SKIN79 Non Chemical Sun Block SPF50+ PA+++

Ochrona przeciwsłoneczna to moja mała obsesja, a to przez moją skłonność do powstawania przebarwień po słońcu. Na szczęście, w  tym roku mam świetnego sojusznika w tej walce, a pochodzi on prosto z Korei. Wspomnianym bohaterem jest Non Chemical Sun Block SPF50+ PA+++ marki SKIN79, który towarzyszy mi już od wiosny i bez którego nie ruszam się nigdzie z domu. Dzisiaj zapraszam Was na jego długo obiecywaną recenzję.



Jak widać na zdjęciu, Non Chemical Sun Block znajduje się w miękkiej tubie o pojemności 50 ml, utrzymanej w minimalistycznym designie i białej kolorystyce. Opakowanie jest nie tylko ładne, ale też bardzo poręczne, higieniczne i solidnie wykonane (nic się nie niszczy i nie ściera; tuba do samego końca wygląda nienagannie). Krem kupimy na stronie Skin79 (nie polecam tego robić na serwisach aukcyjnych, gdyż można trafić na podróbki); jego cena regularna wynosi 100 zł, ale ja kupuję go na promocji za 75 zł plus dodatkowo korzystam z rabatu -20%, więc wychodzi ok. 60 zł. Moim zdaniem krem jest wart swojej ceny, ponieważ gdybym nie chroniła swojej skóry przed słońcem, jesienią musiała bym wydać krocie na zabiegi rozjaśniające u kosmetyczki. Wolę zatem zainwestować w porządny kosmetyk z jak najlepszą ochroną, proste ;)


Jak obiecuje producent na swojej stronie, krem ma być "lekki, aksamitny w dotyku i natychmiast wchłania(ć) się do matu, nie pozostawiając rozbielonej skóry". Co do konsystencji, to faktycznie jest to biały, aksamitny krem. Nie jest on ciężki, natomiast w porównaniu do Waterproof Sun Gel tej samej marki, super lekka konsystencja to to nie jest. Mimo to, faktycznie szybko się wchłania i pozostawia na skórze efekt całkowitego matu, ale trzeba pamiętać, by dokładnie pokryć całą twarz (pomijając okolice oczu!) i dobrze go wsmarować w skórę. Na Instagramie niektóre z Was pytały mnie, czy krem bieli. Powiem szczerze, że miałam mały problem z odpowiedzią, bowiem nie jest to ewidentnie skóra biała jak mąka, ale mam wrażenie, że po aplikacji kosmetyku jest jakby trochę rozjaśniona. Dla mnie ten jaśniejszy odcień jest jednak wskazany, ponieważ moja twarz i tak ma ciemniejszy odcień od szyi, a po zastosowaniu tego kremu już się tak nie odznacza i wygląda OK. Ponadto, czasem nakładam ten produkt na krem bb (Missha Perfect Cover nr 23), dzięki czemu delikatnie rozjaśniam jego nieco zbyt ciemny odcień. Taki efekt w 100% mi odpowiada.



Zalety produktu:
  • zapewnia maksymalną ochronę przeciw UVB i UVA
  • bazuje na filtrach mineralnych (tj. zinc oxide i titanium dioxide) 
  • ma w składzie również cenne ekstrakty roślinne, np. z nasion szałwii hiszpańskiej, wąkroty azjatyckiej czy olej słonecznikowy, które wykazują wszechstronne działanie pielęgnacyjne
  • nie pozostawia tłustej ani lepkiej warstwy, ma aksamitną konsystencję
  • mimo tej aksamitnej konsystencji, dość szybko się wchłania
  • nawilża skórę i jednocześnie pozostawia ją matową przez kilkanaście godzin
  • dobrze współgra z kosmetykami do makijażu; czasem nakładam go pod lub na azjatyckie kremy bb i sprawdza się idealnie
  • nie zapchał mnie, nie uczulił (ponoć nadaje się również do cer wrażliwych)
  • tubka jest lekka, higieniczna i bardzo poręczna.

Wady produktu:
  • mam wrażenie, że jednak trochę bieli skórę, choć z pewnością trzeba go dokładnie rozsmarować
  • ograniczona dostępność produktu na stronie producenta 😢
  • może lekko podrażniać, gdy przypadkiem dostanie się do oka (trzeba na to bardzo uważać!)
  • jeśli jest aplikowany wielokrotnie w ciągu dnia, nie jest zbyt wydajny - 50 ml tuba kremu starczy na jakieś półtora miesiąca, w porywach do dwóch.



Mimo, iż krem w 100% idealny nie jest (np. Waterproof Sun Gel od Skin79 ma znacznie lżejszą konsystencję i nieco szybsze wchłanianie), bardzo się z nim polubiłam i aktualnie mam już drugą jego tubę w użyciu. Z pewnością ma ciekawszy skład i zapewnia lepszą ochronę od większości drogeryjnych filtrów. Przerabiałam już różne kremy i ten, jak dotąd, jest w mojej ścisłej czołówce. Przede wszystkim, ogromnie istotne jest dla mnie wykorzystanie w tym produkcie filtrów mineralnych (zinc oxide i titanium dioxide), wyciągów roślinnych oraz skuteczna ochrona przed promieniami słonecznymi. Co prawda, krem delikatnie bieli (a może raczej rozjaśnia) skórę, ale dla mnie nie stanowi to problemu, gdyż zazwyczaj moja twarz ma ciemniejszy odcień od szyi. Kremu używam jakoś od połowy kwietnia i jest to już moja druga tubka. Aplikuję go w każdy dzień, w którym wychodzę z domu, nawet gdy jest pochmurno. W słoneczne dni ponawiam aplikację średnio co 2 godziny, nakładając krem również na azjatycki krem bb, gdy wychodzę z pracy. Non Chemical Sun Block to produkt o przyjemnej, aksamitnej konsystencji i dobrym działaniu ochronnym. Nie tylko chroni skórę przed promieniami słonecznymi, ale też matuje moją mieszaną cerę przez calutki dzień. Co więcej, jest łagodny (nie uczula ani nie zapycha), więc sprawdza się świetnie również w roli pielęgnacyjnego kremu na dzień. Czasem łączę go z innymi kremami nawilżającymi bądź bb, ale stosowany samodzielnie również spełnia swoje zadanie. Jeśli tak jak ja macie tendencję do powstawania przebarwień po słońcu i zwracacie szczególną uwagę na ochronę przeciwstarzeniową oraz anty UVA i UVB, to z całego serca Wam ten krem polecam. Jest to moja nie pierwsza i nie ostatnia jego tuba. 


👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍👍

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger