Polecam na listopadowe wieczory: 3 książki, Bridget Jones 3 & Escape the room

Jak wiadomo, jesienne wieczory sprzyjają lekturze (obowiązkowo z herbatką, aromatyczną świecą i pod kocem ;), dzięki czemu ostatnio czytam zdecydowanie więcej beletrystyki. Moja znajoma pracuje w lokalnej bibliotece i dzięki niej mam dostęp nie tylko do ciekawych kryminałów, ale i do takich perełek, jak np. książki Olgi Tokarczuk czy Marcina Szczygielskiego. W dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami książkami, które ostatnio przeczytałam, filmem, na którym ostatnio byłam w kinie oraz opowiem Wam o nowej i niesamowicie ekscytującej rozrywce - Escape the room. To jak - jesteście gotowi na wieczór z rozrywką? 


Ostatnio udało mi się przebrnąć przez II tom serii Millenium Stiega Larsson'a. Zapewne większość z Was oglądała film pt. "Dziewczyna z tatuażem" lub czytała chociaż pierwszy tom sagi Larsson'a ("Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"), więc pewnie wiecie, o jakiego rodzaju kryminale tutaj mowa. "Dziewczyna, która igrała z ogniem" to 700 stron doskonałej kryminalnej rozkminy, dosyć szczegółowo opisane skandynawskie życie codzienne głównej bohaterki (autor opisuje np. punkt po punkcie, co trafia do lodówki i do żołądka Lisbeth Salander, jak również do jej koszyka zakupowego w IKEA ;)) plus jej portret psychologiczny, który jest chyba jednym z ciekawszych we współczesnej literaturze. Z pewnością nie będziecie się nudzić i nie będziecie się mogli doczekać, jak to się wszystko rozwiąże. Po przeczytaniu z kolei będziecie już tylko czekać na kolejny tom serii i mieć po cichu nadzieję, że Larsson naskrobał jednak trochę mniej niż 700 stron - strasznie ciężko takie tomiszcze trzyma się w dłoniach! ;) 

*Książki niestety nie mam na zdjęciach, gdyż przed weekendem trafiła do kogoś innego...

Jeśli jednak wolicie nieco lżejsze (dosłownie i w przenośni) lektury, polecam Wam dwie książki o losach prostytutek w Szwajcarii: pierwsza to najnowsza powieść Michała Witkowskiego pt. "Fynf und cfancyś", natomiast druga to już dosyć stara książka Paulo Coelho pt. "Jedenaście minut", która dopiero teraz wpadła w moje ręce (ma się rozumieć, po mojej wizycie w bibliotece). 


Witkowski, jak zwykle z humorem, opisuje perypetie Polaka-geja, który wyjechał do Szwajcarii w latach 90., by robić karierę jako męska prostytutka, zachłysnąć się zarobionymi pieniędzmi, czekoladą oraz nocnym życiem, natomiast Coelho nieco subtelniej opisuje historię brazylijskiej dziewczyny - Marii, która wyjechała do Europy robić karierę jako egzotyczna tancerka, a ostatecznie kończy podobnie jak bohater Witkowskiego, jednocześnie cały czas marząc o miłości. Po lekturze obu książek mam ogromną ochotę jechać do Szwajcarii choćby na weekend i przekonać się na własnej skórze, jak spodoba mi się ten osobliwy kraj banków, zegarków, czekolady i sera, gdzie ludzie (dosyć specyficzni i powściągliwi) podobno śpią na pieniądzach i nie muszą się martwić o bezrobocie czy byt swojej rodziny. Dla mnie taki mały kraj dobrobytu brzmi jak bajka, i myślę sobie, że będzie to idealny kierunek np. na kolejną majówkę...


Co do filmów, to ostatnio trochę gorzej mi idzie. Co prawda, pod koniec października zrobiłam porządki w płytach CD i DVD i po raz kolejny odpaliłam sobie kilka starych produkcji celem odświeżenia, pożegnania i puszczenia dalej w obieg, jednak jeśli chodzi o nowe filmy, to udało mi się obejrzeć tylko najnowszą część przygód "Bridget Jones 3". Mimo iż z książek o Bridget już trochę wyrosłam, to trzeba przyznać, iż nowa część zaskoczyła mnie świeżością (np. Bridget na letnim festiwalu!), humorem (śmiałyśmy się praktycznie od pierwszej do ostatniej sceny) oraz świetną rolą Patrick'a Dempsey'a. który wcielił się w rolę faceta Bridget i jest po prostu boski. W tej części podobało mi się, że główna bohaterka ogarnęła się wreszcie życiowo, rzuciła palenie i odzyskała szczupłą sylwetkę. Jeśli mam być szczera, to dawna, gruba i nadużywająca papierosów oraz alkoholu Bridget od jakiegoś czasu trąciła mi myszą ;) Niemniej, najnowszą część serdecznie Wam polecam, ale teraz to już raczej na DVD... 


No i na sam koniec wisienka na torcie, czyli rozrywka z pogranicza gier miejskich i komputerowych: ESCAPE THE ROOM. Jesteście w grupie 2-6 osobowej, zamknięci w pokoju, z którego trzeba się wydostać w ciągu godziny. Aby jednak to się udało, trzeba się wykazać inteligencją i spostrzegawczością i rozwiązać szereg zagadek logicznych. Ja pierwszy raz wybrałam się do Domu Tajemnic w Częstochowie w ramach wygranej na ich FB i powiem szczerze, że 2 osoby to jednak trochę za mało, aby w ciągu 60 minut rozwiązać wszystkie zagadki (zwłaszcza za pierwszym razem). Pokój, który wybrałam, to Tajemnicza podróż (niestety, nie można robić zdjęć ani nagrywać video w środku, ale możecie zobaczyć sobie trailer poniżej) - nie był to straszny pokój z gatunku horroru i jak na pierwszy raz, wydawał się idealny. Niestety, mojemu małżonkowi i mnie zajęło trochę więcej niż godzinę, aby się z niego wydostać. Mimo wszystko, jest to rozrywka znakomita i niebanalna, i aktualnie staje się coraz bardziej popularna w Polsce (Escape Room'y mnożą się jak grzyby po deszczu, zwłaszcza w większych miastach). Na szczęście, również w naszej małej Częstochowie mamy możliwość pobawić się w tajemniczym domu :) Gorąco polecam Wam właśnie w taki sposób spędzić jesienne popołudnie lub wieczór w towarzystwie rodziny czy znajomych. Gwarantuję Wam, że długo tego nie zapomnicie! 


PS. Na stronie lockme.pl możecie poszukać podobnych miejsc w swojej okolicy... ;) 
A Wy co polecicie na jesienne wieczory? xo

*Wpis powstał w ramach akcji wspólnego blogowania pod nazwą "My się zimy nie boimy!", którego pomysłodawczynią jest Mariola Mazur z bloga Praktycznie kosmetycznie :-) Zachęcam Was do zaglądania również do Anetki z bloga Cosmeticosmos
Jest to drugi post w ramach naszego wspólnego wyzwania. :-)

24 komentarze:

  1. Jedenaście minut widziałam u mojej siostry :) Chętnie jej podkradnę tą książkę i poczytam w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się lekko, szybko i przyjemnie :) ale historia ciekawa, polecam!

      Usuń
  2. Po Jedenaście minut chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie fascynują te escape roomy, mam zamiar wyciągnąć ekipę z pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, w Wawie w Jerozolimskich macie Escape Room bodajże w miejscu byłego psychiatryka - koniecznie poszukaj, bo klimat musi być niesamowity! xo

      Usuń
  4. Byłam w miejscu typu "escape room" - super zabawa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale lekko nie jest i trzeba się trochę skupić ;)

      Usuń
  5. Dużo dobrego słyszę o najnowszej części Bridget Jones. Aż z chęcią obejrzę. :) Poza tym wybieram się do kina na 'Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć'. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też słyszałam pozytywne opinie i dlatego zabrałam ze sobą mamę - obie byłyśmy zachwycone :) a filmy i bajki o zwierzętach też zawsze chętnie obejrzę ;) ostatnio miałam ochotę na "Sekretne życie zwierząt", ale się spóźniłam do kina...

      Usuń
  6. Escape roomy wciągnęły i mnie :) Na razie "zaliczyłam" dwa, w piątek wybieram się do kolejnego pokoju. Fantastyczna rozrywka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci zatem udanej zabawy i wyjścia z pokoju przed upływem 60 min! :)

      Usuń
  7. Muszę obejrzeć trzecią część Bridget Jones :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba teraz czekać na DVD... chyba sama sobie kupię i obejrzę jeszcze raz :)

      Usuń
  8. Oj nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam w kinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie bywało podobnie, ale ostatnio postanowiłam sobie chodzić minimum raz w miesiącu :)

      Usuń
  9. My byliśmy ostatnio obowiązkowo na Pitbullu. Mogłabym każdą z części oglądać do znudzenia :) Sagę Larsson'a oczywiście znam i lubię. Polecam też tą C.Lackberg jeśli jeszcze nie czytałaś. A co do pokoju obawiam się, że w naszej parze wszystko spadłoby na M, bo mnie takich chwilach myślenie zupełnie nie wychodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też Pitbulla musze obejrzeć, łącznie z poprzednią częścią ;) A Lackberg jest już na mojej liście oczekujących w bibliotece ;)

      Usuń
  10. Bridget potrafi poprawić humor ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jedyna :) ale fajnie, że się ogarnęła z używkami! ;)

      Usuń
  11. Nie czytałam, nie widziałam i nie słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nic straconego! Jesień/zima obfituje w dłuuugie wieczory ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger