środa, 11 stycznia 2017

DKNY Be Delicious - czy tak pachnie Nowy Jork?

Woda perfumowana DKNY Be Delicious to jedna z moich ukochanych od lat. W zasadzie tuż po premierze w 2004 roku i obejrzeniu reklam wiedziałam, że to będzie TEN zapach, że po prostu muszę go mieć. Pamiętam, jak udałam się wówczas z mamą do perfumerii po swój pierwszy egzemplarz. Był grudzień, gorączka przedświątecznych zakupów, a perfumy o pojemności 50 ml można było kupić w zestawie z antyperspirantem lub z balsamem do ciała. Ja na prezent gwiazdkowy dostałam wtedy wodę perfumowaną plus dezodorant w sztyfcie, oba zapakowane w urocze firmowe pudełko, w których do dziś trzymam zapasowe żarówki ;) Tak czy inaczej, pamiętam, że zarówno woda, jak i dezodorant pachniały przepięknie oraz były niesamowicie wydajne (sztyft służył mi chyba z rok, potem próbowałam go szukać w perfumeriach, ale niestety na próżno). Dzisiaj skończyłam właśnie kolejny flakon tych perfum i jakoś tak smutno mi się z nimi żegnać. Aby umilić sobie rozstanie i jeszcze długo pamiętać ten zapach, postanowiłam poświęcić mu osobny wpis...



DKNY Be Delicious, co widać na załączonym obrazku, to zapach - symbol Nowego Jorku, czyli jabłko. Jak głosi slogan, ta woda to 100% czystego NY. Sam flakon-jabłuszko prezentuje się niezwykle stylowo, młodzieńczo i nowocześnie; takie połączenie szkła i metalu może być kojarzone z typowo nowojorskim budownictwem (mi osobiście przywołuje na myśl wieżowce oraz apartamenty loftowe, które uwielbiam). Podobnie jak owoc, który przypomina, flakon tych perfum idealnie mieści się w dłoniach i trzeba tylko uważać, aby się nie pomylić i zwyczajnie nie próbować go schrupać ;) 

Wnętrze flakonu skrywa wodę o nietuzinkowym owocowo-kwiatowym zapachu. Z początku uderzy nas aromat grejpfruta, magnolii, ogórka (nuty głowy) i zielonego jabłka, który jest niesamowicie orzeźwiający i świeży. Z czasem jednak Be Delicious pięknie się rozwija i wzbogaca o nuty kwiatowe (nutami serca są m.in. tuberoza, róża, konwalia i fiołek, ale ja na szczęście ich tutaj prawie nie czuję), by wreszcie uwolnić nuty bazy, takie jak biała ambra i drewno sandałowe, dzięki którym perfumy DKNY Be Delicious zyskują zmysłową i apetyczną intensywność. Jest to własnie taki rodzaj zapachu, który z początkowej świeżości i pozornej delikatności przemienia się w mocno kobiecy, apetyczny, słodki i zmysłowy. Choć (jeszcze) nigdy w Nowym Jorku nie byłam, domyślam się, iż właśnie takimi przymiotnikami można opisać zarówno te perfumy, jak i miasto: świeże, dynamiczne, nowoczesne, energetyczne, intensywne, apetyczne, zmysłowe, uwodzicielskie, nietuzinkowe. Jeśli poczytacie opinie na temat tych perfum na stronach perfumerii Douglas czy Sephora, to pomyślicie, że jest to zapach "dziewczęcy, lekki, wiosenno-letni, etc." Ja nie do końca się z tym zgadzam. Te perfumy są takie przede wszystkim na początku, tuż po aplikacji, natomiast pod koniec dnia rozwijają się w bardzo ciekawą, jednocześnie słodką, owocową, kwiatową i uwodzicielską woń. 


Dla mnie DKNY Be Delicious to zapach niezwykły, pysznie owocowy i słodki, a przy tym baaaardzo zmysłowy, intensywny i trwały (oczywiście pod warunkiem, że kupicie oryginalną wodę perfumowaną, a nie podróbkę z Allegro!). Ja swój 30 ml flakon miałam już dobrych parę lat - spryskiwałam się wodą co prawda okazjonalnie, ale wystarczyła dosłownie kropelka, by cieszyć się wonią słodkiego NY aż do wieczora! :-)

Dzisiaj rozstaję się z moim zielonym jabłuszkiem. Być może na wiosnę wrócę do wersji różowej (Fresh Blossom), która jest zdecydowanie lżejsza i bardziej kwiatowa. Na razie jednak czuję, iż potrzebuję odmiany i czegoś bardziej waniliowego oraz otulającego na zimę. Niemniej, zapach ten zdecydowanie Wam polecam i zapewne za jakiś czas sama do niego powrócę (no, chyba że już się kompletnie zestarzeję!)... Znacie? Lubicie? xo

PS. Przypominam o ROZDANIU!!!

ROZDANIE

26 komentarzy:

  1. Mam go i lubię używać do pracy, dzięki tej świeżości zachowuję również świeży umysł przez większość dnia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam ten zapach, bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki kultowy zapach , a ja nie miałam nawet okazji go powąchać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam go i bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale sie chyba zmowilysmy . ja akurat Wczoraj I dziasj sie nimi spryskuje. Pachna pieknie!

    OdpowiedzUsuń
  6. jeden z moich ulubionych zapachów od DNKY

    OdpowiedzUsuń
  7. Kompletnie nie znam tego zapachu :) musiałbym na żywo powąchać aby wiedzieć czy jest dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na mojej siostrze te perfumy pachną zjawiskowo! :) Aż nie mogłam uwierzyć, że to ten sam zapach, który kilka tygodni wcześniej sama testowałam, bo na mnie niestety wypadał sztucznie i plastikowo:/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, jeden zapach na różnych ludziach (a w zasadzie na ich skórze) pachnie zupełnie inaczej. Taka magia perfum :)

      Usuń
  9. Uwielbiam ten zapach, niedawno go wykończyłam i chyba jeszcze do niego wrócę :D Świetna jest też wersja jasnoróżowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasnoróżową też miałam i też lubię, myślę nawet by do niej powrócić na wiosnę (ewentualnie do Versace Bright Crystal, które są trochę podobne)...

      Usuń
  10. Konwalia ♥ nie znam jeszcze perfum z ogórkiem w nutach w ogóle nie znam zapachów DKNY :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie miałam zapachów DKNY, a to jabłuszko jest już chyba klasykiem :) Ja jednak wolę ciężkie i słodkie zapachy coś na kształt Chloe czy Alien od Thierry'ego Muglera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chloe czy Alien to też już klasyka, ale ja też jeszcze nie miałam :) Chloe od dłuższego czasu chodzą mi po głowie, ale na pewno nie te różane ;)

      Usuń
  12. Mam jego tańszy odpowiednik z BIES ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę w końcu go gdzieś powąchać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja lubię i tę wersję, i różową, chociaż masz rację, że ta druga jest bardziej wyważona - na pewno mają na to wpływ kwiaty :) Ciekawią mnie jeszcze pozostałe, bo jest ich całkiem sporo, a ja nie miałam jeszcze okazji ich wąchać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam próbkę złotej, ale nie przypadła mi do gustu;-)

      Usuń
  15. Uwielbiam ten zapach! Będąc w Stanach muszę po raz kolejny skusić się na to słodkie jabłuszko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to trochę zazdroszczę Ci pobytu w USA ;)

      Usuń
  16. Miałam go dawno temu, ale to nie jest mój ulubieniec. Jestem największą fanką zapachów mocnych i słodkich takich jak YSL black opium :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiamy mocno owocowe i słodkie zapachy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger