czwartek, 10 marca 2016

Roślinne wygładzanie z Tołpą part 2

Uwielbiam zarówno peelingi, jak i markę Tołpa, więc dzisiejszy post piszę z podwójną przyjemnością. Jakiś czas temu pisałam o antycellulitowym kremie-żelu wygładzającym Tołpa z serii green, antycellulit (recenzja), który bardzo lubię, natomiast dzisiaj chcę Wam przedstawić produkt, który idealnie spisuje się w duecie z tym kremem, a w zasadzie świetnie przygotowuje skórę na przyjęcie całego dobrodziejstwa składników w nim zawartych, a jest nim ANTYCELLULITOWY PEELING POD PRYSZNIC z tej samej serii. Peeling trafił do mnie po sierpniowym spotkaniu we Wrocławiu, na którym zostałam obdarowana wielką torbą pełną produktów Tołpa: green. Większość kosmetyków już zużyłam i sukcesywnie opisywałam na blogu, ale zostały mi jeszcze 3: bohater dzisiejszej recenzji - peeling pod prysznic oraz regeneracyjny szampon i odżywka do włosów zniszczonych, o których usłyszycie niebawem...


ANTYCELLULITOWY PEELING POD PRYSZNIC Tołpa: green, cellulit znajduje się w przezroczystej plastikowej tubie (200 ml) z zamykaniem typu "klik" u dołu, na której przyklejono urocze etykiety z informacjami od producenta, dotyczącymi składników aktywnych, działania i  składu:



Jest to produkt bardzo delikatny, nawet dla skóry wrażliwej. Zawiera roślinne składniki (m.in. ekstrakt z liści werbeny, pąków goździkowca i kwiatów czarnego bzu) oraz drobinki orzecha kokosowego, bambusa, piasek wulkaniczny (które czujemy na skórze podczas mycia, niemniej jednak, jest to dosyć subtelne i miłe doznanie), jak również glicerynę czy lecytynę. Zgodnie z filozofią marki, peeling jest pozbawiony szkodliwej i rakotwórczej chemii (patrz: zalety), dlatego ma ode mnie bardzo duży plus. Kosmetyk jest przyjemny w użyciu, ładnie pachnie, dobrze oczyszcza skórę, nie podrażniając jej (można go używać nawet codziennie!), a do tego łatwo się spłukuje i nie brudzi wanny, jak to niektóre peelingi mają w zwyczaju. 

Na początku używałam tego scrubu w duecie z kremem-żelem antycellulitowym, wspomnianym wcześniej, i muszę przyznać, że razem te kosmetyki sprawdzały się rewelacyjnie: peeling delikatnie złuszczał i przygotowywał skórę na wchłonięcie żelu, natomiast żel fajnie ujędrniał i napinał skórę, aczkolwiek nie oszukujmy się - same kosmetyki Wam cellulitu nie usuną, zresztą w takie bajki chyba już nikt dzisiaj nie wierzy... ;) Tak czy inaczej, po stosowaniu obu preparatów, moja skóra na udach, biodrach i pośladkach była miękka, nieco wygładzona i na pewno bardziej elastyczna i jędrna. Czasem używam peelingu również, by wygładzić skórę na ramionach, dekolcie i biuście, i tutaj też sprawdza się znakomicie.


ZALETY:
  • fajny, naturalny skład (bez alergenów, PEG-ów, parafiny, silikonów, parabenów etc.)
  • ładny, delikatny i świeży zapach
  • produkt nie jest tłusty czy lepki, łatwo się zmywa i nie brudzi wanny
  • hipoalergiczny, nadaje się do skóry wrażliwej; nie uczula, nie podrażnia i nie wysusza skóry
  • przystępny cenowo (ok. 20 zł), dostępny w większości popularnych drogerii (i chyba nawet w supermarketach).
WADY:
  • dla fanek mocniejszych zdzieraków będzie chyba jednak trochę za słaby i za delikatny.

Podsumowując, jest to całkiem sympatyczny, naturalny scrub do ciała pod warunkiem, że lubicie takie dosyć łagodne złuszczanie w formie żelu pod prysznic, lub macie skórę wrażliwą. Moim zdaniem, produkt sprawdza się najlepiej w duecie z antycellulitowym kremem-żelem z tej serii, który również Wam polecam. W skali szkolnej wystawiam mu ocenę: 4+ (gdyż wolę jednak trochę mocniejsze, gruboziarniste zdzieraki). xo

PS. Dziękuję marce Tołpa oraz Organizatorkom Spotkania za możliwość przetestowania produktu.

20 komentarzy:

  1. Osobiście go bardzo polubiłam :) jestem fanką delikatniejszych peelingów dlatego podobał mi się jeszcze bardziej:) ps super naczynko, dobrze pokazuje zawartość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, to jest miseczka na przekąski ;)

      Usuń
  2. Skusiłaś mnie tym peelingiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie wiedziałam, że mam taką siłę oddziaływania :) myślę, że z peelingu będziesz zadowolona

      Usuń
  3. U mnie nie zastąpiony jest peeleng z kawy !;) tanio i skutecznie;)
    Jeśli mogę prosić o kliknięcie w linki, bardzo mi pomożesz;)
    http://zlota-orchidea.blogspot.com/2016/03/wish-lista-dresslink-cndirect.html ?? Bardzo mi to pomoże ;) Pozdrawiam i życzę miłego dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling z kawy jest na pewno super sprawdzonym sposobem od wielu pokoleń, jednak na razie jestem zbyt leniwa i nie chce mi się aż tak brudzić wanny :)

      Usuń
  4. Lubię mocne zdzieraki,więc pewnie by mnie nie zachwycił. CO do Tołpy - lubię ich kosmetyki, ale uważam na buble, bo jest ich kilka wśród perełek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, tak jak każda inna firma kosmetyczna, ma swoje perełki i buble, ja na szczęście z większości ich kosmetyków byłam zadowolona (poza kremem do rąk).

      Usuń
  5. Dla mnie też był trochę zbyt delikatny, ale w sumie nie było źle :) Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie dla mnie byłby zbyt delikatny ale ogólnie bardzo lubię produkty tej marki

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie stosowałam produktów tej marki, ale myślę, że w najbliższym czasie na coś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początek polecam Ci serię green, którą dostaniesz np. w Biedronce w bardzo dobrej cenie :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. mam balsam z tej serii, super jest :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę w końcu odświeżyć ten peeling :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger