie.


Ciało & włosy


BIOLOVE Krem do rąk malinowy 75 ml - świetny skład, zapach, konsystencja i działanie. Pisałam już o nim kiedyś w ulubieńcach. Zdecydowanie kupię ponownie, ale przedtem wypróbuję jeszcze inne wersje zapachowe ;)

WAX ANGIELSKI PILOMAX Sun Wax 100 ml - odżywka ochronna z filtrem UV, niestety zawiera phenoxyetanol i nie pomagała rozczesywać moich włosów, więc dla mnie średnio użyteczny produkt.

BATISTE Dry shampoo Floral & flirty blush 200 ml - dla mnie najgorszy wariant, miałam wrażenie, że ten suchy szampon nie robił nic, w ogóle nie odświeżał fryzury w ciągu dnia. Na pewno do tej wersji nie wrócę. 

BABUSZKA AGAFIA Mydło w płynie do rąk i ciała 500 ml - rozczarowanie sezonu. Po pierwsze, to wersja estońska z SLeS, działanie i zapach bez rewelacji. Nigdy więcej!

BIOLOVE Żel pod prysznic borówka 250 ml - transparentny żel o świeżym zapachu jagód. Bardzo fajny zapach i skład, nie przesuszał skóry. Na pewno kupię ponownie.


Cały czas dążę do zmniejszania ilości kosmetyków poupychanych w szufladach i jestem na dobrej drodze do kosmetycznego minimalizmu. Nie szalałam również na promocjach w drogeriach i zakupiłam tylko niezbędne produkty. Jeśli jesteście ciekawi moich skromnych nowości na jesień, to myślę, że niebawem mogę się nimi z Wami podzielić w osobnym wpisie. Tymczasem pozdrawiam Was ciepło i do usłyszenia wkrótce! xo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger