Moja włosowa przemiana z JANTAR + Konkurs dla Was!

Dzisiaj opowiem Wam pewną historię. Będzie to pierwszy wpis na moim blogu poświęcony mojej włosowej przemianie, czyli wyznania świeżo upieczonej włosomaniaczki. Wiem, że uwielbiacie czytać tego typu wpisy na innych blogach, zatem serdecznie zapraszam Was do dalszej części, tym bardziej, że na końcu czeka na Was konkurs i możliwość zgarnięcia fantastycznych nagród!...


Jeśli czytacie mnie od dłuższego czasu, to pewnie wiecie, że jeszcze dwa lata temu pod wpływem głupiego impulsu (lub też za namową mojego męża :/) ścięłam włosy na krótko. Na początku zmiana bardzo mi się podobała, ale z czasem fryzura przestała się fajnie układać, a ja czułam, że w tamtej fryzurze brakowało mi kobiecości. Postanowiłam więc włosy zapuścić. Obraziłam się na fryzjerów i przestałam podcinać włosy, bo wiecie, jak to jest - idziesz odświeżyć włosy i podciąć jedynie 2 milimetry, a kończysz biedniejszy o stówę w portfelu i z włosami krótszymi o 2 do 5 cm, mimo iż tak cholernie ciężko było Ci je wyhodować. :/ Na szczęście dzisiaj, po dwóch latach zapuszczania, moje włosy sięgają do ramion i nawet jestem w stanie upiąć je w kucyk bądź małego koczka (do wymarzonego na czubku głowy jednak jeszcze daleko...). Pod koniec wakacji postanowiłam zmienić także kolor moich włosów - z nudnego ciemnego brązu na blond. I jak się pewnie domyślacie, taka radykalna zmiana (dekoloryzacja, a potem żmudna droga do zniwelowania żółtych tonów) w znaczny sposób wpłynęła na zdrowie i wygląd moich pukli. Mimo, iż mój skalp i włosy u nasady przetłuszczają się, po długości i na końcach były po prostu w opłakanym stanie - suche, zniszczone, matowe, puszące się i ze skłonnością do plątania (nawet przy pomocy Tangle Teezer'a strasznie ciężko je rozczesać). Wtedy dotarło do mnie, że to są prawdziwie TRUDNE WŁOSY, a ich rozjaśnienie wymaga radykalnej zmiany pielęgnacji... Nie zastanawiając się zbyt długo, przeszłam od słów do czynów.



Jakiś miesiąc temu zaczęłam od szamponu Jantar, który trafił do mnie na ostatnim spotkaniu blogerskim jako upominek od marki Farmona (wcześniej miałam bardzo pozytywne doświadczenia z ziołowymi szamponami tej firmy, więc byłam pełna nadziei) i już po pierwszym użyciu zakochałam się w zapachu, konsystencji i, co najważniejsze, działaniu. Jednak sam szampon jeszcze wiosny nie czyni, więc odżywki i maski do spłukiwania stały się po prostu niezbędnymi elementami mojej kompleksowej pielęgnacji włosów. Kiedy dostałam informację o Wielkim Testowaniu Kultowej Odżywki Jantar (czyli słynnej wcierki, na której cześć peany czytałam wielokrotnie na różnych forach, blogach i portalach urodowych), zgłosiłam się bez wahania. I udało się! Farmona przesłała mi odżywkę do testów, zatem ja mogę się z Wami  dzisiaj podzielić swoimi wrażeniami na jej temat.



Opakowanie odżywki to ciemnobrązowa plastikowa butelka o pojemności 100 ml. Buteleczka jest smukła i doskonale wyprofilowana, dzięki czemu idealnie mieści się w dłoni i nie wyślizguje nawet wtedy, gdy mamy mokre ręce. Na górze wyposażona jest w specjalną nakładkę-dyfuzor z pompką, która niesamowicie ułatwia nabieranie produktu i aplikację (można nią bezpośrednio spryskać włosy u nasady, ja jednak najpierw nabieram niewielką ilość na dłonie i wcieram w skórę głowy). Odżywka, która trafiła w moje ręce znajduje się w nowym, ulepszonym opakowaniu oraz w odświeżonej szacie graficznej; ja co prawda nie mam porównania ze starszą wersją, ale mogę się domyślić, iż owa zmiana wpłynęła pozytywnie zarówno na wygodę użytkowania, jak i estetykę produktu.

Konsystencja odżywki-wcierki to rzadki, lejący płyn o przezroczystym zabarwieniu i charakterystycznym, jakby ziołowo-bursztynowym zapachu (pachnie prawie tak samo, jak szampon). Mimo, iż jest to kompozycja różnych ekstraktów ziołowych (m.in. bluszcz, pokrzywa, arnika, nagietek, rozmaryn, czy szałwia) i kwiatowych, zapach odżywki jest niezwykle świeży, lekki i pobudzający. Taki, jak lubię.



Skład produktu jest naprawdę bogaty; jak informuje Producent na swojej stronie, w odżywce znajdziemy następujące składniki:


Składniki aktywne:

Trichogen®, Polyplant Hair®, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A,  E,  F i d’pantenol.

Składniki INCI:

Aqua (Water), Propylene Glycol, Glucose, Amber Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Lamium Album (White Nettle) Extract, Arnica Montana (Mountain Arnica) Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract,  Arctium Majus (Burdock) Root Extract, Officinalis (Marigold) Flower Extract, Pinus Sylvestris (Pine) Bud Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Nasturtium Officinale (Watercress) Extract, Calendula  Tropaeolum Majus (Nasturtium) Flower Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract, Arginine, Biotin, Zinc Gluconate, Acetyl Tyrosine, Niacinamide, Panax Ginseng Root Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Calcium Pantothenate, Ornithine HCI, Polyquaternium-11, Citrulline, PEG-12 Dimethicone, Glucosamine HCI, Panthenol, Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Polysorbate 20, PEG-20, Zinc PCA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.
*Źródło oraz więcej szczegółów dotyczących odżywki TUTAJ.



Stosowanie 
Ja na początku używałam wcierki na umyte włosy (a myję je codziennie), jednak okazało się, iż wcierka Jantar plus odżywka do spłukiwania, bez której nie mogłabym rozczesać moich trudnych kosmyków, to trochę za dużo, zatem postanowiłam, że odżywkę bursztynową będę wcierać w skalp na noc. I takie rozwiązanie okazało się strzałem w dziesiątkę, ponieważ to właśnie w nocy nasza skóra (nie tylko twarzy, ale i włosów!) regeneruje się i lepiej przyjmuje wszelkie odżywcze produkty do pielęgnacji. Rano oczywiście i tak muszę włosy umyć, niemniej zauważyłam znaczną poprawę ich kondycji. 

Działanie produktu
Po pierwsze, po zaledwie kilku użyciach, włosy stały się grubsze i mocniejsze. Z drugiej strony, są one także bardziej miękkie i elastyczne, przez co dotykanie ich sprawia mi teraz ogromną przyjemność (nie, nie jestem zboczona!) :) Co więcej, mimo, iż nie mam większych problemów z wypadaniem, zauważyłam, że aktualnie mniejsza ilość włosów zostaje na szczotce po ich porannym rozczesaniu, a i sam proces czesania przebiega znacznie szybciej i sprawniej (a jak już wspominałam, wcześniej było dla mnie nie lada wyzwaniem). No po prostu jak ręką odjął. Dodatkowym bonusem dla moich włosów jest również ich wygładzenie - teraz nie puszą się tak, jak przed kuracją, wyglądają na zdrowsze, a do tego są bardziej odżywione i nawilżone.

Jestem niesamowicie zaskoczona, a wręcz oszołomiona takimi rezultatami po zaledwie dwóch tygodniach codziennego używania odżywki Jantar, a teraz zamierzam się nią nawet podzielić z mężem, który ma ogromny problem z przesuszeniem, zniszczeniem i wypadaniem włosów. Krótko mówiąc, nic dziwnego, że ta odżywka zyskała status kultowej - jej działanie jest po prostu fenomenalne! Jeśli jeszcze nie miałyście tego bursztynowego cudeńka Farmony, gorąco zachęcam Was do wypróbowania... tym bardziej, iż nasze włosy jesienią wymagają szczególnego odżywienia po lecie i taka kuracja wzmacniająca jest teraz bardzo wskazana. W moim przypadku, jest to połączone działanie zarówno szamponu, jak i opisywanej przeze mnie odżywki. Dla mnie bomba!  :)


P.S. A jeśli chodzi o TRUDNE WŁOSY, to powiem Wam jeszcze tylko, że na szczęście żadne nie są zbyt trudne dla odżywki Jantar. Zresztą, zobaczcie sami efekt po zaledwie połowie kuracji :) 



KONKURS

Zachęcam was również do dodawania komentarzy pod tym postem oraz do wzięcia udziału w KONKURSIE :) 

Jeśli skomentujecie niniejszy post (komentarz zaczynamy słowami "Moja przemiana z Jantar...") oraz oddacie głos na moją recenzję w aplikacji konkursowej TUTAJ (start głosowania 28.10), zarówno ja, jak i Wy, moi drodzy Czytelnicy, mamy szansę na zdobycie fantastycznych nagród: 

1. miejsce - 3-dniowy pobyt w Hotelu Farmona Business&SPA, wraz z pakietem zabiegów i kolacją dla dwojga, a dodatkowo także wywiad w magazynie InStyle

2. miejsce Voucher do answear.com o wartości 600zł + kosmetyki Jantar

3. miejsce - Voucher do answear.com o wartości 400zł + kosmetyki Jantar

oraz 10 nagród pocieszenia - zestawy kosmetyków Jantar.

Jak widzicie, jest o co walczyć, zatem komentujcie śmiało pod tym postem i obserwujcie bloga, jak również mój FB (KLIK); niebawem prześlę Wam linki do aplikacji i do mojej recenzji w niej... a zatem do usłyszenia i do sklikania, moje miśki kolorowe! xo


24 komentarze:

  1. Mój ulubieniec, szczególnie na jesień/zimę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, nie poznałabym Cię, ślicznie Ci w dłuższych włosach. Wcierkę też testuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Sylwia! Ciekawa jestem jak się sprawdzi u Ciebie - Ty i tak masz bardzo gęste i grube włosy :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem innych opinii, będę czekać na recenzję :)

      Usuń
  4. Też ją testuję i nic bardziej mnie nie denerwuje niż przypominanie o recenzjach. Rozumiem raz, ale tutaj sms tutaj e-mail? Cieszę się, że się u Ciebie spisała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie takie ponaglanie działa demobilizująco, niestety :/

      Usuń
  5. Przydałaby mi się na moje wypadające i słabe włosy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też testowałam tę odżywkę, muszę spiąć tyłek i napisać recenzję :) To chyba pierwsza rzecz kosmetyczna, która podziałała na moje włosy. Byłam mega sceptyczna, ale kurczę, naprawdę widzę dużą poprawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawa jest niesamowita - efekty mnie wręcz oszołomiły! Jednak jest sporo prawdy w tych internetowych legendach o tej wcierce :))))))

      Usuń
  7. sporo dobrego słyszałem o tych produktach

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię produkty Jantar, stosowałam szampon jak i wcierke bardzo dobrze mi się sprawdzaja i chetnie do nich wracam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wcierki powrócę chyba dopiero na wiosnę i na jesień w przyszłym roku, ale szampon będę stosowała częściej, ewentualnie wrócę sobie niebawem do pokrzywowej Farmony, która też była super (lubię zmieniać kosmetyki, ale i tak zawsze wracam do ulubieńców)

      Usuń
  9. U mnie niestety wcierka się nie sprawdziła - zbyt mocno obciąża włosy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałaś tę nową wersję, czy starą? Gdzieś czytałam, że ta stara trochę przetłuszczała i obciążała włosy, a ta jest znacznie lepsza. Ja na początku też czułam obciążenie, gdy wcierałam odżywkę na umyte włosy (plus odżywkę do spłukiwania), ale potem odkryłam wcieranie na noc - polecam Ci wypróbować! :)

      Usuń
  10. No Kochana, włosy masz teraz rzeczywiście piękne, gładkie, błyszczące i grube (szczególnie w porównaniu do tej wakacyjnej fotki ;)). Ja postanowiłam jesienią nieco zahamować wypadanie włosów i biorę Merz Spezial (zaczynam drugi miesiąc), ale chętnie dodam do niego tą odżywkę, bo (niewiarygodne!) nigdy jeszcze jej nie używałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Aga! Suplementacja na pewno wzmocni włosy, ale na rezultat trzeba czekać i stosować min. 3 miesiące, a tu efekty były już po 2 tygodniach! Toż to szok ;)

      Usuń
  11. Też ją stosuję i czekam na efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ta kuracja jest świetna - warto ją stosować chociaż raz czy dwa razy w roku, kiedy nasze włosy są osłabione (np. jesienią i wiosną) :)

      Usuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger