SESDERMA C-VIT: Serum liposomowe & Nawilżający krem do twarzy

Kończy się rok, kończą się również moje hiszpańskie dermokosmetyki Sesderma, z którymi miałam przyjemność obcować przez ostatnie 3 miesiące. Najwyższa pora podsumować moje wrażenia odnośnie testowanego przeze mnie serum oraz kremu do twarzy z linii C-VIT - kto ciekawy, zapraszam do dalszej lektury...


Zacznijmy od tego, że w 2016 roku Sesderma zmieniła formułę wszystkich kosmetyków z linii C-VIT poprzez wprowadzenie nowszej i bardziej stabilnej formy witaminy C (tj. 3-0-etylowy kwas askorbinowy), jak i zastosowanie nanotechnologii. Dzięki tym innowacjom, kosmetyki z najnowszej linii z witaminą C mają jeszcze efektywniej niwelować wolne rodniki, a poza tym wnikać w głębokie warstwy skóry, gdzie wzmogą produkcję cennego kolagenu. Co więcej, kompleks ANTIOX (ANTIOX BOOSTER system) zawarty w tych kosmetykach ma również dodawać skórze blasku, witalności i młodego wyglądu.*

*Więcej informacji na stronie producenta.

Jak to na Sesdermę przystało, kosmetyki znajdują się w bardzo eleganckich szklanych opakowaniach. Serum zamknięto w 30 ml butelce z ciemnego szkła, wyposażonej w pipetę, która ułatwia aplikację oraz czyni ją bardziej higieniczną, natomiast krem umieszczono w ciężkim szklanym słoiczku o pojemności 50 ml, wykonanym z matowego szkła i wyposażonym w elegancką złotą nakrętkę. Zarówno butelka serum, jak i słoik kremu oryginalnie zapakowane były w kartonowe pudełka, na których producent umieścił takie informacje jak adresy i siedziby firmy, nazwy produktów, składniki oraz krótkie działanie i zastosowanie kosmetyków w kilku językach: m.in. angielskim, hiszpańskim, polskim, czy rosyjskim. W środku dodatkowo znajdziemy karteczki z dokładnymi opisami i działaniem produktów z linii C-Vit.

Serum liposomowe 

Podobnie jak w przypadku Repaskin Mender, serum uwodzi słodkim, kwiatowo-owocowym zapachem, ma lekką konsystencję, łatwo rozsmarowuje się na skórze i błyskawicznie wchłania. W nowszej wersji na plus jest pipetka, która zdecydowanie lepiej nabiera odpowiednią ilość kosmetyku (miałam kłopot z wydobyciem serum jedynie przy końcówce, tj. gdy zostało mi ok. 1/8 produktu w buteleczce). Podobnie jak w poprzedniej wersji, serum również pozostawiało lepki film na skórze, jednak niech pierwszy rzuci kamień ten, kto zna serum bez lepkiego lub tłustego filmu... ;)



Działanie produktu nie było dla mnie zbyt wielkim zaskoczeniem głównie z tego względu, że moja cera była już przyzwyczajona do wersji poprzedniej, dzięki której moich przebarwień po słońcu było zdecydowanie mniej. Może właśnie też z tego względu przez dłuższy czas nie widziałam większych rewelacji ani rezultatów na swojej skórze - serum nie miało za bardzo czego naprawiać po swoim poprzedniku, niemniej nie sposób nie zauważyć, iż skóra po dłuższym stosowaniu tych dermokosmetyków jest wyraźnie bardziej elastyczna i jędrna, miękka jak pupcia niemowlaka oraz bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Niewielkie przebarwienia, jakie pozostały na moich skroniach po lecie, nie zostały jednak całkowicie zniwelowane - obawiam się, że bez mikrodermabrazji lub kwasów się jednak nie obędzie...

Tak czy inaczej, nowsza wersja różni się od poprzedniej głównie tym, że kształt buteleczki oraz pipetka zostały trochę udoskonalone tak, by ułatwiać codzienną aplikację produktu. Mam wrażenie, że konsystencja i zapach obu wersji serum niewiele się od siebie różniły; są to produkty niezwykle lekkie i przyjemne, ale niestety mają jedną wielką wadę - za szybko się kończą, a kosztują niemało, bo 162,50 PLN (za buteleczkę o pojemności 30 ml)

Nawilżający krem do twarzy

Krem ma cudowny, słodko-cytrusowy zapach oraz również lekką konsystencję. Wchłania się trochę wolniej niż serum i, niestety zostawia na skórze lepką warstwę z rozświetlającymi drobinkami. W moim odczuciu, te drobinki dają nieco sztuczny i tandetny efekt blasku i to głównie z tego względu (jak również z powodu braku SPF) stosowałam ten krem głównie na noc, a sporadycznie na dzień (ale tylko w dni, gdy nie wychodziłam z domu). Po dłuższym stosowaniu stwierdzam, że mimo tych irytujących drobinek, krem był przyjemny w aplikacji, poprawnie nawilżał skórę, a do tego nie uczulił mnie ani nie zapchał (a mam cerę mieszaną). Po wysmarowaniu się nim na noc, zazwyczaj budziłam się rano ze skórą miękką, dobrze nawilżoną, jędrną, pełną blasku i wypoczętą. Jestem z niego zadowolona, jednakże cena (154,70 zł) oraz fakt, że krem nie zniwelował pozostałych na mojej skórze przebarwień sprawiają, że raczej do niego nie wrócę.



***
Poniżej zestawiłam zalety i wady testowanych przeze mnie kosmetyków z linii C-VIT.

Plusy:
  • ładne, niezwykle eleganckie opakowania 
  • kosmetyki bardzo przyjemnie pachną słodkimi pomarańczami
  • lekka konsystencja i szybkie wchłanianie
  • skóra po dłuższym stosowaniu jest nawilżona, promienna, rozświetlona i generalnie wygląda młodziej
  • kosmetyki nie podrażniają ani nie zapychają
  • nadają się do różnych typów skóry. 

Minusy:
  • szklane opakowania są ciężkie i mogą się stłuc, co jest niezbyt praktyczne w podróży
  • pozostawiają lepki film na skórze, natomiast krem zawiera złote drobinki, co nie każdemu może odpowiadać
  • produkty z nowej linii C-Vit nie usunęły całkowicie pozostałych przebarwień z twarzy (niemniej jednak, stosowanie poprzedniej wersji serum przed ekspozycją na słońce znacznie zmniejszyło ilość przebarwień)
  • cena w stosunku do wydajności dość wysoka (162,50 PLN/ serum 30 ml, 154,70 PLN/ krem 50 ml) 
  • ograniczona dostępność (głównie gabinety medycyny estetycznej i sklepy online).


Moja przygoda z testowaniem kosmetyków Sesderma na razie dobiegła końca, ale muszę przyznać, że sera tej firmy to jedne z moich ulubionych i z pewnością będę do nich wracać głównie po sezonie letnim (no i oczywiście szukać dobrych promocji na nie w sklepach online!). Poprzednie serum stosowane wraz z dobrym kremem z SPF50 sprawiło, że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów wróciłam z urlopu bez mapy świata wyrysowanej na czole (tak niestety objawia się u mnie hiperpigmentacja po słońcu :/). Generalnie, dobre serum z witaminką C na sezon jesienno-zimowy to dla mnie obowiązkowy punkt w codziennej pielęgnacji twarzy oraz jedno ze skuteczniejszych narzędzi w walce z przebarwieniami, więc jestem pewna, że znajomość z serum Sesdermy przerodzi się w coś trwalszego (wieloletnią przyjaźń?). Krem z kolei był całkiem ok, ale na dzień dzisiejszy żegnam się z nim jak ze starym rokiem, wypatrując już nowego i lepszego... xo


*Wpis powstał w ramach współpracy barterowej z marką Sesderma. 
Serdecznie dziękuję firmie za kosmetyki do testów!

Więcej informacji o produktach znajdziecie TUTAJ.

sesderma.pl

24 komentarze:

  1. Dwie my i dwie różne recenzje :) Z zestawu jestem zadowolona , ale odczuwałam lekki dyskomfort jeśli chodzi o proces wchłaniania i połączenia z kolorówką. U mnie to serum nieco dłużej się wchłaniało i bardziej przypadł mi do gustu krem. Ale nie ukrywam, że tęskni mi się z lekka jednak za tą pierwszą buteleczką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pierwsza buteleczka to był istny szał 😍

      Usuń
  2. Nie znam produktów. Ale przydałaby mi się coś dobrze nawilżającego.


    Zapraszam w wolniej chwil na konkurs do mnie na bloga :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie używałam tych produktów :( Obecnie używam serum z vit. C od GlySkinCare i bardzo fajnie się u mnie spisuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super! GlySkinCare jeszcze nie poznałam...

      Usuń
  4. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa jestem jak to serum zachowałoby się na mojej skórze, bo co prawda teraz lubię nakładać olejki, ale kusi mnie, aby spróbować czegoś nieco bardziej intensywnego, bo jakaś taka nijaka ostatnio jest moja cera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mi się skończyło, tak od zeszłego tygodnia moja skóra cierpi na jego brak :-/ ale ja teraz też spróbuję olejków i zobaczymy jak to będzie :) niemniej, sesdermę polecam Ci kiedyś wypróbować

      Usuń
  6. A ja w tym roku zapomniałam o wit. C :( Może dlatego, że po "słonecznych" wakacjach nad polskim morzem wróciłam bez śladu opalenizny :D
    Ale muszę przekopać moje zapasy, bo wydaje mi się, że mam serum z wit. C od Norel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! to jeszcze nie jest za późno na taką kurację :)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawe produkty, miałabym jedynie wątpliwości z wchłanianiem kremu. Serum jednak chętnie sobie sprawię, krem też mnie ciekawi :) Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku Justynko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem jest ok, ale za tę cenę szału nie robi, a drobinki mogły by Cię tylko denerwować :/ serum natomiast sobie kiedyś wypróbuj, myślę że konsystencję, zapach i działanie można pokochać; jedynym minusem jest wydajność w stosunku do ceny.

      Usuń
  8. Nie miałam styczności z tymi kosmetykami, krem mnie zainteresował. Lubię też takie szklane słoiczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W grudniu można było kupić serum z kremem gratis, więc chyba taki zestaw najbardziej się opłaci ;)

      Usuń
  9. Bardzo polubiłam kosmetyki z wit. C, szczególnie zauważyłam efekt na moich polikach, które się lubiły czerwienić. I ja znam serum bez lepienia i tłuszczenia, Avy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zaintrygowałaś mnie tym serum Avy...

      Usuń
  10. Mam obawy jeśli chodzi o kosmetyki z witaminami, bo miałam kiedyś nieprzyjemne niespodzianki na całej twarzy po przewitaminizowaniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to kiepska sprawa... czasem co za dużo, to nie zdrowo :(

      Usuń
  11. Ja niestety należę do osób, których cera jest dość marudna.Przy cudownej reklamie pani farmaceutki kremów z sesdermy zakupilam owe cudo za grubą kasę i niestety już po pierwszym użytkowaniu piekło a buzia zrobiła sie czerwona. Niestety nie ustapilo to po tygodniu a na ulotce brak polskiego składu. Niesamowite jak można w tych czasach łatwo sprzedać drogi kosmetyk bez składu w języku polskim. Myślę, że żeby polecić kosmetyk trzeba mieć na uwadze, że nie wszystko dla wszystkich. A mądrym rozwiązaniem jest branie próbek zamiast płacić kupe kasy za produkt, w którym nie wiemy co jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się - przy takiej cenie kosmetyku trzeba poprosić najpierw o jego próbkę, a najlepiej, gdyby udało się przed zakupem wypróbować jakąś miniaturę :) Szkoda, że Sesderma wyrządziła Ci taką krzywdę :/ swoją drogą, nie zawsze to, co polecają nam farmaceuci jest dobre

      Usuń
  12. Ciąg dalszy kremu sesderma jest taki, że zgłosiłam ten fakt kierowniczce apteki a ona do producenta. Żałowalam potem, że na dowód nie zrobiłam zdjęcia buzi bo ponoć jestem pierwszym przypadkiem alergii na ten krem. Niestety firma nie produkuje próbek co jest dość dużym błędem. Ale producent zachował się świetnie, pani kierownik apteki też i dlatego jestem w szoku. W dzisiejszych czasach rzadko zdarza sie dbałość o klienta. Skoro brak próbek starajmy sie o krem z tzw testerów. Moja buzia wreszcie dochodzi do normalnego wyglądu a ja mam nauczke żeby brak próbeczki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie powinni robić próbki, ale przynajmniej zachowali twarz. Miałam kiedyś podobną sytuację z płynem micelarnym marki Yves Rocher, po wystawieniu opinii zadzwonili do mnie, wypytali o szczegóły alergii na kosmetyk, a następnie zwrócili pieniądze (tj. odjęli tę kwotę przy kolejnych zakupach online) :) Również pozdrawiam!

      Usuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger