niedziela, 8 stycznia 2017

THE BEST OF 2016: Kosmetyczni ulubieńcy 2016 roku

Rok 2016 był dla mnie bardzo ciekawy pod względem spotkań i nowych współprac. Spełniło się kilka moich kosmetycznych (i nie tylko) marzeń, m.in. wreszcie miałam okazję poznać marki takie jak Urban Decay, Bath&Body Works, Sesderma, Obagi, Mincer Pharma, Indigo, Nuxe czy The Body Shop. Spełniło się również moje postanowienie o spróbowaniu kawy w Starbuck'sie, jednak dzisiejszy wpis będzie traktował wyłącznie o moich ulubionych kosmetykach i zapachach minionego roku. Zapraszam na mój subiektywny ranking...


PIELĘGNACJA TWARZY

Jak widać na załączonym obrazku, w 2016 odkryłam sporo perełek kosmetycznych do pielęgnacji twarzy. Moja facjata była chroniona najlepszymi dermokosmetykami już w lecie, dzięki czemu jesienią było przy niej nieco mniej roboty: Obagi Sun Shield z SPF50 stosowany wraz z genialnym serum Repaskin Mender marki Sesderma zapewniły mojej skórze najlepszą ochronę nie tylko na urlopie w Grecji, ale i zapobiegły jednej wielkiej hiperpigmentacyjnej katastrofie, która zwykle wcześniej miała miejsce jesienią. A propos jesieni, nie obyło się bez kuracji kosmetykami z moją ulubioną witaminą C: w tym roku z ogromną przyjemnością stosowałam złuszczającą domową mikrodermabrazję i krem pod oczy Mincer Pharma, a poza tym serum oraz krem nawilżający do twarzy z linii C-VIT marki Sesderma. Ponadto, odkryłam cztery fantastyczne maseczki do twarzy: oczyszczającą Himalayan Charcoal The Body Shop, odmładzającą Organic Ocean, nawilżającą Nuxe oraz Unani (która pochodzi z najlepszego boxa kosmetycznego 2016 roku, czyli Liferia).


Ponadto, najlepszym płynem micelarnym do codziennego demakijażu okazał się micel tołpa:dermo face, a jeśli chodzi o akcesoria, to gąbka Konjac Sponge do mycia i masażu twarzy marki Yasumi - jak dotąd miałam już 3, ale w 2016 odkryłam wersję charcoal (z węglem), którą polecam zwłaszcza osobom młodym i/lub borykającym się z problemem trądziku lub niedoskonałości. w 2017 chciałabym wypróbować wersję z likopenem, przeznaczoną dla osób walczących z przebarwieniami.



WŁOSY

Zacznijmy od tego, że w zeszłym roku wreszcie udało mi się zapuścić włosy, rozjaśnić je i, co się z tym wszystkim wiąże, bardziej o nie dbać. Oprócz szamponu, nie wyobrażam sobie teraz pielęgnacji włosów bez odżywki oraz maski, stosowanej po dokładnym oczyszczeniu włosów Szamponem głęboko oczyszczającym marki Pilomax. Co prawda, stosowałam ten szampon tylko raz lub dwa razy w tygodniu od wiosny 2016 i jak dotąd, nie zamieszczałam jego recenzji na blogu, niemniej uważam, iż jest genialny. Nie tylko bardzo dobrze oczyszcza włosy z brudu, tłuszczu, resztek produktów do stylizacji itp., ale ma też miłą, kremową konsystencję, ładny zapach, i nie plącze włosów. 


Po tym szamponie zazwyczaj nakładam na włosy jakąś dobrą maskę - moim największym odkryciem i nr 1 była zdecydowanie Lniana maska Sylveco, ale uwaga: stosowana PRZED MYCIEM WŁOSÓW (jeśli chcecie wiedzieć więcej, klikajcie tutaj). 


Ponadto, moje włosy wiosną wyglądały świetnie po szamponie i odżywce tołpa: green. odbudowanatomiast jesienią, po drastycznej zmianie koloru (z brązu na blond), doskonale zrobiła im kuracja kosmetykami Jantar od Farmony. Z czystym sumieniem Wam te kosmetyki polecam, a najlepiej w duecie szampon + odżywka! 



CIAŁO

Kosmetyków do ciała zużywa się chyba najwięcej, więc ulubieńców też było sporo. Do mycia ciała, najlepiej zapamiętałam dwa produkty, które trafiły mi się w wiosennej edycji pudełka Joybox: gruboziarnisty peeling kawowy Perfecta oraz naturalny i niezwykle delikatny żel do mycia ciała i włosów 2w1 BioIQ. Ponadto, moim ulubionym złuszczającym kremem pod prysznic był tołpa: specialist - nigdy bym nie przypuszczała, że pokocham tak delikatnego zdzieraka! Jeśli zaś chodzi o zwykły (tzn. nie złuszczający) żel pod prysznic, to najlepszy był Dove oraz The Body Shop Pinita Colada - w 2017 muszę koniecznie dorwać inne wersje zapachowe, np. brzoskwiniową lub malinową! :)



Jeśli natomiast chodzi o smarowidła, bardzo miło wspominam pięknie pachnące lawendą i wanilią masło do ciała marki Absolute Care, które właśnie kończę (-> smutek!) oraz balsam i krem do rąk z masłem shea (kocham masło shea!) z Organic Ocean. Te trzy kosmetyki pochodzą ze sklepu esentire.pl, do którego z pewnością jeszcze kiedyś zajrzę...


MAKIJAŻ

Niestety, nie było zbyt wielu odkryć w dziedzinie make-up'u, niemniej moją perełką do makijażu oczu była paletka Urban Decay Naked 2 Basics, którą odkryłam już na początku 2016 roku. Genialnie sprawdza się do moich wrażliwych oczu - cienie są trwałe, nie osypują się, nie uczulają, a kolory są neutralne i pasują w zasadzie do wszystkiego (choć z pewnością od czasu do czasu trzeba je ożywić jeszcze jakimiś mocniejszymi odcieniami). Ponadto, latem najlepiej spisywał się u mnie Fluid matujący Bielenda, po którym cera wyglądała naturalnie i nie świeciła się nawet bez użycia pudru (!), na paznokciach najczęściej nosiłam lakiery marki Indigo z serii The Nudes (plus olejek do skórek, bazę i top coat, które też są świetne), natomiast na ustach najbardziej komfortowo czułam się w pomadce Golden Rose Sheer Shine Stylo Lipstick (w kolorze 10), która nie przesusza ust i ma SPF25. Wszystkie 3 ostatnie pozycje odkryłam na konferencji Meet Beauty w kwietniu 2016. Mam nadzieję, że w 2017 roku będzie jeszcze lepiej i ciekawiej!


ZAPACHY

Jeśli miałabym wybrać tylko jedne perfumy i jedną świecę, które odkryłam w 2016, to z pewnością wskazałabym Lancome La Vie Est Belle oraz Kringle Candle Gold & Cashmere. Jeśli chodzi o świecę, to odkryłam ją dopiero w grudniu (pisałam o niej tutaj), natomiast perfumy - na razie tylko w miniaturze - dostałam jako prezent do zakupów w perfumerii Douglas (douglas.pl). Zapach La Vie Est Belle to świeża, pobudzająca i jednocześnie trochę słodka mieszanka kwiatowo-orientalnych nut (m.in. magnolii, irysa, paczuli). Jestem pewna, że w przyszłości skuszę się na jego pełną wersję; na szczęście, zapach jest bardzo trwały i ta miniaturka będzie mi uprzyjemniać jeszcze parę miesięcy 2017 roku... :)


Jeśli jednak mam być szczera, to rok 2016 był rokiem wielu wspaniałych zapachów i świec; nie sposób nie wspomnieć również o Pain Au Raisin od Yankee Candle, Seaside Citrus marki Bath & Body Works czy też Cappuccino z Polskich Świec. Bardzo miło wspominam je wszystkie i mam nadzieję, że w 2017 będę miała okazję poznać ich jeszcze więcej... xo


Znacie moich ulubieńców? A jakie kosmetyki 
skradły Wasze serca w 2016 roku?

39 komentarzy:

  1. Znam jedynie maskę Sylveco, ale dla widocznych rezultatów musiałbym nałożyć pół opakowania na raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rozumiem; ja jej używałam, gdy miałam znacznie krótsze włosy, ale na pewno do niej wrócę na wiosnę i zobaczymy wtedy, jak z jej wydajnością. Tak czy inaczej, jej działanie wspominam rewelacyjnie :)

      Usuń
  2. duzo ciekawych ulubiencow :) kilka bym z checia wyprobowala

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam świece zapachowe. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę kilka produktów, które bardzo lubię :) Reszte chętnie bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe u Ciebie rzeczy ;) z Pilomax chcę kupić szampon do ciemnych włosów, bo genialnie się kiedyś u mnie spisał. A płyn micelarny Tołpy też miałam, kilka butelek już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam kilka butelek tego z serii green, też go bardzo lubię, ale był odkryciem 2015 roku :) a Pilomax do włosów ciemnych miałam jeszcze przed rozjaśnieniem włosów, ale zdecydowanie wolę ten :)

      Usuń
  6. znam tylko produkty Jantar i też je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. produkty jantar bardzo lubię :) mam zestaw ten lakierów indygo i jest super :) tylko tu mi brakuje jeszcze dwóch kolorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te dwa brakujące kolory poszły w świat ;)

      Usuń
  8. A u mnie szampon Pilomax się nie sprawdził :( bardzo tępe włosy miałam po nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U, to kiepsko :/ ale rozumiem, bo ja podobny efekt mam po szamponach Agafii.

      Usuń
  9. Ja zrezygnowałam z opublikowania ulubieńców roku, bo nie było ich tak wiele. Jednak też znalazłaby się tam gąbka Yasumi i lakiery Indigo, ze względu na wyjątkowo, piękne odcienie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Maseczka Unani wywarła na mnie pozytywne wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, że znalazło się miejsce dla Firmy Pilomax- zasłużyli. Ja osobiście dodałabym jeszcze taką Firmę jak Clarena. Te dwie Firmy bardzo mocno mnie zaskoczyły w ostatnim czasie i uważam je za moje mega odkrycie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Clareny w 2016 miałam tylko miniaturkę bb z beglossy i moja mama się w nim zakochała! :)

      Usuń
  12. Ta maseczka z The Body Shop najbardziej mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkie kosmetyki nam się podobają, ale z użycia znamy tylko Tołpę. Najchętniej wypróbowalibyśmy gąbkę Konjac Sponge.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, nawet wersję zwykłą (pure) - jest rewelacyjna! Ja miałam już 2 sztuki w pudełkach subskrypcyjnych, a jedną dostałam na spotkaniu we Wrocławiu :)

      Usuń
  14. Też myślałam o tym, aby zrobić zestawienie moich ulubieńców roku, ale stwierdziłam, że zajęło by mi to zbyt wiele czasu. W minionym roku odkryłam naprawdę dużo perełek i ujęcie ich w jednym poście było by mega wyzwaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z Pilomaxa lubię maski zwłaszcza do włosów blond, choć teraz mam czarne ;) Podkład z Bielendy nie sprawdził się u mnie za to lakiery nudziakowe kocham :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Sporo kosmetyków zwłaszcza do pielęgnacji twarzy znalazło się również wśród moich ulubieńców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My to często tego samego używamy, kochana! :)

      Usuń
  17. Dużo dobrego słyszałam o odżywce z Jantara :) Muszę koniecznie wypróbować ten duecik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zwłaszcza w okresie przesilenia wiosennego lub jesienią, gdy włosy są osłabione :)

      Usuń
  18. Ten podkład z Bielendy na lato jest dla mnie idealny ;) Niestety maseczkę z TBS nie polubiłam tak jak Ty ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, pamiętam dokładnie Twoją recenzję maski TBS ;)

      Usuń
  19. Żadnego z kosmetyków nie miałam ale całkiem nie dawno zaopatrzyłam się w odżywkę , szampon i mgiełke z Jantara.

    OdpowiedzUsuń
  20. Paletka Urban Decay Naked 2 Basics ma dobrze skomponowane kolory.
    Do makijażu na co dzień, do pracy jest idealnym rozwiązaniem.
    Ja matowe cienie nakładam rzadko, a jeśli już, to i tak na środek powieki ląduje pigment;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, widziałam - u Ciebie te pigmenty robią całą robotę! :)))

      Usuń
  21. Prawie niczego nie znam, uwierzysz? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Niestety znam tylko fluid od Bielenda, z którym również i polubiłam i spisywał się u mnie latem znakomicie - podobnie jak u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lato był genialny, choć zimą też dawał radę. Ostatnio próbowałam ten w wersji kryjącej, ale dawał bardzo pudrowe wykończenie i kolor jakiś taki zbyt pomarańczowy - matujący górą!

      Usuń
  23. Znam tylko micela Tołpy, a reszta to dla mnie nowości, postaram się przy najbliższych zakupach pamiętąć :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger