środa, 23 listopada 2016

YANKEE CANDLE: Cappuccino Truffle, czyli słodycz czekoladowej praliny

Jakiś miesiąc temu odkryłam w Częstochowie cudowne, niemalże magiczne miejsce: kwiaciarnię "Prowincjonalna" w samym centrum miasta, tuż za Ratuszem. Weszłam tam pewnego popołudnia przed pracą, bez większych oczekiwań - po prostu chciałam się pozbyć kilku starych książek, których nie przyjęła lokalna biblioteka (mają tam bowiem szafę do tzw. bookcrossing'u)... Miejsce ogromnie mnie zaskoczyło; nie jest to zwykła kwiaciarnia z banalnymi bukietami i kiczowatymi bibelotami, jakich pełno w mojej okolicy, ale sklep z duszą i fantastycznym wystrojem (przepiękny home decor i masa dodatków z stylu shabby chic, drewniane skrzynki, jesienne kompozycje z dynią i wrzosem w roli głównej, no po prostu coś, co elfiki kochają najbardziej! ;) Pozytywnie zaskoczyła mnie również przemiła i kompetentna obsługa oraz - uwaga - piękna, wypasiona, pachnąca i całkiem dobrze wyposażona szafa Yankee Candle! Jest to pierwsze miejsce w naszym kochanym częstochowskim grajdołku, gdzie mamy taki wybór wosków, samplerów i świec tej słynnej już chyba na całym świecie marki. Oczywiście, sporadycznie duże świece YC widuję także w TK Maxx, ale tam trzeba po prostu często zaglądać, bo za chwilę już okazja ucieka sprzed nosa. Tak czy inaczej, nie mogłam się powstrzymać i wyjść z "Prowincjonalnej" tylko z nową (starą) książką w miejsce dwóch, które już mi się znudziły. Zakupiłam sobie wówczas dwa woski - jeden z nich to Cappuccino Truffle, zapach, który od dłuższego czasu mnie intrygował i wydawał się idealny na ponure, jesienne wieczory. 


Na początek wspomnę, że z nowymi zapachami YC jestem trochę na bakier i chyba jako ostatnia osoba w całej blogosferze powolutku zapoznaję się z wariantami klasycznymi. Wosk Cappuccino Truffle (który, notabene, do serii classic również się zalicza) to połączenie "głębokiego, bogatego aromatu ziaren palonej kawy z nutą aksamitnej czekolady".* 

*Wg opisu ze strony goodies.pl

Koszt wosku w mojej kwiaciarni to 7 zł (za tarteletkę 22 g), samplery (bez kieliszków) 9,50 zł, natomiast świeca w słoju to wydatek rzędu ok. 39-96 zł, w zależności od rozmiaru. Czas palenia wosku to w przybliżeniu 8 godzin, zatem jest to opcja idealna dla osób, które chcą jedynie próbować i poznawać nowe zapachy, a nie brać z nimi ślub na cały sezon jesienno-zimowy.


Jeśli chodzi o doznania zapachowe, to w Cappuccino Truffle wyczuwam przede wszystkim aromat czekoladowej pralinki (takiej jak ze zdjęcia na opakowaniu), ewentualnie ciasta czekoladowego, którego zarówno smak, jak i zapach uwielbiam. Taki aromat świeżo upieczonego ciasta w domu kojarzy mi się z ciepłą, błogą i rodzinną atmosferą, uwielbiam to uczucie zadowolenia zaraz po wyjęciu ciasta z gorącego jeszcze piekarnika. Jest to po prostu coś, co nastraja mnie bardzo pozytywnie (i zazwyczaj kojarzy mi się z oczekiwaniem na zaproszonych gości). Wosk Cappuccino Truffle jest dosyć intensywny (doskonale i wyraźnie wyczuwalny nawet przez folię ochronną), już po chwili od podgrzania w kominku po całym domu roznosi się błogi, słodki, lecz niestety nieco za mocny i ciężkawy aromat czekoladowego ciasta i/lub cappuccino, czyli kawy z czekoladową nutą. W moim odczuciu, czekolada gra tutaj pierwsze skrzypce i trochę brakuje mi tych obiecywanych ziaren palonej kawy. Sam zapach nie jest zły - wręcz przeciwnie, jest ciepły, słodki i dosyć przyjemny - pod warunkiem, że dawkuję go z umiarem (czytaj: palę dosyć krótko i po chwili gaszę). W przeciwnym razie może po prostu męczyć, przytłaczać lub nawet... powodować ból głowy.


Na koniec jeszcze dodam, iż dla mnie tarteletki palone w kominku nie są idealnym rozwiązaniem, ponieważ mają tendencję do kruszenia się i brudzenia, zaś po podgrzaniu lubią się rozlewać przy przypadkowym szturchnięciu, co jest dosyć irytujące. Zdecydowanie wolę świece w słoikach, jednak tym razem zdecydowałam się na wosk w celu bliższego zapoznania z zapachem i upewnienia się, czy jest on wart zainwestowania nieco większej kwoty w wersję zamkniętą w szkle. Cieszę się, że jednak nie skusiłam się na świeczkę w słoiku, gdyż zapach na dłuższą metę okazał się dla mnie trochę za ciężki. Jeśli i Wy szukacie ciepłych, otulających aromatów na jesień/zimę, ale jednocześnie nie lubicie, gdy zapach jest zbyt ciężki i może przyprawić o ból głowy, lepiej będzie rozejrzeć się za czymś innym. 


A Wy jakie zapachy na jesień polecacie? xo

24 komentarze:

  1. Chyba by mi się nie spodobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie przepadam za takimi aromatami ;/

      Usuń
  2. Lubię takie zapachy, ale na pewno musiałabym go szybko gasić żeby mnie nie męczył.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlatego ja najbardziej lubię mini świeczki typu daylight od Kringle Candle. Nie trzeba po nich sprzątać. :)
    Niedługo napiszę o moich ulubionych jesiennych zapachach tej marki, ale dalekie one będą Cappuccino Truffle, bo takie słodkie zapachy nie są w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kringle Candle muszę koniecznie wypróbować - niestety, nie mam do nich dostępu stacjonarnie, więc kiedyś przy okazji większych zakupów rozejrzę się za nimi na mintishop czy w innym sklepie online :)

      Usuń
  4. Ja czasami też tak robię, że zapalam wosk, a po chwili gaszę, gdy zapach jest zbyt mocny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej w porę działać, niż potem leczyć ból głowy! ;)

      Usuń
  5. Mma ten zapach , wyczuwam w nim czekolade i gorzkawą nutę :) jest przyjemny ale nie jest to typowy aromat dla czekoladocholika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, jakaś delikatna gorzkawa nuta (gorzkie kakao?) również tu jest...

      Usuń
  6. Ostatnio ,,przewąchałam" ;) kilkanaście świec z YC i spodobał mi się jeden z tych ciasteczkowych zapachów, wyczuwalna była też nuta cynamonu, ale nie pamiętam nazwy.
    Sprawdzę sobie jeszcze Cappuccino Truffle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź - swoją drogą ciekawe, czy przypadnie Ci do gustu! :)

      Usuń
  7. Looks amazing! I love this brand *-*
    Great blog! I'm following you! Follow back? ***
    http://omundodajesse.blogspot.pt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. The brand is really good, however, I'm also looking forward to trying Kringle Candle ;)

      Usuń
  8. miałam go ale takie jedzeniowe aromaty to nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam jedzeniowe aromaty, ale jednak znacznie lżejsze, szczególnie te owocowe ;)

      Usuń
  9. Sama nazwa brzmi obłędnie, ale skoro jest ciężki, to pewnie moja głowa zareagowałaby na niego alergicznie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jest to bardzo prawdopodobne :/

      Usuń
  10. Bardzo kuszący jest ten zapach, ale obawiałabym się że mi pobudzi apetyt :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem - ja niestety w zimowe wieczory ciągle się czekoladą pocieszam a tyłek rośnie 🍫🎂🍰🍩🍧🍮🍯🍬

      Usuń
  11. jak najbardziej mój zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pal sześć zapach, ale kominek cudny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kominek kupiłam rok temu (Polskie Świece). Razem z D. stwierdziliśmy, że już trzeba go wymienić na nowy ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger