CLOCHEE Relaksujący płyn micelarny

Uwielbiam płyny micelarne i zawsze się cieszę z możliwości przetestowania tego typu produktów nowych marek. Podobnie było w przypadku płynu polskiej marki Clochee, który dostałam w prezencie od sklepu LEMONE na spotkaniu Beauty by Bloggers w Częstochowie 11 czerwca 2016 roku. Jeśli jesteście ciekawi, jak płyn się u mnie sprawdził, zapraszam dalej...

lemone.pl

CLOCHEE RELAXING MICELLAR WATER Orange Blossom & Damascan Rose Water to produkt, który składa się z naturalnych, certyfikowanych składników, takich jak: hydrolat z kwiatu pomarańczy oraz róży damasceńskiej czy sok z liści aloesu. Nie zawiera parabenów, silikonów, olei mineralnych. Ma opakowanie przyjazne dla środowiska.

Ma on przede usuwać makijaż twarzy i oczy, oczyszczać i tonizować skórę, a także łagodzić podrażnienia i zaczerwienienia. Producent na opakowaniu obiecuje również, że kosmetyk działa przeciwstarzeniowo i relaksuje naturalnym zapachem.

Kosmetyk jest dostępny w 2 pojemnościach: 250 ml w cenie 59 zł oraz 100 ml za 29 zł.


Ja miałam okazję testować wersję 100 ml płynu. Muszę przyznać, że opakowanie jest wykonane bardzo solidnie (plastikowa butelka w kolorze granatu, biało-szara etykieta i zamykanie typu klik), a poza tym prezentuje się naprawdę elegancko. Zapach jest faktycznie relaksujący i przyjemny, taki naturalnie roślinny, bez żadnych dodatków zapachowych. Jeśli chodzi o działanie, to zmywa makijaż bez trudu - zazwyczaj zużywam 6-8 wacików lub 4 waciki (zmywając obustronnie) do usunięcia podkładu, korektora, eyelinera i tuszu do rzęs. Po demakijażu, płyn pozostawia na skórze delikatnie lepką warstwę, jednak po wsmarowaniu kremu nie stanowi to żadnego problemu. Zarówno w trakcie, jak i po zużyciu całego opakowania płynu, nie zauważyłam żadnych zmian ani reakcji alergicznych na skórze twarzy. Niestety, płyn trochę podrażniał moje bardzo wrażliwe oczy (powodując lekkie szczypanie, które utrzymywało się przez parę minut po demakijażu). W związku z powyższym, używałam tego produktu głównie do przemywania twarzy oraz w roli toniku. Muszę przyznać, że jako tonik sprawdził się u mnie najlepiej; uwielbiałam przemywać nim skórę twarzy po maskach lub po oczyszczeniu żelem Biolaven. Poniżej moje subiektywne zestawienie plusów i minusów płynu micelarnego marki Clochee...


Zalety produktu:

  • eleganckie i solidne opakowanie, które jest przyjazne dla środowiska
  • przyjemny, roślinny zapach, bez żadnych sztucznych substancji perfumujących
  • płyn zawiera naturalne i certyfikowane składniki, w tym wspomniany wcześniej hydrolat z kwiatu pomarańczy oraz róży damasceńskiej 
  • nie zawiera parabenów, silikonów czy olei mineralnych
  • cudownie tonizuje oraz pozostawia skórę twarzy nawilżoną, bez uczucia ściągnięcia czy przesuszenia.

Wady produktu:

  • w moim przypadku nie sprawdził się do demakijażu oczu (płyn powodował lekkie szczypanie), ale warto tutaj nadmienić, iż mam wyjątkowo wrażliwe oczy
  • pozostawia lepką warstwę na skórze
  • dostępność (głownie sklepy online) i cena.


Jeśli jesteście ciekawe kosmetyków tej marki, odsyłam Was do sklepu LEMONE (KLIKoraz na stronę Kliniki LEMONE (KLIK). Klinika Lemone jako jedna z niewielu w Polsce posiada możliwość dystrybucji w sieci suplementów i dermokosmetyków renomowanych firm z hasłem „wszystkie preparaty dla piękna w jednym miejscu”. Na stronie Kliniki w zakładce „sprzedaż online” dostaniecie wiele ciekawych produktów do pielęgnacji twarzy, makijażu, jak również suplementów diety. 

lemone.pl
sklep.lemone.pl

Osobiście polecam zerknąć w zakładkę "Promocje", gdzie możecie znaleźć preparaty renomowanych marek w obniżonych cenach, np. serum SesDerma za 101 zł zamiast prawie 190 zł! Na marginesie powiem, że mam podobne serum tej marki i jest absolutnie genialne... xo

PS. Bardzo dziękuję marce LEMONE oraz Organizatorom I Edycji Beauty by Bloggers w Częstochowie za możliwość przetestowania produktu.  

28 komentarzy:

  1. Mam podobne odczucia względem tego płynu co Ty. Zapach mi odpowiada, działanie też, ale oczy staram się jednak zmywać czymś innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem jedyna... zazwyczaj czytam recenzje, w których dziewczyny chwalą ten płyn w aspekcie demakijażu oczu, u mnie niestety jest to niezbyt przyjemne doznanie; aktualnie zmywam oczy chusteczkami NIVEA i jest ok.

      Usuń
  2. Może kiedyś się na niego skuszę, ale myślę, że cena nie adekwatna do jakości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego moim zdaniem warto wypróbować wersję mini, tj. 100 ml.

      Usuń
  3. Hm... nie lubię jak zostaje lekka warstwa, niemniej jednak produkt ciekawy. Chociaż pewnie i moje oczy by podraznil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej firmy ciekawy jest też olejek do demakijażu :)

      Usuń
  4. Pierwszy raz się z nim spotykam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja do demakijażu oczu zawsze używam oddzielnego kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba tak jest najlepiej... u mnie najlepiej sprawdza się mini rękawiczka Glov oraz chusteczki do demakijażu, np. Nivea czy Johnson's :)

      Usuń
  6. Ciekawa jestem czy u mnie również spowodowałby szczypanie oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie masz bardzo wrażliwych oczu, to nie powinnaś mieć z tym problemu:)

      Usuń
  7. Nie miałam jeszcze produktów tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam, ale cena faktycznie trochę odstrasza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przyznaję, mogłaby być trochę niższa...

      Usuń
  9. Fajny skład, opakowanie też mi się podoba. Jak dla mnie cena trochę wysoka, no i ta lepkość po demakijażu. Raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się zniechęciłam do Clochee jak kiedyś w jednym z boxów kosmetycznych był ich krem z terminem ważności miesiąc. Od tej pory jakoś omijam tę markę, uraz mam :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat mam próbki kremów do twarzy tej marki i są super, ale jeśli termin przydatności to tylko miesiąc, to dla mnie trochę bez sensu :/

      Usuń
  11. lepka warstwa i podrażnione oczy nie dla mnie "<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też nie. Ten płyn potraktowałam jako tonik i w tej roli sprawdził się bardzo dobrze.

      Usuń
  12. Justynka do demakijażu oczu tylko dwufaza, nie męcz ich micelami proszę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie cierpię płynów dwufazowych; oczy maluję bardzo delikatnie, więc mam na nie sprawdzony micel albo delikatny płyn do demakijażu Garnier ewentualnie Tołpa :)

      Usuń
  13. Też mam wrażliwe oczy, więc płyn na pewno nie jest dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger