środa, 2 listopada 2016

LIFERIA październik 2016 - moja recenzja po przetestowaniu produktów z I pudełka

Witajcie w listopadzie! Jakiś czas temu pokazywałam Wam zawartość nowego beauty boxa na polskim rynku, jakim jest Liferia <<OPENBOX>>. Liferia to ukraiński box, który pomaga poznawać i dobierać kosmetyki bez wychodzenia z domu. Na tle innych "pudełek piękna" wyróżnia się tym, iż w każdej edycji będziemy miały okazję poznać produkty i marki z całego świata oraz w większości takie, których nie dostaniemy w byle drogerii za rogiem, co według mnie jest zdecydowanie na plus. Jeśli jesteście ciekawi, jak w moim odczuciu wypadły kosmetyki z pierwszej, październikowej edycji, zapraszam na recenzję zbiorczą po 3 tygodniach testowania...

Zacznijmy od kosmetyków, w które skradły moje serce już po pierwszym użyciu, przechodząc stopniowo do produktów, które niekoniecznie mnie zachwyciły:

KUESHI,  Silk Cleansing Scrub
Ten peeling hiszpańskiej marki Kueshi to prawdziwa perełka - jest dosyć mocnym zdzierakiem (zawiera zmielone skorupki orzecha włoskiego), który doskonale oczyszcza i usuwa martwe komórki naskórka, ale mimo to ma jedwabistą formułę, fajny, naturalny skład (zawiera m.in. masło kakaowe, olej z kiełków pszenicy i olejek migdałowy), a do tego jest delikatny, nawilża (ma w składzie również mocznik) i pachnie (naturalnie!) mieszanką pszenicy z migdałami. Dla mnie prawdziwa perełka! Oby więcej takich naturalnych, nie testowanych na zwierzętach kosmetyków o cudownym działaniu i składzie! :)



NAOBAY natural & organic, Oxygenating Cream Moisturizing 
Kolejny naturalny i hiszpański kosmetyk, który oczarował mnie nie tylko składem (posiada certyfikat ECOCERT; w składzie znajdziemy m.in. olej z róży Mosketa, ekstrakty roślinne, np. z liści aloesu czy rumianku, olej ze słodkich migdałów, olej shea, olej z awokado). Poza tym, krem ma śliczny cytrusowy zapach, lekką konsystencję oraz działanie nawilżające, ochronne i dotleniające. Moja skóra uwielbia ten krem również za to, iż wchłania się błyskawicznie i idealnie nadaje się jako podkład pod makijaż. Jedynym minusem tego kosmetyku może być brak SPF.


LIRENE, Żel do mycia twarzy Vita-oil
Jak na kosmetyk w tak niskiej cenie (10 zł), zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Przezroczysty płyn o żelowej konsystencji poprawnie zmywa brud i makijaż, jest delikatny, nie podrażnia ani nie przesusza mojej cery (a od 3 tygodni używam go codziennie do wieczornego demakijażu), aczkolwiek nie mam odwagi zaaplikować go na okolice oczu (do demakijażu oczu aktualnie używam płynu Tołpy). Nadaje się również do prania pędzli, aczkolwiek najsłabiej zmywa pędzel do aplikacji podkładu i gąbki typu beauty blender. Największym minusem jest opakowanie produktu - tubka nie posiada zamykania typu klik, lecz ma odkręcaną końcówkę, co jest dosyć uciążliwe (i przez co mnóstwo żelu wylewa się przy otwieraniu) - ja trzymam odkręconą tubę do góry nogami w szklanym pojemniku przy umywalce, ale jak się możecie domyślić, nie wygląda to najlepiej.


DERMAGIQ, Hand cream
Holenderski krem do rąk z miodem, olejem migdałowym i masłem shea (ma również przyjemny skład, bez szkodliwych dla zdrowia substancji). Ma dużą pojemność (100 ml), która starczy na długo. Nawilża poprawnie, nie zostawia tłustego ani lepkiego filmu na skórze, aczkolwiek za cenę 44 zł zdecydowanie nie zachwyca (nie wspominając o nieco tandetnej etykiecie, która nieestetycznie się odkleja i wybrzusza). Jeśli mam być szczera, to znam kilka lepszych naturalnych kremów do rąk do 30 zł. Jest OK, ale bez szału.


GLOSSIP, Lipgloss
Ten włoski błyszczyk ma całkiem przyjemną formułę (na plus jest to, iż się nie lepi!) i skład. Pozostawia usta miękkie i nie wysusza ich. Wszystko by było git, gdyby nie ten trochę babciny, tandetny różowo-perłowy kolor. Zdecydowanie wolę tonacje beżu i koralu, chociaż mojemu mężowi się podoba ;)


VIPERA, Magnetic Play Zone Eyeshadow
OK, może i jestem uprzedzona do taniej kolorówki (zwłaszcza do kosmetyków do makijażu oczu, które mam bardzo wrażliwe), ale ten produkt tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że nie warto malować się byle czym. Sam cień ma jedwabiście kremową konsystencję i nakłada się łatwo, lekko i przyjemnie. Kolor również fajny - trafił mi się jasnokremowy z błyszczącymi drobinkami - ładnie rozświetla i odmładza spojrzenie. Niestety, po aplikacji, strasznie się osypuje i migruje po całej twarzy, a do tego szczypią mnie po nim oczy. Dla mnie bubel - obym nigdy więcej nie miała do czynienia z podobnymi "malowidłami"... ;) 


Pierwsze pudełko oceniam na plus, głównie ze względu na odkrycie 2 perełek: Kueshi i Naobay. Jak widzicie, w tej edycji zwycięża pielęgnacja oraz uwielbiany przez moją skórę olejek ze słodkich migdałów. Bardzo jestem ciekawa, co Liferia przygotuje w kolejnym miesiącu. W przyszłości chciałabym jednak mniej polskich kosmetyków w boxach (a już na pewno mniej taniej i tandetnej kolorówki, jak ten cień Vipera), natomiast więcej brandów takich jak Naobay czy Kueshi, które produkują kosmetyki naturalne o cudownym działaniu na skórę. Oczywiście, chętnie poznałabym także jakieś kosmetyki ukraińskie czy rosyjskie... dajcie znać, czy też miałyście okazję używać któregoś z tych produktów i który najbardziej przypadł Wam do gustu... xo


PS. Dziękuję serwisowi Liferia za możliwość przetestowania produktów.

liferia.pl

24 komentarze:

  1. Myślę, że peeling spasowałby mi - uwielbiam łupiny orzecha :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pudełko ma dość oryginalny i różnorodny skład. Szkoda że cień z Vipery Ci nie podpasował, ale pomijając ten nieprzyjemny incydent, wygląda naprawdę konkretnie ;) U mnie teraz też będzie pudełkowo, mam chyba ze trzy w kolejce do opisania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie owocnego testowania i recenzowania Ci życzę :)

      Usuń
  3. Też mam to pudełko ale jeszcze nie znalazłam chwili by się bliżej przyjrzeć kosmetykom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to trzeba spiąć tyłek i zabrać się do roboty, kochana! xo

      Usuń
  4. Fajnie, że zrobiłaś od razu recenzje kosmetyków. Ja mam na razie bana na boxy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw był post typu openbox, ale jednak co recenzja, to recenzja :) pierwsze wrażenie nie zawsze jest słuszne, choć w tym przypadku moja intuicja mnie nie zawiodła :)

      Usuń
  5. Nie używałam żadnego z kosmetyków z pudełka, ale zawartość jak najbardziej by mi się spodobała:) fajnie, że stawiają na dobre składy w przypadku pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak! Naturalne kosmetyki do pielęgnacji zawsze na plus! :)

      Usuń
  6. Krem do rąk i w moim odczuciu nie jest wart takich pieniędzy. Szału nie zrobił na mnie także błyszczyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że lepszy kolor dostałaś ode mnie. Perłowy róż to się nosiło chyba w latach 80. Moim zdaniem bardzo passe ;)

      Usuń
  7. Jedynie Naobay chciałabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super kremik! Chciałabym poznać też inne kosmetyki tej marki...

      Usuń
  8. Jestem bardzo zadowolona z tego pudełeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też jestem z pudełka zadowolona <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie kojarzę abym kiedykolwiek miała coś z Vipery, ale ogólnie jakoś nie interesują mnie ich kosmetyki :/ Co do samego boxa, to widziałam zapowiedź, ale chyba skuszę się jednak na beglossy :) Ciekawa też jestem kolejnego Joyboxa :) Ach kocham boxy... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na beGLOSSY skusiłam się w lutym, wykupiłam pakiet na 6 miesięcy, a potem żałowałam - strata kasy, Joybox za to bardzo lubię, choć dawno nie zamawiałam...

      Usuń
  11. U mnie było kiedyś stoisko vipery ale jakoś zniknęo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cały czas zastanawiam, w której konkretnie drogerii/perfumerii pracujesz i już się chyba domyślam ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger