Sposób na zimę - zrób sobie hygge!

Sposób na zimę - zrób sobie hygge!

Niedziela to idealny dzień na relaks, zapalenie świecy, poleżenie na kanapie z kubkiem ulubionej herbaty, lekturę dobrej książki, lub po prostu cieszenie się czasem wolnym z rodziną i przyjaciółmi. Jak się okazuje, niedziela to idealny czas na hygge


O hygge zrobiło się głośno już w grudniu, kiedy to dwie książki o tym tytule pojawiły się w księgarniach w całej Polsce oraz szybko wskoczyły na listy bestsellerów; wówczas wszyscy o tych książkach mówili (lub fotografowali okładki i wrzucali na Instagram ;). Ja swój egzemplarz autorstwa Meik Wiking* dostałam w prezencie od pewnej przyjaznej duszyczki i pochłonęłam w jedno popołudnie. Książka jest lekka, łatwa i przyjemna: napisana prostym językiem a do tego ładnie wydana (zawiera sporo kolorowych zdjęć). "Hygge" opowiada o tajemniczym X Factorze, który sprawia, że Duńczycy są określani mianem jednego z najszczęśliwszych narodów na świecie.

*Autor książki, Meik Wiking, jest dyrektorem Instytutu Badań nad Szczęściem w Kopenhadze. Swoją drogą, Dania to naprawdę fantastyczny i pełen dobrobytu kraj, skoro mają takie Instytuty oraz czas i pieniądze kontemplować szczęście. W naszym kraju to na razie niestety nie do pomyślenia...

Owym sekretnym czynnikiem x jest właśnie obco brzmiące i trudne do przełożenia na język polski słowo hygge. Hygge to nic innego, jak duńska sztuka szczęścia, duński lifestyle, polegający na tym, że cieszymy się tym, co mamy i wykorzystujemy to w celu uprzyjemnienia sobie życia (i to nawet zimą, a może przede wszystkim zimą - dacie wiarę?). Poniżej przedstawię w punktach kilka elementów, które sprawią, że nasza niedziela (ewentualnie najmniej lubiana pora roku) będą bardziej hyggelig:

Świece. Pewnie każda z Was od razu pomyśli o świecach zapachowych, takich jak słynne Yankee czy Kringle Candle, jednak w hygge nie do końca o to chodzi. Generalnie, budowanie odpowiedniej atmosfery światłem jest niezwykle istotne, ale w tym celu Duńczycy wykorzystują przede wszystkim lampy oraz białe, bezzapachowe świece (a potem dokładnie wietrzą pomieszczenia!).


Gorący napój, np. kawa, herbata, czekolada, grzaniec - cokolwiek lubicie i co Was rozgrzewa. Ja akurat nie wyobrażam sobie pobudki i poranka bez kubka kawy z ekspresu, ale w ciągu dnia rozkoszuję się także smakiem zielonej, ziołowej oraz owocowej herbaty.

Słodycze. Najlepiej czekolada, ciasteczka, cukierki. Wszystko, co słodkie i kaloryczne jest dla naszej przyjemności po prostu niezbędne!


Książka, czyli coś, co tygryski i elfiki lubią najbardziej! Dla mnie najlepszy sposób  relaksu to właśnie czytanie książek. Po studiowaniu przez kilka lat literatury angielskiej w oryginale, od jakiegoś czasu odmóżdżam się również lekkimi poradnikami o modzie, choć nie ukrywam, że uwielbiam także czytać biografie oraz powieści (moimi ulubionymi autorami są m.in. Olga Tokarczuk, Haruki Murakami, Marcin Szczygielski, Manuela Gretkowska i inni).

Ponadto, dobre towarzystwo i wspólne spędzanie czasu, np. grając w różnego rodzaju gry planszowe lub po prostu śmiejąc się, pijąc, jedząc, rozmawiając, czy też oglądając film. W tym przypadku może się przydać zestaw ratunkowy hygge pt. ciepły koc, swetry i wełniane skarpety, czyli wszystko to, co sprawi, że zimą będzie nam po prostu ciepło, miękko i wygodnie. Z tym wszystkim kojarzy mi się również jedno bardzo przyjemne słowo - otulenie. Uwielbiam się otulać zimą, a Wy?

Warto jednak zaznaczyć, że hygge to nie tylko słodkie grzeszki, przyjemności i nicnierobienie, ale także wyznawanie takich wartości, jak: harmonia, spokój, komfort, prostota, poszanowanie natury, wdzięczność, równość czy bycie razem. Niemal wszystkie wyżej wymienione aspekty hygge są bardzo bliskie memu sercu (mam tu na myśli zarówno wartości, jak i przyjemności) i zamierzam być ich orędowniczką nie tylko w niedziele, ale i na co dzień. I nie obchodzi mnie, czy moda na hygge minie z nadejściem kolejnego sezonu, czy przyjmie się u nas na dłużej. Dla mnie to po prostu idealny styl życia, bardzo bliski idei slow life.

Udanej hyggelig niedzieli Wam życzę! xo

Yvene Lifting Spray - moje wrażenia

Yvene Lifting Spray - moje wrażenia

Dwa miesiące temu na spotkaniu Beauty by Bloggers uczestniczyłam w prezentacji marki Yvene Cosmetics, produkującej innowacyjne serum liftingujące w sprayu. Na spotkaniu miałam okazję zobaczyć na własne oczy działanie sprayu na kilku wybranych uczestniczkach, a przy okazji dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy o tym produkcie.



Co to, po co i za ile?
Po pierwsze, produkt ma bardzo krótki skład: aqua (woda), hydrolyzed actin (aktyna hydrolizowana) oraz phenoxyetanol (konserwant)Najbardziej istotny jest tu drugi składnik (tj. hydrolyzed actin), który jest białkiem pochodzenia zwierzęcego (jak poinformowała nas na spotkaniu właścicielka marki, tu mamy do czynienia z kolagenem białkiem z mięśnia świni). Posiada właściwości wzmacniające skórę, poprawiające jej nawilżenie i napięcie, oraz wypełnienie zmarszczek.

*EDIT, 30.01.2017: Lista składników oraz sposób aplikacji na zdjęciach opakowania kartonowego:




Jak opisała to Pani Iwona, oczekiwane rezultaty po zastosowaniu sprayu to m.in: podniesienie owalu i kości policzkowych (po spryskaniu preparatem policzki zaczynają się podnosić i wyszczuplają się), uniesienie brwi, zmniejszenie przebarwień, wyrównanie kolorytu cery, zniwelowanie trądziku.

Gdy usłyszałam te wszystkie obietnice, a potem zobaczyłam efekty na uczestniczkach, spodziewałam się, że produkt będzie kosztował koło tysiaka. Na szczęście, preparat jest o połowę tańszy, niż przypuszczałam - buteleczka o pojemności 20 ml kosztuje 500 zł (+koszt wysyłki), niemniej, dla mnie to i tak spora inwestycja we własną facjatę. Spray aplikujemy na twarz raz dziennie a buteleczka wystarcza na ok. 20 dni, więc wychodzi nam z tego zaledwie 3-tygodniowa kuracja odmładzająca, której efekty mają się utrzymać do pół roku. 

Moje wrażenia
Po prezentacji byłam pełna nadziei i z ogromnym zaciekawieniem przystąpiłam do testów. Tak dla informacji, moja cera (35+) jest mieszana, wrażliwa w okolicy oczu i z tendencją do przebarwień oraz przesuszania na policzkach. Trochę na początku obawiałam się mrowienia lub podrażnienia, ale nic takiego w moim przypadku nie miało miejsca. Spray za pierwszym razem zaaplikowałam 3 razy, zgodnie z zaleceniami producenta, natomiast potem aplikowałam go codziennie rano - po demakijażu i przed nałożeniem kremu nawilżającego. Powiem szczerze, że po kilku pierwszych aplikacjach nie widziałam żadnego efektu. Po ponad 2 tygodniowym stosowaniu zauważyłam jedynie poprawę nawilżenia skóry, lekkie napięcie i delikatną poprawę owalu oraz rysów twarzy (mam wrażenie, że po tym produkcie moje kości policzkowe trochę się "wyostrzyły"). Ubolewam jedynie nad faktem, że preparat w magiczny sposób nie usuwa podwójnego podbródka, no ale wiecie, bez wysiłku z mojej strony i zrzucenia paru kilo niestety już chyba nic mi na to nie pomoże ;/ Co do poprawy kolorytu, to z pewnością preparat zmniejsza zaczerwienienia i drobne przebarwienia po wypryskach, natomiast nie usuwa rozleglejszych przebarwień (tj. brunatnych plam, z jakimi zmagam się co roku po kontakcie ze słońcem). Jeśli zaś chodzi o trądzik, to nie jestem w stanie wypowiedzieć się na ten temat, gdyż zwyczajnie nie mam z nim problemu (Alleluja! chociaż tyle dobrego). 
   
Po około 2 tygodniach* preparat przekazałam do przetestowania mamie, która jest ode mnie 20 lat starsza. 

*EDIT: Preparat zaczęłam stosować przed Sylwestrem, a oddałam mamie dokładnie 18 stycznia 2017.


Mama, mimo iż z pielęgnacją jest trochę na bakier, z wielką chęcią przystąpiła do sprawdzenia preparatu na swojej dojrzałej skórze (55+). Przed aplikacją zrobiłam jej dokładny demakijaż i złuszczyłam naskórek peelingiem. Cera była wówczas trochę zaczerwieniona i uwrażliwiona, więc po spryskaniu preparatem moja mama odczuwała przez moment ciepło oraz delikatne mrowienie przy ustach i oku. Zachęcona delikatnym napięciem i podniesieniem owalu, mama zabrała preparat do domu i stosowała go codziennie jeszcze przez kilka dni, dopóki spray się nie skończył. W kolejnych dniach nie było już żadnego szczypania ani dyskomfortu. Po prawie tygodniu mama zauważyła poprawę kolorytu cery (jak to określiła, cera jest bardziej promienna, zaczerwienienia zniwelowane, koloryt wyrównany) oraz subtelne podniesienie brwi i oka i to właśnie ten efekt zadowolił ją najbardziej. Zmarszczki niestety nie spłyciły się ani nie zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki (po cichu jednak liczyłam, że za te 500 zł coś się jednak w tym aspekcie poprawi), aczkolwiek producent ani na opakowaniu, ani na swojej stronie tego nie obiecuje -> więcej informacji znajdziecie na TUTAJ.  


yvene.pl
Zalety produktu:
  • bardzo eleganckie i lekkie opakowanie (wygodne w podróży)
  • szybki, prosty i nieinwazyjny sposób aplikacji (bez igieł, wstrzykiwania itd.)
  • jest bezzapachowy, nie wywołuje podrażnień i mogą go stosować osoby z cerą wrażliwą bądź alergiczną
  • podnosi brwi, wyostrza nieco rysy twarzy i poprawia owal (efekt podobny jak po zastosowaniu wypełniaczy)
  • skóra po kuracji jest lepiej nawilżona, jędrna, napięta i gładka w dotyku.
Wady produktu:
  • cena i dostępność (500 zł/20 ml, dostępny w gabinetach medycyny estetycznej lub na stronie producenta dla kosmetyczek i/lub lekarzy medycyny estetycznej)
  • produkt zdecydowanie za szybko się kończy (buteleczka 20 ml wystarczy na maksymalnie 3 tygodnie)
  • co do obiecywanego efektu wyrównania asymetrii twarzy, to wydaje mi się, iż to lekka przesadza (ja bynajmniej nie zauważyłam)
  • żałuję, że preparat przy okazji nie spłyca zmarszczek, a przy tym nie śpiewa i nie recytuje, ale najwidoczniej za 500 zł nie można mieć wszystkiego ;).




28 komentarzy:

  1. Ja jeszcze nie przetestowałam, ale już mnie tak kusi, że w poniedziałek zacznę. ;-) 
    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... też spodziewałabym się lepszego efektu.
    W sumie podobny możemy uzyskać wprowadzając do swojej pielęgnacji mieszankę hydrolatów z kwasem hialuronowym.
    OdpowiedzUsuń

    Odpowiedzi





    1. No nie wiem, czy sam kwas hialuronowy by mi wystarczył, ale na pewno można spróbować bo nie zrobi nikomu krzywdy :)
      Usuń

  3. Jej,.. nie wydałabym tyle ;) Chyba, że zarabiałabym spore tysiaki :)
    efekt mnie nie powalił, ale to tylko zdjęcia, a przecież są jeszcze inne sprawy do oceny takie jak sprężystość, elastyczność itd.
    OdpowiedzUsuń

    Odpowiedzi





    1. Sprężystość, elastyczność i nawilżenie skóry są zdecydowanie poprawione.
      Usuń

  4. Mieszane mam odczucia, jednak nie mówię mu nie.
    OdpowiedzUsuń
  5. Cena jak dla mnie z kosmosu. Za taką kwotę oczekiwałabym rewelacyjnych rezultatów...
    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowna Pani Justyno, pozwoli Pani,że się odniosę do Pani komentarza. Na wstępie dziękuję,że się Pani zainteresowała naszym produktem, tylko szkoda,że nie zastosowała się Pani do instrukcji na opakowaniu,że preparat należy nakładać po dokładnym demakijażu,czyli na noc, chyba,że Pani śpi w makijażu, bo regeneracja komórek następuje w czasie snu, a nie w dzień. Następną kwestią jest podniesienie owalu następuje w przypadku obwisłego podbródka, a nie wyszczuplenie podwójnego podbródka. Proces wymiany komórkowej trwa 90 dni, a szkoda,że Pani nie dała sobie szansy i nie zaaplikowała sobie całe 20 ml, bo po mimo 14 dniowego niewłaściwego stosowania i tak widać różnicę w Pani wyglądzie na zdjęciach, natomiast przy dłuższym stosowaniu wypłycają się zmarszczki i dochodzi do wypełnienia. Przepraszam zatem,że preparat nie spełnił Pani oczekiwań. Z poważaniem Iwona Ściślicka Yvene Cosmetics.
    OdpowiedzUsuń

    Odpowiedzi





    1. Pani Iwono, oczywiście że się zastosowałam do instrukcji i stosowałam preparat po dokładnym oczyszczeniu twarzy :-) Nigdy nie kładę się też spać w makijażu. Bardzo dziękuję za produkt do testów, moja opinia jest subiektywna i szczera. A z podwójnym podbródkiem to przecież żart! Pozdrawiam serdecznie, JF
      Usuń
    2. PS Na opakowaniu, oraz na ulotce nie ma żadnej informacji o tym, że preparat należy stosować na noc, tylko "po dokładnym demakijażu 1-raz dziennie". Ja zazwyczaj nie wychodzę z domu i się nie maluję, więc dlatego stosowałam preparat najczęściej podczas porannej pielęgnacji, a czasem popołudniu, po umyciu twarzy.
      Usuń
    3. Szanowna Pani, Lifting Spray zawiera aktywne L-aminokwasy, a nie kolagen, jak to Pani napisała. Preparat ma zdolność pobudzenia włókien kolagenowych, elastynowych i kwasu hialuronowego do produkcji.
      Demakijaż twarzy nie robi się rano, tylko wieczorem, nawet jeśli Pani się nie maluje. Dlatego też produkt do tej pory był sprzedawany i polecany wyłącznie w gabinetach kosmetycznych, bo tam klientki są szkolone przez kosmetyczki, jak maja prawidłowo pielęgnować skórę. Wezmę to pod uwagę i będziemy w przyszłości informować klientów kiedy robi się demakijaż. Co się tyczy samej Pani małej metamorfozy ze zdjęcia, to proszę sobie je powiększyć i przyjrzeć się, strukturze skóry, powiekom, zwłaszcza prawej przed i po, zaoszczędziła Pani już parę tysięcy zł na plastyce ,są jędrniejsze i zmniejszone, nawet po niewłaściwej aplikacji efekt liftingu i odmłodzenia całej twarzy jest widoczny, a byłby zapewne lepszy, choć nie wzięła Pani pod uwagę faktu, jaki wspominałam na spotkaniu,że im skóra starsza, tym więcej czasu potrzebuje na regenerację i to samo tyczy się przebarwień. Po pierwszym zastosowaniu są jaśniejsze, ale żeby je całkowicie usunąć, trzeba dłuższego czasu, bo melanocyty znajdują się głęboko w skórze i tak jak inne komórki potrzebują 90 dni na wymianę komórkową.. Co się tyczy Pani żartów,-szkoda,że nie spłyca zmarszczek, nie śpiewa i nie recytuje, to są żarty nie na miejscu, bo nie używała Pani właściwie produktu i nie do końca wg. zaleceń więc nie wie Pani jaki byłby efekt końcowy. A gdyby mnie interesowały śmieszne opinie, to zainwestowała bym w You Tube, a nie w spotkanie z Paniami. Z wyrazami szacunku Iwona Ściślicka Yvene Cosmetics.
      Usuń
    4. Pani Iwono, napisałam kolagen, bo tak Pani powiedziała na spotkaniu (robiłam notatki). Przepraszam, że moja opinia sprawiła Pani przykrość, ale pomija Pani fakt, że ja te zmiany oraz zalety produktu również zauważam i o nich piszę. Z wyrazami szacunku, JF
      Usuń

  7. Fajny produkt, ale szkoda, że nie zużyłaś go do końca. Można by zobaczyć więcej efektów, chociaż i tak jest fajnie. Mimo wszystko, nie dziwię Ci się że masz duże oczekiwania, to jest zawrotna suma i człowiek liczy na jakiś spektakularny efekt. Pozdrawiam Cię Justynko :)
    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście widać różnicę między zdjęciami. Po zastosowaniu skóra wydaje się być bardziej gęsta. Nie oszukujmy się jednak - jest to ekskluzywny kosmetyk, którego ze względu na cenę nie każdy będzie mógł wypróbować, a tym samym sprawdzić działania na własnej skórze.
    OdpowiedzUsuń

    Odpowiedzi





    1. No dokładnie tak, jak piszesz, jest to ekskluzywny kosmetyk (zarezerwowany raczej dla klienteli gabinetów medycyny estetycznej)! PS> I dzięki też za to, co napisałaś na facebooku + pozdrawiam serdecznie!
      Usuń

  9. Sam produkt może jest dobry, ale nie czuję się zachęcona poprzez średni marketing firmy :P
    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm powiem tak o samym preparacie słyszałam i mnie kusił. Natomiast efekty są widoczne ale jak za taką cenę słabe. Natomiast sama nie wydałabym tyle na kosmetyk. Chyba że dostałabym go do testów a efekt u mnie byłby naprawdę zadowalający to byłabym w stanie odłożyć i zainwestować. Póki co nie jestem skuszona :P
    OdpowiedzUsuń
  11. Efekt wspaniały i widoczny na pierwszy rzut oka.
    OdpowiedzUsuń
  12. Szanowne Panie Blogerki.

    Pozwolą Panie na przekazanie podstawowych inf. z medycyny estetycznej. Zmarszczki między brwiami tzw. lwia zmarszczka testującej Lifting Spray dająca ten groźny wygląd twarzy można usunąć tylko za pomocą botoxu ,
    bo blokując sygnał neuroprzekaźników nie będzie dochodzić do skurczu mięśni i nieświadomego podnoszenia brwi.
     Następna kwestią są faldy nosowo- wargowe, które nie są zmarszczkami, tylko zwisami opadającej z wiekiem skóry i to samo się tyczy zmarszczek marionetki przy ustach, które lifting jest w stanie w dłuższym czasie zniwelować.
    Co się tyczy małych zmarszczek pod oczami, to w ciagu 14 dni lifting je usunął, proszę powiększyć zdjęcia i zobaczyć plus zniwelował dodatkowo cienie pod oczami.
    Panie przeraża cena kosmetyku, bo większość z Pan zapewne jeszcze nie korzysta z usług medycyny estetycznej, bo jest jeszcze młoda ale ja pozwolę sobie na podliczenie kosztów wypełniaczy jakie trzeba byłoby zastosować u testującej tj.
    - usunięcie lwiej zmarszczki botox plus kwas hialuronowy ok 700 zł
    - wypełnienie fałd nosowo wargowych ok. 1600 zł
    - wypełnienie zmarszczki marionetki, jeśli wypełnienie fałd nosowo wargowych nie przyniesie oczekiwanego efektu, ok 600 zł
    -razem 2900, ceny te mogą się różnić od ilości podanego wypełniacza jak i to z jakiej firmy pochodzi, a efekty utrzymują się średnio 8- 12 miesięcy.

    A teraz krótko o skótkach ubocznych medycyny estetycznej

    - asymetria i deformacja twarzy,co widać po naszych celebrytach
    -ziarniaki, czyli guzki pozostałego wypełniacza, które da się tylko chirurgicznie wyciąć,
    - martwica skóry, która nadaje się tylko do przeszczepu,
    - długo utrzymujące się zaczerwienienia w miejscach wstrzyknięć podawaczy czy botoxu
    - wstrząs anafilaktyczny itd.

    To jest tylko niewielka lista skutków ubocznych, które mogą, a nie zawsze muszą wystąpić podczas zabiegów medycyny estetycznej i o których się głośno nie mówi, tylko na szkoleniach. Ryzyko ponosi klient, nie kosmetolog, czy lekarz, bo klient podpisuje zgodę i bierze odpowiedzialność na siebie i to za niewielką kwotę,bo ok. 3000 zł.

    A teraz krótko o liftingu.
    Kosztuje 500 zł plus przesyłka 16,50 zł

    -działa bezinwazyjnie, uruchamia w skórze wszystkie systemy naprawcze, bo skóra odczytuje L-aminokwasy jako swoje,
    - nie uczula, nie alergizuje,
    -nie ma skutków ubocznych,
    - po dłuższym stosowaniu efekty utrzymują się do paru miesięcy
    -modeluje twarz, wyrównuje asymetrie twarzy, dlatego współpracujemy z lekarzami medycyny estetycznej,
    - mniejsza opuchlizny, przebarwienia, trądzik, a co najważniejsze odmładza.

    Przekazałam Paniom, niewielką część wiedzy, jaką otrzymują kosmetolodzy na szkoleniach. Na tej podstawie możecie sobie Panie same ocenić, czy cena 500zł jest zbyt wygórowana, biorąc pod uwagę zaawansowany proces technologiczny i to że Lifting Spray potrafi tak głęboko przeniknąć i dać, tak szybkie BEZINWAZYJNE efekty odmłodzenia, jak to ma w przypadku testującej, pomimo niewłaściwej aplikacji i w tak krótkim czasie.

    Ps.
    Pani Justyno, jako producent nie mogę podawać innego składu niż jest na opakowaniu, to,ze lifting a w zasadzie Hydrolyzed Actin pobudza do produkcji kolagen, elastynę i kwas hialuronowy to fakt, ale sam nie znajduje się w składzie, musiała Pani żle zrozumieć, proszę zatem o usunięcie tej inf. bo jest nie zgodna z prawdą. Dziękuję i pozdrawiam Iwona Ścislicka Yvene Cosmetics.
    OdpowiedzUsuń

    Odpowiedzi





    1. Pani Iwono, pisze Pani "Hydrolyzed Actin pobudza do produkcji kolagen, elastynę i kwas hialuronowy to fakt, ale sam nie znajduje się w składzie, musiała Pani żle zrozumieć, proszę zatem o usunięcie tej inf. bo jest nie zgodna z prawdą." - ale w takim razie dlaczego jest na liscie skladnikow na opakowaniu (Ingredients) oraz na stronie internetowej z opisem produktu (dodalam nawet foto z tá informacjá na opakowaniu)?
      Usuń

  13. Można dostrzec efekt, natomiast nie będzie mi dane przetestować, cena nie dla mnie ;)
    OdpowiedzUsuń
  14. Pani Justyno, w mięśniach mamy 2 rodzaje włókien mięśniowych, pierwsze, to miozyna, drugie, to właśnie ta aktyna,którą poddano specjalnemu procesowi biotechnologicznemu i otrzymano z tego procesu, to co mamy w składzie liftingu - Hydrolyzed Actin czyli hydrolizowaną aktynę, która zawiera biologicznie aktywny kompleks L-aminokwasow czyli białek ale żadne z nich nie jest kolagenem,bo w przyrodzie występuje duża ilość różnorodnych białek.
    Ta aktyna ma zdolność pobudzenia naszego kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego,znajdujących się w naszej skórze do odbudowy, bo jak wiadomo kolagen, elastyna, kwas hialuronowy, zaczynają nam juz zanikać po 25-30 rokiem życia, co objawia się właśnie brakiem jędrności skóry, co przy dłuższym czasie stosowania liftingu, daje nam efekt wypełniaczy. Starałam się to Pani wytłumaczyć najprościej jak potrafiłam, bo biochemia nie jest prostą dziedziną.
    Na opakowaniu w podanym składzie jest Hydrolyzed Actin i jest to zgodne z prawdą. Dziękuję za skreślenie kolagenu w opisie, bo wprowadzał w błąd czytelników. Pozdrawiam iwona Ściślicka Yvene Cosmetics.
    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję Pani Justyno, za skreślenie słowa kolagen, reszta się już zgadza.
    Pozdrawiam serdecznie Iwona Ściślicka Yvene Cosmetics.
    OdpowiedzUsuń
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger