Jak się miziać pod prysznicem bez pomocy faceta

Chyba każda kobieta lubi być czasem pomiziana i porządnie dopieszczona. Ale co ma zrobić kobieta, kiedy pragnie delikatnej pieszczoty i subtelnych doznań bez udziału mężczyzny? Moja odpowiedź jest prosta - należy po prostu wejść pod prysznic, puścić ciepłą wodę i oddać się pewnemu specjaliście do spraw cielesnych...


Specjalistą, którego JA mam na myśli jest peeling pod prysznic tołpa: specialist z linii odżywiona skóra. Jest to produkt idealny dla kobiet, które lubią czasem być wilgotne i pomiziane, ale w wyjątkowo delikatny sposób (bez ostrej zdzieranki!), a poza tym szukają stymulacji i odnowy. A tak nieco bardziej serio, mam na myśli kosmetyk, który mnie ostatnio absolutnie oczarował, ponieważ jest praktycznie ideałem - ma dobre wnętrze, jest dla mnie łagodny, zmysłowy a do tego pięknie pachnie. Zobaczcie sami, ile ma zalet:

Zalety:
  • po pierwsze, ma przyjemne dla oka i poręczne opakowanie; dobrze trzyma się w dłoniach i dozuje odpowiednią ilość kosmetyku
  • ma bardzo ładny, delikatny (kremowo-jagodowy) zapach
  • mimo zawartości drobinek peelingujących (z ryżu, korundu i perlitu) posiada przyjemną konsystencję kremowego żelu pod prysznic
  • zawiera łagodne substancje myjące i naturalne, roślinne składniki (m.in. torf tołpa, ekstrakt z liści werbeny, rabarbaru czy owoców jeżyn)
  • w subtelny sposób złuszcza i wygładza skórę, pozostawiając ją miękką i nawilżoną
  • jest idealny do miziania górnych partii ciała, a zwłaszcza szyi, dekoltu i ramion.


Wady:

Większych przewinień na jego koncie nie odnotowałam. Jedyne, co mogłabym mu zarzucić to zbytnia delikatność w okolicach bioder, ud i pośladków. W moim przypadku są to obszary, na których wolę zdecydowanie mocniejsze pocieranie ;)




Peeling TOŁPA: specialist okazał się fantastycznym kompanem pod prysznic, ponieważ ma przede wszystkim dobre wnętrze (patrz: Ingredients na stronie producenta), jest łagodny, nie irytuje wrażliwej skóry, pięknie pachnie, dobrze oczyszcza i delikatnie złuszcza martwy naskórek. Opakowanie to standardowa dla tej marki 200 ml tuba - jest wykonana z miękkiego plastiku, poręczna i wygodna w użyciu (dzięki zamykaniu typu klik, które znajdziemy na dole tubki). Co więcej, produkt ten nie przesusza skóry, łagodnie oczyszcza i złuszcza, odżywia, a przy tym jest tak delikatny, że można się nim miziać codziennie. Moim zdaniem jest to scrub prawie bez wad. Oczywiście, pod warunkiem, że lubicie delikatność. Jeśli natomiast szukacie nieco mocniejszych doznań, to lepiej rozejrzyjcie się za specjalistą w zupełnie innym typie. ;)

PS. Produkt ten trafił do mnie na spotkaniu Beauty by Bloggers 
w Częstochowie 11 czerwca 2016 r. Dziękuję Ani oraz marce Tołpa!

26 komentarzy:

  1. Tytuł zachęca, produkt już nie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ja z Tołpy to prawie wszystko uwielbiam (poza tym felernym bb i może odżywczym kremem do rąk)

      Usuń
  2. Heh, myślałam że to innego rodzaju produkt haha :D super że ten peeling się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zaskoczona, bo zawsze uwielbiałam mocniejsze zdzieraki, ale ten naprawdę mnie zauroczył! :)

      Usuń
  3. Uwielbiam peelingi, ale z Tołpą jest mi zupełnie nie po drodze. Mało co mi odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jak dotąd ok. 90% kosmetyków marki Tołpa to hity :) mam do nich wielką słabość ;)

      Usuń
  4. Powiem szczerze, że nie używałam :) ...ale ja lubię mocniejsze peelingi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie też wolę mocniej ;) ale ten pokochałam chyba przez to, że jest zupełnie inny niż wszystkie...

      Usuń
  5. No tytułem mnie zaciekawiłaś na maxa :D Nie widziałam jeszcze tego peelingu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. średni ten skład :( Ja kocham peelingi solne i cukrowe, które konretnie zdzierają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepszy skład mają te peelingi antycellulitowe z serii green, które też są bardzo przyjemne. A co do solnych, to moim nr 1 jest Babuszka Agafia w takim dużym słoju - koniecznie wypróbuj!

      Usuń
  7. no tytul wpiu genialny :D ale peelingu nie znalam do tej pory :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się rozejrzeć za ich peelingami - serię green to chyba nawet w Biedronce można dostać.

      Usuń
  8. Ale tytuł postu :P Myślałam, że będziesz pisała o czymś innym :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe co Ci tam chodziło po głowie...? ;))))))))

      Usuń
  9. myślałam, ze to będzie o jakimś masażerze, szczotce czy myjce kąpielowej- jakimś gadżecie. dobry tytuł przyciaga

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam trzy wersje tego peelingi i z każdej z nich byłam równie mocno zadowolona. Co prawda nie jest to zdzierak, ale właśnie coś w sam raz na delikatne pobudzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie tą delikatnością mnie ujął! ;)

      Usuń
  11. Fajny tytuł. Jeżeli jest to kosmetyk bez wad to wpisuję go na swoją listę zakupową.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go uwielbiałam, ale niestety się skończył. W kolejce mam już inny produkt tej marki - lubię testować nowe :)

      Usuń
  12. Rozbroiłaś nas totalnie tytułem posta - nie można nie kliknąć!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger