Projekt denko: wiosna - czerwiec 2017

Dzień dobry, cześć i czołem! Ostatnio mało było we mnie energii do pisania (zmagam się z alergią oraz z kaprysami pogody), więc w zeszły weekend wyjechałam w Góry Świętokrzyskie, by doładować nieco baterie i zebrać pomysły na przyszłe wpisy dla Was. 


Dzisiaj postanowiłam zrobić wreszcie trochę porządku w domu, więc mam dla Was projekt denko. Dawno nie robiłam wpisów tego typu, ale wiem, że chętnie czytałyście właśnie te zbiorowe recenzje zużytych kosmetyków, dlatego dzisiaj wracam, zwarta i gotowa. Puste opakowania, które tu widzicie, zbierałam skrupulatnie od wiosny do końca czerwca, dlatego jest tego całkiem sporo (z przewagą masek w płachcie). Jeśli jesteście ciekawe, to zapraszam dalej, tym bardziej, że jest tu kilka prawdziwych perełek... ;)

Ciało


The Body Shop Early Harvest Raspberry Shower Gel (250 ml) - cudownie pachnący żel pod prysznic w bardzo eleganckim flakonie; niestety, miałam wrażenie, że trochę przesuszał mi skórę, więc jeśli znowu będę na wyprzedaży w TBS, to raczej wybiorę jakiś inny wariant, np. Pinita Colada, który bardzo dobrze wspominam.

Bath & Body Works PocketBac Chillout Sea Breeze - ten maleńki (29 ml) żel antybakteryjny to po prostu najlepszy tego typu produkt, z jakim miałam do czynienia. Miałam go zawsze w torebce, często stosowałam w autobusie czy na spacerach z psem i muszę przyznać, że z żalem muszę się z nim rozstać. Zapach przecudowny, opakowanie też niczego sobie. Genialny, genialny i jeszcze raz genialny! Na pewno przy kolejnej wizycie w BBW zaopatrzę się z żele antybakteryjne, jak i w świece. Są najlepsze!

Avisea Krem do ciała (300 ml) - bardzo przyjemne, wydajne i treściwe masło do ciała o zapachu białej herbaty. Całkiem dobry skład, delikatna formuła i fajne działanie - krem łagodził różnego rodzaju podrażnienia (dzięki zawartości alantoiny i D-pantenolu), długotrwale nawilżał i zmiękczał skórę ciała, więc czego chcieć więcej? Polecam!

Biolove Żel pod prysznic Migdał (250 ml) - rewelacyjny naturalny skład, aczkolwiek konsystencja trochę dziwna (dla mnie trochę za rzadka). Przyjemny, choć bardzo delikatny zapach. Moim zdaniem, inne warianty są o niebo lepsze - mam już zapas żeli pod prysznic oraz innych kosmetyków tej marki i jestem nimi oczarowana :)

Twarz


Unani Dermo Defense face mask (100 ml) - Aloesowa maseczka o konsystencji lekkiego żelu, fantastycznie koiła skórę, zmniejszała zaczerwienienia, poprawiała nawilżenie i jędrność. Produkt bardzo delikatny, łatwo się zmywał, a przy tym nie zastygał i nie tworzył nieprzyjemnej skorupy na twarzy. No, a opakowanie z pompką moim zdaniem zasługuje na medal. Dla mnie bomba! Niestety, był to kosmetyk z pudełka Liferia i obawiam się, że nie będzie mi dane prędko do niego powrócić :(

Iva Natura Black Face Mask (50 ml) - czytałam same superlatywy na temat tej maski, ale u mnie niestety bez szału. Biorąc pod uwagę fakt, że maska kosztuje ok. 100 zł, muszę przyznać, że nie zachwyciło mnie ani jej działanie (żadnego efektu wow nie odnotowałam), ani zapach, ani to nieco tandetne plastikowe opakowanie. Zmycie tej maski to istny koszmar, więc na pewno sama tego kosmetyku nie kupię. Na plus oczywiście naturalny skład, ale dla mnie to by było na tyle. Wyrzucam z ulgą.

Skin79 Non-chemical sun block z SPF50+ PA+++ (50 ml) zawiera filtry mineralne i liczne ekstrakty roślinne; zapewnia bardzo dobrą ochronę, a przy tym matowi cerę, więc dla mnie jest idealny na lato. Właśnie zaczynam drugie opakowanie i szykuję jego recenzję, więc bądźcie czujni! ;)

Baviphat Peeling Gel (miniatura) - żel do złuszczania twarzy, do stosowania przed demakijażem. Niestety, dla mnie okazał się bublem - miał dziwną konsystencję i spadał z twarzy, a poza tym nie zauważyłam żadnego efektu wow. 

Hygge All In One Cleansing Water - miniatura płynu micelarnego (20 ml). Zużyłam od razu, w jakieś 3-4 dni. Na początku obawiałam się, że będzie szczypać w oczy, ale było całkiem ok. W sumie mogłam ją sobie zostawić na jakiś weekendowy wypad, ale ciekawość wzięła górę i produktu już nie ma. 

DermoFuture Precision Intensywna kuracja do twarzy z nanopetydami i komórkami macierzystymi (20 ml) - Genialna kuracja! Ma silne działanie nawilżające, regenerujące, ujędrniające i przeciwstarzeniowe. Niestety, dość szybko się kończy, ale ma dobry skład i cenę (ok. 38 zł w hebe), więc na pewno do niej wrócę i będę stosować z dermorollerem. 

Bielenda Nawilżający Krem Różany (50 ml) - całkiem przyjemny, niezwykle lekki nawilżający krem-żel do stosowania na dzień i noc. Co prawda, moja skóra (35+) wymaga nieco bardziej zaawansowanej pielęgnacji, ale polecam młodym dziewczynom, które tolerują różany zapach w kosmetykach. 

Perfecta Matujący Peeling Gruboziarnisty (75 ml) - skład raczej kiepski (zawiera m.in parafinę) i dla mnie zdecydowanie za szorstki do stosowania na twarz, więc zużyłam jako scrub do dłoni i stóp. Więcej jednak nie kupię.

Farmona Dermiss 0'2 Ideal Balancer (200 ml) - Bardzo przyjemny nawilżający płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu. Ma ładne i praktyczne opakowanie z pompką, przyjemny zapach, był delikatny dla moich wrażliwych oczu, nie pozostawiał uczucia ściągnięcia czy przesuszenia skóry, więc dla mnie całkiem dobry produkt- RECENZJA.

Maseczki w płacie i pod oczy


GlySkinCare Gold Collagen Eye Pads - kolagenowe płatki pod oczy ze złotem. Wiązałam z nimi spore nadzieje, jednak po jednej 30 minutowej aplikacji nie zauważyłam żadnej redukcji zmarszczek czy cieni pod oczami, za to nabawiłam się reakcji alergicznej. Na pewno do nich nie wrócę!

Holika Holika Makgeolli Brightening Mask Sheet Mimo, iż płat trochę kiepsko trzymał się skóry na brodzie, a skład maski idealny nie jest, to zawartość ekstraktów roślinnych i sfermentowanego ryżu dobrze działała na moje zmiany hiperpigmentacyjne. Być może jeszcze kiedyś do niej wrócę, tym bardziej że maska mnie nie uczuliła i nie podrażniła (a zużyłam kilka sztuk)...

Ze Skin79 zużyłam jedną sztukę Fresh Garden Mask Snail, którą bardzo dobrze wspominam. Jest przyjemna i niezwykle komfortowa, wykonana z czystej bawełny, delikatna, i dobrze nawilża przesuszoną skórę. Ponadto, na próbę wzięłam 2 sztuki słynnej rozjaśniającej Animal Mask For Dark Panda. Sporo osób pisało, że maska nie jest komfortowa, że lubi podrażniać itp., ale ja nic takiego nie odnotowałam, więc zakupię sobie na jakiejś promocji cały zapas i po dłuższym stosowaniu ocenię jej właściwości rozjaśniające.

Missha Pure Source Cell Sheet Mask - świetne maseczki w płachcie o całkiem przyzwoitych składach. Acai Berry oraz Bamboo mają działanie odżywcze i rewitalizujące, ale to jednak cudnie pachnące i nawilżające Mango skradło moje serce i już czekam na kolejną ich dostawę z Kontigo (niestety, po ostatniej promocji, brakło ich już dla mnie, więc muszę się uzbroić w cierpliwość). Maski Missha nie zawierają parabenów i phenoxyethanolu, za to mają w składzie liczne ekstrakty roślinne oraz kwas fitowy, który dodatkowo rozjaśnia przebarwienia i wspaniale wygładza skórę. Poza tym, kosztują niewiele (9 zł), więc z pewnością będę stale uzupełniać ich zapas i polecać wszystkim wkoło.

Cettua Hydrating Facial Mask - przyjemnie nawilżająca i regenerująca maska na tkaninie; jest bardzo przystępna cenowo, więc chętnie do niej powrócę i wypróbuję też inne wersje.

Goodal Waterfull Mask Mercedes Benz wśród masek w płachcie! Tkanina cieniutka i tak delikatna, że praktycznie jej nie czuć, a do tego idealnie dopasowuje się do kształtu twarzy. Po 20 minutach moja skóra (twarzy, szyi i dekoltu, gdyż je również posmarowałam resztkami esencji) była ukojona, gładka, ładnie napięta i doskonale nawilżona (zapewne dzięki bogatym ekstraktom i minerałom z wód oceanu). Jest to zdecydowanie najlepsza nawilżająca maska na tkaninie, z jaką miałam styczność.

Baviphat Woori Gukmul Rice Bran Mask - genialne opakowanie, ale na temat rozjaśniających właściwości maseczki nie jestem w stanie powiedzieć nic sensownego po zaledwie jednym użyciu. Mimo to, maska przyjemnie pachniała i była dobrze nasączona esencją.

Sephora Orchid Face Mask była spoko, ale w porównaniu z niektórymi koreańskimi maskami na tkaninie bez rewelacji, a do tego skład bardzo słaby. Najlepiej wspominam jednak maseczki pod oczy, które nie tylko nawilżają, ale i widocznie rozjaśniają zasinienia i zaczerwienienia. Tym razem zużyłam Pomegranate oraz Green Tea Eye Mask i to tę ostatnią wspominam najlepiej. Myślę, że do maseczek pod oczy będę jeszcze wracać, bo nie podrażniały (w przeciwieństwie do np. płatków SkinLite) i miały naprawdę zacne działanie. 

Makijaż i perfumy


Oriflame Lovely Garden (woda toeletowa, 50 ml) - cudowny, słodko-świeży zapach w pięknym, minimalistycznym flakonie. Chętnie jeszcze do niego wrócę. RECENZJA

Essence Nail Polish Remover (coconut & papaya) - bardzo wydajny zmywacz do paznokci bez acetonu (150 ml wystarczyło mi chyba na ponad 6 miesięcy). Co prawda, zmywa lakier trochę topornie, ale nie przesusza płytki i ładnie pachnie, więc dla mnie jest spoko. Mam ochotę teraz wrócić do wersji czerwonej, bo trochę lepiej pachniała.

Effective Nails Acetone - jako że z hybrydami się nie polubiłam (a zwłaszcza z ich ściąganiem, o zgrozo!), to ten produkt służył mi przede wszystkim do usuwania kleju z wszelkiego rodzaju opakowań i szklanych słoików - w tej roli spisał się wzorowo! 

AVON True Colour Supershock Max Volume Mascara (10 ml) - niedrogi (ok. 17 zł), ale rewelacyjny pogrubiający tusz - nie skleja rzęs, fajnie pogrubia, a przy tym nie kruszy się i nie rozmazuje. Mój ulubieniec, do którego lubię co jakiś czas wracać, mimo iż ciągle szukam bardziej naturalnego zamiennika... RECENZJA

Delia Cosmetics CC Correction Cream 9in1 (30 ml) - trafił mi się w jakimś Joybox'ie i o dziwo, bardzo się z nim polubiłam (i zużyłam do cna). Używałam go całą wiosnę do codziennego makijażu do pracy; kolor miał odpowiedni dla mnie, czyli dość jasny, bez różowych tonów, których nie cierpię. Co więcej, trzymał się całkiem nieźle (choć bez dokładania pudru na dłuższą metę nie dał rady) i nie przesuszał skóry, więc jeśli szukacie czegoś taniego i dobrego, serdecznie polecam!

Skin79 The Oriental Moist Sun BB Pact SPF25 PA++ Plus (13 g) - Najlepszy puder ever! Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego tak go kocham i żegnam z wielkim żalem, odsyłam Was do pełnej recenzji -> RECENZJA.

I jak? Dobrnęliście do końca? ;)
Dajcie znać, czy znacie te kosmetyki 
i oczywiście co o nich myślicie.
Kolejne denko będzie na pewno szybciej 
i na pewno mniejsze - obiecuję! xo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger