czwartek, 7 kwietnia 2016

Norel Dr Wilsz - dlaczego moja skóra nie polubiła tych kosmetyków?

Czasami jest tak, że bardzo długo o czymś marzymy, bo naoglądamy się setek zdjęć i naczytamy setki pozytywnych opinii na blogach, a gdy potem dana rzecz trafia w nasze ręce, okazuje się, że u nas niekoniecznie się sprawdza, przynosząc rozczarowanie i lekki smutek. Tak właśnie było ze mną i kosmetykami marki Norel Dr Wilsz. Po bardzo długiej chcicy udało mi się zgarnąć zestaw* produktów Norel podczas IV edycji Secrets of Beauty, a było to w październiku zeszłego roku. Mimo, iż byłam bardzo ciekawa tych kosmetyków, musiałam najpierw zużyć cały arsenał otwartej wówczas pielęgnacji, zatem do testów przystąpiłam jakoś dopiero w styczniu albo w lutym 2016 roku. Niestety, okazało się, że te kosmetyki totalnie nie sprawdziły się na mojej skórze, a jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego, wyjaśnię Wam to w dalszej części posta...

*W skład zestawu wchodziły 3 produkty: Tonik łagodzący dla cery wrażliwej z serii S - Sensitive, oraz dwa kosmetyki z serii R - Renew Extreme: Serum odmładzające i Trójaktywny krem odmładzający.



Tonik łagodzący dla cery wrażliwej z serii S - Sensitive

Na plus oceniam opakowanie - piękna, solidnie wykonana butla z przezroczystego plastiku o pojemności 200 ml z niezwykle praktyczną pompką; minimalistyczny, elegancki design oraz praktyczne rozwiązania to jest coś, to Elfiki lubią najbardziej (plus oczywiście ładny zapach kosmetyku i dobry skład!). Niestety, na tym kończą się pozytywy. 


Tonik jest przeznaczony dla skóry wrażliwej i naczynkowej, zaś jego zadaniem jest m.in. odświeżanie, nawilżanie, lekkie rozjaśnienie i relaksowanie skóry naczynkowej. Wszystko ładnie pięknie w teorii, natomiast w praktyce nieprzyjemne szczypanie skóry i zaczerwienienie. Coś tu ewidentnie w składzie mi nie pasi; nie mamy alkoholu, więc powinno być ok, jest gliceryna, ale z nią raczej nie miewam problemów, jest łagodzący pantenol, ale mimo to nie pomaga, więc podejrzewam uczulenie na ekstrakt z arniki górskiej (Arnica Montana Flower Extract). Czasami na niektóre ekstrakty owocowe (na bank z granatu!) moja skóra reaguje właśnie masakrycznym zaczerwienieniem i szczypaniem. Jakby tego było mało, po zastosowaniu toniku jest jeszcze irytujący, lepki film na skórze i nieprzyjemne uczucie oblepienia... :/ Tonik postanowiłam póki co odstawić i dać mamie do przetestowania, zatem na pewno będzie update niebawem, najprawdopodobniej w jakimś projekcie denko...


Serum odmładzające Trójaktywny krem odmładzający R - Renew Extreme

Samo serum jest moim zdaniem nawet niezłe; zapakowane w małą buteleczkę o pojemności 10 ml, wykonaną z ciemnego szkła, dodatkowo wyposażoną w pipetkę, która ułatwia aplikację produktu na twarz. Serum jest bezbarwne, pachnie raczej delikatnie i przyjemnie, i zgodnie z informacjami podanymi na kartoniku przez producenta, jest "jedwabiste", "o konsystencji lekkiego olejku". Produkt ten nie wchłania się od razu - dosyć długo pozostawia na skórze tłusty film i wyczuwalny, świeżo-roślinny zapach. Na niego jednak zawsze aplikowałam krem odmładzający na noc, który mimo szybkiego wchłaniania, okazał się jednak dla mnie zbyt treściwy i za ciężki (jestem po 30. i mam skórę mieszaną), co dało się odczuć jeszcze przed pójściem spać - moja skóra bardzo mocno się świeciła, była oblepiona i obciążona tymi kosmetykami, a rano często gęsto pojawiały się na twarzy wypryski itp. nieprzyjaciele. Co do działania przeciwzmarszczkowego się jednak nie wypowiem, ponieważ poza drobnymi kurzymi łapkami, zmarszczek na szczęście nie posiadam. Produkty również powędrują do mojej mamy albo taty i zobaczymy, co oni powiedzą po przetestowaniu ich (mam nadzieję, że im te produkty bardziej się nadadzą)...


Niestety, nie jest to seria dla mnie, lecz "dla każdego rodzaju cery dojrzałej", jak informuje producent na opakowaniu kartonowym obu specyfików. Mimo, iż na opakowaniach zaznaczono, że seria jest polecana od ok. 35 do 55 roku życia, to dla mnie jest zdecydowanie za ciężka i będzie bardziej odpowiednia dla cery bardzo dojrzałej, np. po 50. Nie rozumiem zatem, dlaczego ta seria w ogóle trafiła w ręce blogerów - uczestników SoB, skoro średnia wieku wahała się w granicach 30+? Moim zdaniem szkoda, bo firma ma w swojej ofercie naprawdę ciekawe produkty, a składy kosmetyków są dosyć imponujące (w tej serii znajdziemy m.in. Retinol H10 - 0,5% w kremie a 2% w serum, witaminę C w stężeniu 1% w kremie oraz 2% w serum, kwas fitowy, który fajnie rozjaśnia przebarwienia - wiem, bo była kiedyś na zabiegu w salonie z jego użyciem, a poza tym hialuronian sodu, olej sojowy, olej makadamia, masło shea, i inne). Receptury tych kosmetyków są pozbawione alergenów, parabenów, olei mineralnych i sztucznych barwników i stanowią naturalne uzupełnienie zabiegów pielęgnacyjnych w salonach kosmetycznych i SPA .


Podsumowując, moja skóra nie polubiła tych trzech kosmetyków. Nie zrozumcie mnie źle, nie jest to hejt w stronę producenta, tylko po prostu moja subiektywna opinia po przetestowaniu produktów, które ewidentnie mi nie służą i/lub są po prostu źle dopasowane do rodzaju i potrzeb mojej cery. Niestety, po dłuższym stosowaniu tych kosmetyków moja skóra była w bardzo kiepskim stanie: z jednej strony, po toniku skóra była ściągnięta i zaczerwieniona (zwłaszcza na policzkach - o zgrozo!), zaś po serum i kremie obciążona i bardzo tłusta, a do tego tu i tam powyskakiwały mi niedoskonałości, więc już chyba gorzej być nie mogło... :-( Żegnam się zatem z tymi produktami bez żalu, bo szkoda mi mojej skóry oraz nerwów, gdy patrzę w lustro. Wracam zatem grzecznie do sprawdzonego płynu micelarnego Garnier 3w1 dla skóry wrażliwej (który ma fajny, króciutki skład) oraz do kolejnego słoiczka kremu Bielenda, z którymi moja skóra od kilku lat bardzo mocno się przyjaźni i w ich towarzystwie po prostu najlepiej się czuje (i wygląda). xo


PS. Sponsorowi IV SoB, marce Norel Dr Wilsz, mimo wszystko dziękuję za produkty do testów.

48 komentarzy:

  1. Miałam 2 kremy tej marki i bardzo mi odpowiadały :)
    Szkoda, że te się u Ciebie nie sprawdziły :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko jestem ciekawa kremów tej marki, ale z innych linii, np. z tej A - Antistress, albo Mandelic Acid. Ciekawa jestem, które konkretnie Ty miałaś :)

      Usuń
    2. Może inna linia się u Ciebie sprawdzi ;)
      Ja miałam właśnie krem Mandelic Acid (w sumie jeszcze nawet mi go odrobina została :)) i krem hialuronowy (niedawno zdenkowany). Recenzje obu znajdziesz u mnie na blogu :)
      Mam nadzieję, że uda mi się przetestować też inne kosmetyki tej marki. Chętnie przygarnęłabym jakieś mocno nawilżające serum (oby się tylko nie lepiło tak jak to u Ciebie) :D

      Usuń
    3. Właśnie znalazłam te recenzje u Ciebie; fajnie, że się sprawdziły... hialuronowy też wydaje się fajny :) super, że te kremy pojawiają się w boxach, można sobie wtedy sprawdzić na własnej skórze. Ja ostatnio trafiłam na krem Bandi, też b. długo chorowałam na markę, ale na razie za krótko używam, by cokolwiek powiedzieć...

      Usuń
    4. To czekam na recenzję ;) Z Bandi jeszcze nic nie miałam, ale marka jest tak popularna, że na pewno w końcu coś przetestuję.
      Właśnie gdyby te kremy Norel nie pojawiły się w boxach to pewnie w ogóle nie zainteresowałabym się tą marką. A tak od razu mogłam wypróbować i wiem, że chcę więcej :D

      Usuń
  2. Dla mnie serum jest cudowne, 4 koleżanki z pracy, które je kupiły zachęcone przeze mnie podzielają mój zachwyt. Gdy nakładałąm 3 krople wchłaniało się niemal do matu, z większą ilością rzeczywiście był problem.

    Nie kierowałabym się oznaczeniem wieku na opakowaniu - witamina C i retinol dla skóry 30+ też jest dobrą pielęgnacją.
    Krem jest taki sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serum stosowałam solo, bez kremu. Krem też sam, ale u mnie właśnie powodował wypryski.

      Usuń
    2. Kamila, ja właśnie doskonale pamiętam, jak pisałaś na Insta, że tonik też Ciebie szczypał, a potem jak na blogu pisałaś, że serum jest super... i tak się zastanawiam, czy go jednak nie zostawić np. na jesień, ale stosować z innym kremem... chyba jednak dam mu jeszcze szansę...na razie schowałam do lodówki :)

      Usuń
    3. Spróbuj samo serum na noc, dla mnie wystarczające :) jedna buteleczka już zużyta, druga czeka w kolejce. Miałam kiedyś słynne Flavo-C, które niestety u mnie nie dawało żadnych efektów, a po Norelu cudo normalnie :)

      Usuń
  3. Nie znam ich, ale też czytałam mnóstwo pochlebnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że mają bardzo dobre kosmetyki, takie opinie nie biorą się znikąd... tylko to chyba jest tak jak z whisky - trzeba trafić na ten właściwy egzemplarz ;)

      Usuń
  4. a rozważałaś, że w toniku to pantenol mógł cię załatwić? Ja mam często reakcję na pantenol taką jak opisałaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy bym o to nie podejrzewała pantenolu, którego głównym zadaniem jest łagodzenie podrażnień, ale dzięki za sugestię, może faktycznie coś jest z nim na rzeczy...?

      Usuń
  5. Właśnie takie subiektywne opinie cenię najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  6. I tak już jest, że każda z nas ma inną skórę i co innego jej służy. Może w śród innych kosmetyków Norela znajdziesz coś odpowiedniego dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) mimo wszystko nie zamykam się na kosmetyki tej marki i być może kiedyś wypróbuję coś lżejszego, np. krem hialuronowy...

      Usuń
  7. Nie miałam nigdy kosmetyków tej firmy. Z arniką też się nie lubię, kiedyś miałam krem z nim w składzie i zawsze po użyciu miałam twarz czerwoną jak burak ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mialam nigdy nic tej firmy i przyznam ze bylam ciekawa. Moja skora kocha wit c ciekawe jakby serum i krem sie u mnie srawdzily. A micele garniera tez lubie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wcześniej miałam serum z wit. C od DermoFuture Precision i było super, a miało dużo większe stężenie wit. C; to chyba ten retinol też mi tutaj do końca nie pasuje...

      Usuń
  9. Nie lubię kosmetyków, które oblepiają ;/ Zazwyczaj kończy się to u nie wysypem,a nie po to stosuję kuracje dermatologiczne, żeby przysparzać sobie dodatkowych problemów :C Szkoda, że się nie sprawdziły. Mnie interesowała ich linia do skóry trądzikowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy ta linia sprawdziłaby się u Ciebie... PS. Widzimy się za 2 tyg w Warszawie na Meet Beauty, mam nadzieję? :)

      Usuń
  10. Szkoda, że zrobiły Ci krzywdę :/ Mam ich maskę nawilżającą na noc, ale muszę najpierw wykończyć maski innych firm, żeby się za nią wziąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to z autopsji, też najpierw staram się zużywać wszystko, co pootwierane i dopiero otwieram nowe kosmetyki :)

      Usuń
  11. Dla mnie ta seria może być zbyt ciężka i mocna, bo mam 27 lat. Ale kusi mnie serum :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno wybierz sobie jakąś lżejszą serię, dla młodszej skóry... serum jeszcze potestuję z innym kremem

      Usuń
  12. Jeszcze sie nie spotkałam z ta firma :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemożliwe... latem 2015 Norel był chyba na każdym blogu urodowym ;)

      Usuń
  13. Jeszcze nie miałam tych produktów, ale bardzo mnie kuszą :) Może na mojej skórze by się sprawdziły :)


    Kochana mogłabyś poklikać w linki w najnowszym poście ?
    http://rzetelne-recenzje.blogspot.com/2016/04/wiosenne-nowosci-z-romwe-i-shein.html
    Bardzo mi zależy, dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha ja dziś podobnie zaczęłam posta :) Kosmetyki niesamowicie mnie intrygują, ale przykra sprawa z takim podrażnieniem i niedoskonałościami :/ Też mam do nich tendencję. I masz rację, że słaby dobór produktów dla blogerek, chcieli się pozbyć nadmiaru czy nie pomyśleli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale szkoda. Najlepszą opcją jest oczywiście dopasowanie kosmetyków do indywidualnych potrzeb i rodzaju skóry, niektóre firmy tak robią przed tego typu spotkaniami :)

      Usuń
  15. U mnie było całkiem znośnie, chociaż krem był trochę znów zbyt lekki i działał można powiedzieć, że średnio. Poza tym pozostałe były całkiem ok. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twoje recenzje, kochana! :) najlepsze chyba jednak jest to serum...

      Usuń
  16. Great products!!!
    Would you like to follow each other? let me know...and I follow you back.
    Besos, desde España, Marcela♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze nie miałam żadnych kosmetyków tej marki, ale mimo wszystko chętnie wypróbuję. Tyle pozytywnych opinii można znaleźć na ich temat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak! To, że nie sprawdziły się u mnie, nie znaczy, że nie sprawdzą się u kogoś innego. Ja myślę, że ta seria po prostu jest kompletnie niedopasowana do moich potrzeb...

      Usuń
  18. Obecnie testuję to serum i bardzo mi pasuje, fakt dość długo się wchłania, ale ja lubię olejki i jestem do tego przyzwyczajona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie zostawiam to serum i spróbuję jeszcze raz na jesień... zobaczymy, czy będzie lepiej

      Usuń
  19. Ja na razie testuje kwas hialuronowy i tonik z kwasem. Z obu póki co jestem bardzo zadowolona :D
    Serum olejowe to taki produkt, którego się albo lubi , albo nie. Ja lubię, mimo mieszanej skóry, ale nie każde. Szkodzi mi np. większa ilość oleju arganowego. Za podrażnienie w toniku obwiniałabym sorbitol albo lecytynę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pewnie ten sorbitol... teraz tonik testuje moja mama i zobaczymy, czy u niej też będzie podobnie...

      Usuń
  20. Ja akurat trafiłam dobrze z kosmetykami Norel, ale sama je sobie wybrałam do testowania. Szkoda, że akurat te produkty się u Ciebie nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to super, że mogłaś wybrać sama oraz że okazały się odpowiednie dla Ciebie. Ja bardzo żałuję, ale być może kolejne podejście będzie bardziej udane...

      Usuń
  21. Miałam kilka kosmetyków tej firmy, ale no średnie - faktycznie.. twarz jakby oblepiona i wysyp nieprzyjaciół ;/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger