WoodWick Candle: Lemongrass

Uwielbiam świece zapachowe i nawet latem lubię sobie udekorować dom ładnym aromatem. Ostatnio w moim częstochowskim TK Maxxx był wysyp marki WoodWick Candle, których jeszcze nigdy nie paliłam, więc dorwałam na próbę małą świeczkę o zapachu Lemongrass (plus jeszcze jedną, chyba różaną, dla kogoś na prezent). 



Świeczka urzekła mnie prostym i eleganckim designem - lubię takie proste słoiczki bez nadmiaru bzdetów, etykiet i kolorów, więc stwierdziłam, że jeśli zapach mi się nie spodoba, to przynajmniej przez moment będzie się ładnie prezentować w salonie. Na wewnętrznej stronie równie gustownego drewnianego wieczka wyczytałam, że świece tej marki są wyposażone w specjalnie zaprojektowane knoty z naturalnego drewna, które po odpaleniu mają skwierczeć niczym płomień w kominku. Cóż, może pora letnia niekoniecznie kojarzy nam się z takimi klimatami, niemniej postanowiłam spróbować i zorganizować sobie małą namiastkę kojących jesienno-zimowych wieczorów w samym środku lata. I tutaj, niestety, przyszło małe rozczarowanie - zamiast kojących i relaksujących trzasków kominka słyszę irytujące "pierdzenie", przy którym absolutnie nie potrafię się skupić i wyciszyć (zresztą nagrałam krótki filmik, abyście sami zobaczyli, co mam na myśli). 👎👎👎 


Co do samego zapachu świeczki, to jest to raczej proste połączenie trawy cytrynowej (z ang. lemongrass) ze skórką cytrynową. Producent na swojej stronie opisuje ten wariant jako "świeży zapach słodkiej trawy z nutami skórki z cytryny". Owszem, świeczka ma świeży aromat, jak na cytrusy przystało, jednak wspomnianej słodyczy trawy nie jestem w stanie tu wyczuć. Dla mnie jest to aromat świeży i raczej gorzkawy, a szkoda, bo najbardziej lubię połączenia świeżych nut z tymi ciepłymi i słodkimi. W tym przypadku jest całkiem przyjemnie i orzeźwiająco, ale raczej bez zapachowych fajerwerków.



Plusy:
  • eleganckie opakowanie
  • świeca do samego końca bardzo równo się wypala, nie "tuneluje" (ale zgodnie z zaleceniem producenta, trzeba ją odpalać na min. 3-4 godziny), nie dymi
  • dobrze odświeża mieszkanie
  • zapach jest lekki, nie męczy i nie wywołuje ataku migreny
  • pali się długo (jak twierdzi producent, do 40 godzin).
Minusy:
  • trzaskanie knota bardziej drażni aniżeli sprzyja relaksowi
  • zapach raczej "gorzki" (mam tu na myśli m.in. brak słodkich lub ciepłych nut)
  • cena - 49 zł za mały słoik dla mnie trochę za wysoka; w outlecie cena regularna to 27 zł, przy odrobinie szczęścia można trafić na wyprzedaże (ale trzeba często tam zaglądać).

Podsumowując, moje pierwsze spotkanie z marką WoodWick oceniam tak sobie. Być może jestem dziwna, że drażnią mnie te trzaski, a być może jest to też kwestia kiepskiego doboru zapachu do moich osobliwych wymagań i upodobań. Mimo wszystko, chciałabym wypróbować jeszcze jakiś inny (czytaj: słodszy i bardziej owocowy) wariant, bo nie chcę się zniechęcać do marki po jednym średnio czarującym dla mnie produkcie. Ciekawi mnie na przykład świeca o zapachu Raspberry Yuzu, Cucumber Lemon lub Perfect Pear. No cóż, jeśli będzie mi dane któryś z nich poznać, na pewno prędzej czy później się o tym dowiecie...

Znacie WoodWick Candle? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger