niedziela, 3 kwietnia 2016

Ulubieńcy marca 2016: kosmetyki, książki & zaproszenie

Nie wiem, jak to się stało, ale od jakiegoś czasu zapomniałam publikować na blogu ulubieńców. Dzisiaj po spacerze z psem do mnie dotarło, że najwyższa pora wskrzesić ten cykl podsumowań, zapraszam Was zatem na moich ULUBIEŃCÓW MARCA 2016 roku...


KOSMETYKI

Jeśli chodzi o kosmetyki do makijażu codziennego, to w zasadzie są to ulubieńcy pierwszego kwartału 2016 roku. Oczywiście, w dalszym ciągu używam swoich starych ulubieńców (tj. sprawdzonych produktów) i nie mam ciśnienia na testowanie zbyt wielu nowości, jednakże od jakiegoś czasu (tj. od Nowego Roku) z powodzeniem używam paletki marki Urban Decay NAKED Basics 2, która sprawdza się doskonale na moich dość wrażliwych oczach: cienie nie podrażniają, nie osypują się, dobrze trzymają się cały dzień na powiece i mają ładne, tj. naturalne i klasyczne kolory, idealne do pracy. 


Mimo to, myślę jednak o uzupełnieniu swojej maleńkiej kolekcji na wiosnę o jakieś żywsze odcienie; prawdopodobnie wybiorę sobie coś z oferty Too Faced albo Zoeva, ewentualnie ożywię nudziaki złotym odcieniem z paletki Arbonne, o której ostatnio trochę zapomniałam...

Nie wspominałam jeszcze o korektorze Estee Lauder Double Wear, który całkiem nieźle radzi sobie z moimi sińcami pod oczami, oraz o serduszku rozświetlającym Blushing Hearts od Makeup Revolution, którego używam od niedawna i którym dopiero zaczynam się uczyć rozświetlania twarzy.

Jeśli chodzi o pielęgnację, to największym odkryciem okazała się Lniana maska do włosów Sylveco, o której mogłyście przeczytać w moim poprzednim poście tutaj


Poza maską, w marcu najbardziej lubiłam smarować ciało masłem wyszczuplającym The Secret Soap Store, które niesamowicie pachnie pomarańczami z imbirem i świetnie odżywia oraz nawilża skórę na udach, natomiast dłonie z wielką przyjemnością smarowałam organicznym kremem marki Love Me Green, który jeszcze posłuży mi w kwietniu...


KSIĄŻKA

W Święta po raz drugi z przyjemnością przeczytałam "Elementarz Stylu" Kasi Tusk, której bloga czytam od lat i bardzo lubię. Generalnie, już od dłuższego czasu interesuje mnie tematyka  modowa oraz książki, dzięki którym wprowadzam w życie porządek i pozytywne zmiany (czytaj: minimalizm). Dzięki tej lekturze znowu przewietrzyłam nieco szafę oraz utwierdziłam się w przekonaniu, że nie ma to jak jakość, a nie ilość, oraz że klasyka zawsze się obroni. Polecam i z pewnością jeszcze wrócę do tej lektury nie raz...



A na deser wspomnę jeszcze o najważniejszym zaproszeniu marca, na II edycję Meet Beauty - Największą w Polsce Konferencję dla blogerów i vlogerów urodowych, która tym razem odbędzie się na Stadionie Narodowym. Nie mogę się doczekać... Do zobaczenia! xo

50 komentarzy:

  1. Ja tak samo nie mogę się już doczekać, już mam pokój zabukowany i czekam z niecierpliwością :) Kusisz swoimi ulubieńcami :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z maski też byłam zadowolona, ale wolę te bardziej pachnące :D Poza tym wszystko bym chciała :))

      Usuń
    2. Faktycznie, Dorotko, szkoda, że maska nie pachnie jakoś super ekstra wystrzałowo, ale na szczęście nie jest też śmierdziuchem, więc ok :) Mam nadzieję, że uda Ci się dotrzeć na MB! xo

      Usuń
  2. To prawda twoi ulubieńcy są teraz moimi ulubieńcami. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się nad zakupem książki Kasi Tusk. Słyszałam sporo dobrego o niej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę przeglądałam w Empiku ostatnio, bardzo przyjemna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia w większości pochodzą z poprzednich wpisów z bloga MLE, ale treść jest również godna uwagi :)

      Usuń
  5. Muszę sięgnąć po książkę Kasi :) I do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ochotę poznać tę lnianą maskę do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajne te serduszko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt :) PS. Było kiedyś w Joyboxie, więc się opłacało.

      Usuń
  8. O ta maska do włosów za mną chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie tak jak za mną płyn micelarny Sylveco :)

      Usuń
  9. świetna jest ta lniana maska, niestety u mnie dobiła już dna...

    OdpowiedzUsuń
  10. serduszko sliczne , ja mam od Too Faced, a nie mam zadnego od MUR

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Too Faced na pewno jeszcze lepsze robi :)

      Usuń
  11. Też będę na Meet Beauty ;) Blushing Hearts mam, ale używam go jako rozświetlacz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nim rozświetlam. Do zobaczenia na MB :)

      Usuń
  12. Też lubię serduszko z MUR, ale wybrałam bronzer ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bronzer też chyba fajny, ale ja już miałam The Balm Bahama Mama, więc się cieszę, że do Joybox'a wrzucili rozświetlacz :)

      Usuń
  13. Ja też bardzo polubiłam się z masełkiem TSSS. Do zobaczenia w Warszawie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kusi mnie ten rozświetlacz:).

    OdpowiedzUsuń
  15. Aaaa zobaczymy się na meet beauty ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. Jest na pewno godna uwagi; pisałam o niej w poprzednim poście...

      Usuń
  17. Znam tą maseczkę i bardzo dobrze sprawdza się na moich włosach,
    szkoda, że nie mieszkam gdzieś bliżej bo chętnie wybrałabym się na MB.
    Jeśli możesz kliknij u mnie w najnowszym poście.

    ---------------------------
    http://fashionelja.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, na Meet Beauty zjeżdżają się blogerzy i vlogerzy z całej Polski! Ja sama mam ponad 3h drogi, ale naprawdę warto tam jechać :)

      Usuń
  18. Ta paletka od UD jest cudowna ;)) Zaobserwowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Justynka, planujesz może przygotować recenzję korektora Estee Lauder Double Wear?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę o tym już od dłuższego czasu, ale na razie mam sporo pracy... postaram się, mimo wszystko! :)

      Usuń
    2. W takim razie będę wytrwale czekać na kilka słów na jego temat:).

      Usuń
  20. marzy mi się jakakolwiek paletka z UD :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci spełnienia tego marzenia :)

      Usuń
  21. Ta paletka jest genialna :) ja mam Naked2, ale gdybym miała ponownie przystąpić do zakupu, to chyba zdecydowałabym się na tą wersje, którą Ty posiadasz. Występujące w niej kolory z pewnością zadowoliłyby mnie, a rozmiar nie porażał przy każdej podróży :)
    jeśli chodzi o książkę Kasi, to również chętnie do niej wracam. Teraz akurat czytam ponownie Lekcje Madame Chic, która jest dla mnie fajną, lekką lekturą :)

    Miłego dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też za jakiś czas sobie dokupię jakąś paletkę, bo trochę brakuje mi w tej kolorów. A Lekcje Madame Chic też bym chciała przeczytać! Miłego dnia! xo

      Usuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger