czwartek, 9 czerwca 2016

tołpa: dermo face, idealic. BB krem upiększający

Jeśli czytacie mnie już od jakiegoś czasu, to zapewne wiecie, że uwielbiam markę Tołpa. Jednak w dzisiejszym poście obędzie się bez zachwytów. Na tapecie mam krem bb o wspaniałych obietnicach i rzekomym cudownym upiększającym działaniu na skórę, który w rezultacie okazał się bublem. A szkoda, bo miałam wielkie oczekiwania z nim związane...



Krem przywiozłam z konferencji Meet Beauty w Warszawie 23 kwietnia i od razu z wielką nadzieją zaczęłam się nim smarować. Jak zapewnia producent, ten hypoalergiczny dermokosmetyk jest przeznaczony do skóry wrażliwej, nie zawiera konserwantów, oleju parafinowego, silikonów I PEGów, a poza tym ma cały szereg cudownych właściwości. 

Tołpa: dermo face, idealic. BB krem upiększający: 
  • wyrównuje koloryt 
  • wygładza teksturę skóry
  • nawilża i uelastycznia, przeciwdziałając starzeniu
  • rozjaśnia przebarwienia i ogranicza powstawanie nowych
  • łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia oraz wzmacnia naczynka krwionośne
  • ogranicza wydzielanie sebum i przeciwdziała błyszczeniu
  • zwęża pory i redukuje niedoskonałości
  • dzięki mikrokapsułkom z mikropigmentami nadaje skórze zdrowy odcień



No po prostu brzmi jak ideał. Niestety, w praktyce okazał się totalnym nieporozumieniem. Po codziennym męczeniu się z tym kremem przez okres 1,5 miesiąca (i zużyciu 1/2 tubki) stwierdzam, że mam go dość i z wielką ulgą wyrzucam go dzisiaj do kosza. Oto, co mi w tym kremie nie pasowało:

Opakowanie - 40 ml metalowa tuba nie jest zbyt praktyczna; po pierwsze, nabiera zbyt dużo kosmetyku i ma tendencję do brudzenia, a do tego po zużyciu ok. połowy kremu z opakowania, etykieta zaczęła się nieestetycznie odklejać; moim zdaniem, bardziej praktyczne byłoby plastikowe opakowanie (tuba) z zamykaniem typu klik;

Zapach - ten krem pachnie dla mnie bardzo nieprzyjemnie - jest to jakiś naturalny, roślinny zapach, ale bardzo przykry dla moich nozdrzy (on po prostu 'capi'), podejrzewam, że chodzi tu o smrodek ekstraktu z czarnego bzu albo z kory cynamonowca (lub jedno i drugie).

Kolor - zawiera jakieś dziwne, czerwono-sine pigmenty i na buzi wygląda bardzo niekorzystnie - cera bardzo się świeci i jest okropnie, wręcz niezdrowo zaczerwieniona.

Konsystencja - glutowata i tłustawa; niezbyt dobrze rozprowadza się na skórze, trzeba go chwilę rozsmarowywać, a w rezultacie skóra jest pokryta tłustym i lepkim filmem.


Właściwości - z przykrością stwierdzam, iż ten bb krem nie spełnia ani jednej obietnicy producenta - ani nie wyrównuje kolorytu, nie łagodzi zaczerwienień, nie niweluje przebarwień, ani nie przeciwdziała błyszczeniu; w rezultacie, cera jest jeszcze bardziej czerwona, błyszczy się i jest nadmiernie przetłuszczona w strefie T, natomiast przebarwienia jak były, tak są nadal (plus powstało kilka nowych, ale to akurat przez chwilę nieuwagi i wyjście na słońce bez spf50). Mimo tłustego filmu, krem lekko ściąga skórę poza strefą T (tj. na policzkach) i w ogólnym odczuciu, nie jest zbyt przyjemny na skórze. Zazwyczaj po kilku godzinach ukrywania się w domu, zmywam go, by potem zaaplikować krem nawilżający i nałożyć podkład (i wreszcie wyglądać jak człowiek). Ten krem po prostu się nie sprawdził, zużyłam połowę, licząc głownie na to rozjaśnienie przebarwień, ale po zużyciu połowy jestem bardzo rozczarowana; postanawiam więcej się z nim już nie męczyć.

Jeśli miałabym znaleźć jakieś plusy tego kosmetyku, to jest to oczywiście skład, pozbawiony alergenów, PEG-ów, silikonów, oleju parafinowego i konserwantów oraz opakowanie bezpieczne dla środowiska. Poza tym, jestem bardzo na nie - jest to największe kosmetyczne rozczarowanie ostatnich 2 miesięcy. A szkoda, bo Tołpa to moja ulubiona marka kosmetyczna... :( 

Miałyście ten krem? Jeśli tak, jestem ciekawa, jak u Was się sprawdza...xo

37 komentarzy:

  1. Mam to samo zdanie na jego temat. Nie wart uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś kompletnie nie skusił mnie by go wypróbować.
    Oddałam go kuzynce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również uwielbiam kosmetyki Tołpy dlatego zaskoczyła mnie twoja recenzja, ciekawe jak spisze się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro obietnice producenta mijają się z działaniem, to raczej nie dla mnie ten kosmetyk...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wart uwagi. Mimo to, innych kosmetyków Tołpa zawsze chętnie używam i polecam. Płyn micelarny sobie wypróbuj - jest genialny!

      Usuń
  5. Już sam zapach go u mnie dyskwalifikuje, pewnie od razu poszedłby do ludzi :)) Przekonałam się, że sam skład to nie wszystko. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, znając Ciebie, za sam zapach cisnęłabyś nim w kąt ;)

      Usuń
  6. Ja swój jeszcze nie otwierałam, bo obecnie mam 6 podkładó w użyciu i już wiem, że nie otworzę! Albo pójdzie dalej, albo nie wiem co z nim zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))) a swoją drogą, 6 podkładów w użyciu to niezły wynik

      Usuń
  7. mam go zapach mi sie podoba ale poza tym nic poza tym mega mnie uczulil

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, to niedobrze... pewnie masz uczulenie na jakiś ekstrakt roślinny, np. z czarnego bzu?

      Usuń
  8. Ja też dzisiaj o nim pisałam ;p dla mnie krem bez rewelacji, za to bardzo drogi i o dziwnej barwie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nawet nie sprawdziłam, ile on kosztuje, w ogóle nie byłam ciekawa. Zaraz sprawdzę i zaktualizuję wpis. Pozdr.!

      Usuń
  9. Szkoda, że się nie spisał. Z tego co napisałaś, to jeden wielki bubel:/. Nie wiem dlaczego nadano mu taki sino-czerwony kolor. Komu on miałby pasować?:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, co producent miał wtedy na myśli. Coś tu się po prostu nie udało, niestety :/

      Usuń
  10. Rzeczywiście kolor wygląda jakoś dziwnie, a skoro zawiera czerwone pigmenty to mówię stanowcze nie przy mojej zaczerwienionej skórze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłabyś podwójnie czerwona - zdecydowanie nie polecam.

      Usuń
  11. Szkoda, że się nie sprawdził, ja jeszcze za niego się nie wzięłam, bo na razie testuje CC cream od Deli z Joyboxa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go mam w zapasach, jestem bardzo ciekawa, jak się sprawdzi u Ciebie! :)

      Usuń
  12. Niestety ten krem to totalna porażka - zaczynając od formuły aż po czerwono-ceglasty odcień, który nijak dopasowuje się do odcienia cery, a rozmazuje się i tworzy straszne smugi niezależnie od nałożonej ilości.. Widziałam kilka osób, które są zadowolone z tej samej wersji kremu i nie wiem jak to możliwe, choć większość opowiada o nim jak o bublu.. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Ja widziałam chyba tylko 1 lub 2 pozytywne opinie, poza tym same negatywne opinie.

      Usuń
  13. Czytałam kilka opinii na jego temat i każda była kiepska ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Wielka szkoda, zwłaszcza, że firmę Tołpa bardzo lubię i szanuję...

      Usuń
  14. Pewnie bym go kupiła, gdybym nie przeczytała Twojej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całe szczęście, że przeczytałaś ;) xo

      Usuń
  15. Ojj, szkoda, że taki słaby :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda... nie ma to jednak jak krem nawilżający z serii green plus dobry podkład :)

      Usuń
  16. Dobrze, że trafiłam na Twój post :) bo w uwielbieniu dla Tołpy pewnie zakupiłabym ten produkt bez zastanowienia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam Tołpę, ale ten kosmetyk jest po prostu kiepski :/

      Usuń
  17. Ja po posmarowaniu się tym kremem wyglądam tak, jakbym miała na twarzy maskę z czerwoną glinką :O Jestem pomarańczowa, wręcz ceglastoczerwona. Zero krycia i wyrównania kolorytu. To kosmetyk nie dla mnie :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buuu, efekt kolorystyczny bardzo słaby...

      Usuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger