niedziela, 13 listopada 2016

FARMONA: Szampon do włosów suchych i łamliwych Jantar, czyli mój nowy ulubieniec w pielęgnacji włosów

Myję włosy codziennie i w związku z tym szybko zużywam i zmieniam szampony na nowe. Po ostatnim spotkaniu blogerskim, w jakim miałam przyjemność uczestniczyć (Beauty By Bloggers w Częstochowie) trafił do mnie Szampon z wyciągiem z bursztynu do włosów suchych i łamliwych marki Farmona - z kultowej serii Jantar. Niedawno pisałam o słynnej odżywce-wcierce z tej serii, natomiast szampon poznałam nawet nieco wcześniej i od razu stał się moim ulubieńcem.



Podobnie jak odżywka, szampon znajduje się w plastikowej butli o zabarwieniu ciemnego szkła. Butla ma pojemność 330 ml i jest wyposażona w dużą zdejmowaną zakrętkę z logo firmy. Moim zdaniem, ta zakrętka jest największym minusem opakowania (w tego typu produktach najchętniej widzę zamykania typu klik lub pompki, gdyż jest to po prostu najwygodniejsze w kontakcie z mokrymi dłońmi). Poza tym, na butelce producent umieścił efektowne srebrne etykiety z wizerunkiem bursztynu oraz szczegółowymi informacjami na temat receptury, składników, sposobu użycia i obiecywanego działania szamponu.

Jeśli chodzi o recepturę i składniki aktywne zawarte w produkcie, to mamy tu przede wszystkim:
  • bursztyn, który odżywia i wzmacnia włosy, chroniąc je przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych
  • 5% mocznika, dzięki któremu włosy i skóra głowy są nawilżone, pełne połysku i witalności
  • kompleks Aqua System, którego zadaniem jest domykanie łusek włosa, nawilżanie, regeneracja i ułatwianie rozczesywania
  • kolagen, który nadaje sprężystości i kondycjonuje włosy, zapobiegając ich rozdwajaniu i łamaniu.
Jak informuje producent na opakowaniu, szampon zawiera 78% składników naturalnych, zaś 0% parabenów, barwników i olejów mineralnych. Skład jednak idealny nie jest, gdyż znajdziemy w nim również m.in. SLeS i silikon, ale są tam też składniki delikatnie myjące i pielęgnujące, takie jak kokamidopropylobetaina, inulina, pantenol, czy kwas mlekowy.


Szampon ma postać przezroczystego płynu o lekko żelowej konsystencji, który bardzo intensywnie pachnie, chyba bursztynem (są to nuty zbliżone do wcierki Jantar) i mocno się pieni. Co do jego działania, to jest fantastyczne: szampon łagodnie, ale skutecznie oczyszcza włosy z brudu, łoju, odżywek/masek i resztek produktów do stylizacji, a przy tym fantastycznie je nawilża, regeneruje, wzmacnia i dodaje blasku. Włosy są sypkie, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu; ponadto miękkie, lśniące, mocne i elastyczne, pachnące świeżością oraz niezwykle przyjemne w dotyku. Stosowanie szamponu to prawdziwa przyjemność, a moje włosy już dawno nie były w tak dobrej kondycji (zwłaszcza po ich rozjaśnieniu, kiedy to były zniszczone i suche na końcach, puszące się i pozbawione blasku). Z czasem zauważyłam również niewielką poprawę w rozczesywaniu włosów, aczkolwiek przy moich plączących się włosach pominięcie odżywki do spłukiwania niestety nie wchodzi w grę (nawet przy użyciu Tangle Teezer'a).


Plusy:
  • wydajne opakowanie (330 ml), które starczy na ok. 1-1,5 miesiąca codziennego myca
  • delikatny dla włosów i skóry włosów; nie podrażnia i nie uczula
  • ładnie i intensywnie pachnie, a zapach długo utrzymuje się na włosach
  • doskonale oczyszcza i pielęgnuje włosy (m.in. nawilża je, wzmacnia, dodaje blasku i miękkości)
  • jest niedrogi (ok. 9-10 zł), dostępny w większości drogerii oraz w aptekach na terenie kraju
  • zawiera 78% składników naturalnych, bez parabenów, olejów mineralnych i sztucznych barwników.
Minusy:
  • niepraktyczna zakrętka, która utrudnia aplikację szamponu mokrymi dłońmi
  • SLeS, czyli detergent w składzie (na drugim miejscu)
  • może plątać włosy (w moim przypadku rozczesanie bez odżywki jest niezmiernie trudne).

Podsumowując, plusy tego szamponu zdecydowanie przewyższają minusy, natomiast konsystencja, zapach i działanie sprawiają, że jest to mój nowy ulubieniec do codziennego mycia włosów. Jeśli macie włosy suche, zniszczone i wymagające regeneracji, polecam Wam wypróbować ten szampon, najlepiej w duecie z kultową odżywką-wcierką Jantar. Wasze włosy na pewno Wam za to podziękują i odwdzięczą się zdrowiem, siłą, blaskiem i pięknym wyglądem. xo

20 komentarzy:

  1. Szampon chętnie poznam, ale bez odżywki, która się u mnie nie sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, szkoda! A próbowałaś ją wmasowywać w skórę głowy na noc? U mnie tak najlepiej zdaje egzamin :)

      Usuń
  2. Ten szampon czeka u mnie w kolejce - chciałam go użyć już wcześniej ale w końcu postanowiłam, że otworzę go dopiero wtedy, gdy zużyję dwa otwarte. Mam nadzieję, że będę z niego również zadowolona. A zakrętka i zamknięcie faktycznie mogłoby być inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dopiero teraz zaczynam używać szamponu i odżywki Lee Stafford, z których Ty byłaś tak zadowolona... mam nadzieję, że też się u mnie sprawdzą ;)

      Usuń
  3. Niezbyt dla mnie, bo wszelkie SLS i SLES podrażniają mi skalp przy częstym stosowaniu :/ Natomiast z Jantar bardzo lubię wcierkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem to i też wolę, gdy w kosmetykach jednak tych detergentów nie ma; na szczęście tutaj nic mi nie podrażniło, a zużyłam już całą butlę :)

      Usuń
  4. A z chęcią wypróbuję. Nawet wczoraj będąc w Rossmannie przyglądałam się tej serii Jantar. :) Ja ostatnio mam straszne problemy z włosami...:( może jak na to u mnie się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj i daj znać czy się polubicie :)

      Usuń
  5. Właśnie dzisiaj pierwszy raz umyłam nim kłaczki i wygląda na to, że się polubimy. Mnie jego zapach (tak jak i odżywko-wcierki) kojarzy się z męskimi perfumami, a u mnie to pozytyw :D.
    Swoją drogą nie rozumiem dlaczego w momencie jak się wyprowadziłam z Częstochowy nagle napotykam na coraz to kolejne blogerki z mojego rodzinnego miasta :D, a kiedyś to jak na lekarstwo nas było :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie pozdrawiam ziomalkę! ;) ja z Częstochowy wyprowadziłam się 2 lata temu, ale mieszkam niedaleko i nadal tam pracuję :)

      Usuń
  6. moje włosy po tym szamponie wyglądają jak siano ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie fajnie:/ ja tak mam z szamponami Babuszki Agafii...

      Usuń
  7. mam prawie identyczne zdanie. Mam ten szampon, zostało mi go może na 2-3 użycia. Jestem bardzo zadowolona. A co do zakrętki, to moja się połamała gdy wiosłam go na zdjęcia na ogródku;p;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U to kiepsko :/ ja to w ogóle przelałam ten szampon do takiej małej buteleczki z IKEA- było mi o wiele wygodniej 💆

      Usuń
  8. U mnie niestety Jantar się nie sprawdza :( robi mi takie sianowate włosy :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem pewna czy to produkt dla mnie, bo moje włosy czasem dają mi popalić i teraz mogę stwierdzić, że najlepiej spisują się u mnie szampony fryzjerskie i niekoniecznie patrzę na ich składy :P Jantar kojarzę z tych kultowych wcierek, których też intensywnie używałam w czasach mojego włosomaniactwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie zawsze patrzę na składy, choć generalnie lubię kosmetyki naturalne do codziennego mycia buzi/włosów i ciała :) a u mnie z kolei z fryzjerskimi produktami różnie bywa ;)

      Usuń
  10. Ciekawe czy by się u mnie sprawdził :) Może kiedyś po niego sięgnę, na razie mam niezłe zapasy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten problem zapasów, zwłaszcza po konferencjach i spotkaniach blogerskich ;) pozdrawiam!

      Usuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger