Wieloetapowe oczyszczanie twarzy z Himalaya Neem

Odkąd stosuję wieloetapowe oczyszczanie twarzy, stan mojej cery znacznie się poprawił. Pierwszym krokiem jest u mnie zmycie makijażu z oczu za pomocą płynu micelarnego. Przy okazji przemywam także resztę twarzy. Drugim krokiem oczyszczania jest olejek do demakijażu (najlepiej taki, który emulguje pod wpływem wody), natomiast trzeci krok stanowi przemycie buzi pianką i delikatne wytarcie czystym ręcznikiem. Po tym oczywiście tonizuję skórę i nakładam serum oraz krem. Wszystkie te kroki wchodzą w skład mojej rutyny pielęgnacyjnej. Dodatkowo, dwa razy w tygodniu złuszczam skórę peelingiem i nakładam oczyszczającą maskę na bazie glinki. Robię sobie wtedy takie małe domowe SPA, które często łączę z zabiegami na włosy oraz ciało. Jest to dla mnie nie tylko pielęgnacyjna konieczność, ale i chwila wytchnienia oraz błogiego relaksu.


Jeśli chodzi o kosmetyki, których używam w celu dogłębnego oczyszczania cery, to oczywiście zmieniają się one co jakiś czas. Przez ostatni miesiąc miałam przyjemność testować 3 oczyszczające produkty marki Himalaya Herbals: piankę do mycia twarzy, peeling oraz maseczkę oczyszczającą z serii Neem. Wszystkie kosmetyki z tej linii zawierają ekstrakt z miodli indyjskiej, której liście mają działanie oczyszczające, antybakteryjne, przeciwtrądzikowe oraz ogólnie odżywcze.  

Oczyszczająca pianka do mycia twarzy Neem

Pianka znajduje się w przezroczystym plastikowym opakowaniu o pojemności 150 ml i jest wyposażona w praktyczną pompkę. Zazwyczaj wyciśnięcie jednej pompki starcza mi na zmycie olejku do demakijażu z całej twarzy. Po użyciu tego kosmetyku buzia jest bardzo czysta, przyjemna w dotyku i odświeżona.


Plusy i minusy produktu:

+ ładne, poręczne i solidnie wykonane opakowanie z pompką, która niesamowicie ułatwia dozowanie produktu
+ doskonale oczyszcza i odświeża cerę (oraz delikatnie ją chłodzi)
+ zmniejsza wydzielanie sebum oraz powstawanie wyprysków
+ nie zostawia uczucia ściągnięcia ani nie przesusza skóry 
+ ma orzeźwiający, ziołowy zapach
+ nie zawiera SLS, SLeS (ma w składzie łagodniejszy ALS), parabenów i ftalanów
+ produkt nie jest testowany na zwierzętach  
+ rewelacyjnie domywa pędzle do makijażu oraz moją gąbkę do podkładu Blend It (z którą nawet olejki nie dawały rady!)
+ pianka jest wydajna - w moim przypadku wystarcza na ponad miesiąc (w porywach do 2 miesięcy) codziennego stosowania 
+ przystępna cena (ok. 31 zł)
- zawiera phenoxyethanol, którego staram się unikać
- [EDIT, 10.07]: wczoraj pisałam przed północą i zapomniałam dodać, że pod koniec pompka lubi się zacinać, co jest ewidentnie minusem.

Jak widzicie, bardzo polubiłam się z tą pianką i nie dostrzegam w niej prawie żadnych wad. W moim odczuciu jest to idealny kosmetyk do oczyszczania skóry, a do tego doskonale nadaje się do mycia pędzli oraz gąbek do makijażu (mój beauty blender po umyciu za pomocą pianki wygląda praktycznie jak funkiel nówka nie śmigana!). Co więcej, pianka nie przesusza skóry i nie uczula i jest bardzo przyjemnym produktem do demakijażu. Z pewnością będę do niej wracać (ewentualnie wypróbuję również inne warianty oraz żele do demakijażu twarzy marki Himalaya). 

Peeling + maseczka oczyszczająca Neem

Tak jak wspominałam na wstępie, peelingu wraz z maseczką używam 2 razy w tygodniu. Zarówno peeling, jak i maska znajdują się w bliźniaczych tubach wykonanych z miękkiego plastiku o pojemności 75 ml i są zamykane na tzw. klik. Tubki są nie tylko estetyczne i porządnie wykonane, ale i bardzo poręczne. Peeling ma przyjemnie kremową konsystencję i dość intensywny ziołowy zapach, natomiast drobinki zdzierające (zmielone pestki moreli) są na szczęście dosyć drobne i delikatne. Scrub jest bardzo przyjemny w użyciu, a skóra po nim jest doskonale oczyszczona i gładka. Po peelingu nakładam pędzelkiem maseczkę, zostawiam ją na 15 minut, spryskując w międzyczasie nawilżającą mgiełką, by nie zastygła na skorupę. Po tym czasie zmywam, tonizuję skórę twarzy i nakładam serum oraz krem. W efekcie, moja cera jest doskonale oczyszczona, wygładzona, miękka i odświeżona, a pory wyraźnie zwężone (co jest ogromnym plusem i wielkim zaskoczeniem dla mnie). 


Plusy i minusy tych produktów:

+ peeling ma fajną kremową konsystencję i małe drobinki, które delikatnie złuszczają naskórek
+ maska dogłębnie oczyszcza skórę oraz zmniejsza widoczność porów
+ po regularnym stosowaniu kosmetyków, moja skóra jest idealnie oczyszczona, wygładzona, pory są zmniejszone, cera znacznie mniej się przetłuszcza i świeci
+ zauważyłam, że w trakcie stosowania kosmetyków nie miałam żadnych przygodnych "nieprzyjaciół" na twarzy (nawet w czasie menstruacji, co ogromnie mnie zaskoczyło)
+ kosmetyki te mają w składzie kilka naprawdę ciekawych i skutecznych roślinnych składników (np. wyciąg z liści miodli indyjskiej - Neem, wyciąg z kurkumy, która ma działanie przeciwzapalne, czy wetiweria, a poza tym takie składniki jak m.in glinka kaolinowa i bentonit (Fuller's Earth), która wykazuje właściwości oczyszczające i rozjaśniające
+ ładne, porządnie wykonane i poręczne tubki

- ziołowe zapachy peelingu oraz maski są dość intensywne i specyficzne, przez co nie każdemu przypadną do gustu
- maska już w pierwszej minucie po nałożeniu na twarz trochę szczypie (zwłaszcza w okolicy nosa), co nie jest zbyt komfortowe
- zmywanie maski do najprzyjemniejszych nie należy (ale taki jest niestety urok glinek)
produkty te dość szybko się kończą (3-4 tygodnie i trzeba kupić kolejne opakowania)
- peeling ma w składzie phenoxyethanol, natomiast maska zawiera 2 parabeny i SLS.


Podsumowując, cała seria Neem to strzał w dziesiątkę, jeśli zależy Wam na dogłębnym oczyszczeniu i zmniejszeniu przetłuszczania się skóry. Ja co prawda nie mam problemu z pryszczami i trądzikiem, niemniej zauważyłam brak jakichkolwiek niedoskonałości zwłaszcza podczas menstruacji, kiedy to zazwyczaj pojawiają się u mnie jakieś "syfki" na brodzie i/lub na nosie. Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie również zmniejszenie się widoczności porów i zaskórników, a dodatkowym plusem jest fakt, iż moja cera jest nie tylko cudownie oczyszczona, ale również gładka oraz miękka jak pupcia niemowlaka. Z całej trójki najbardziej polubiłam piankę do codziennego oczyszczania oraz peeling oczyszczający - do tych produktów na pewno będę jeszcze wracać. Najmniej komfortowa w użyciu okazała się maseczka (zastygające i trochę szczypiące błotko o niezbyt przyjemnym zapachu), aczkolwiek jej działanie oceniam bardzo dobrze. Ogólnie rzecz biorąc, jestem zadowolona z produktów z tej serii i polecam Wam je zwłaszcza przy nadmiernym przetłuszczaniu się skóry oraz przy trądziku. 


PS. Jeśli jesteście ciekawe tej linii, to odsyłam Was na stronę producenta 
oraz na stronę z recenzjami napisanymi przez blogerki, 
które brały udział w testowaniu serii Neem. 

Bardzo dziękuję marce Himalaya za możliwość przetestowania kosmetyków.

himalayaherbals.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger