środa, 4 listopada 2015

Październikowe śmieci, czyli projekt denko #13

W tym miesiącu zebrałam trochę więcej opakowań niż ostatnio, zatem bez zbędnego przedłużania zapraszam Was na zbiorową recenzję zużytych kosmetyków, czyli projekt denko. Jeśli natomiast nie lubicie śmieciologii, do zobaczenia w kolejnym wpisie, xo



TWARZ + MAKE-UP




Garnier Essentials Łagodzący płyn do demakijażu oczu 125 ml - wysłałam męża do Biedronki po zakupy, przy okazji miał mi wziąć mój ulubiony różowy micel Garniera, a wrócił z tym (LOL). Produkt mało wydajny, ale działanie w porządku - nie uczulił, zmywał co miał zmywać, a do tego tani jak barszcz (chyba ok. 6 zł); jednak wolę uniwersalny płyn micelarny i raczej więcej nie kupię.
Biolaven Żel myjący do twarzy 150 ml - nie lubię żeli do mycia twarzy, kupiłam go jakoś w maju czy czerwcu specjalnie do stosowania z gąbką Yasumi Konjac Sponge. Niestety, trochę przesuszał mi skórę, więc do twarzy używałam sporadycznie (dlatego starczył mi aż na 3-4 miesiące), za to odkryłam, że jest świetny do prania pędzli i gąbek, poza tym świetnie domywa dłonie po podkładzie i innych kosmetykach kolorowych. Recenzja może się pojawi na blogu, jeśli jesteście ciekawe...
Nivea Sensitive 3w1 Płyn micelarny 200 ml - skusiłam się, gdy znowu nie mogłam trafić na mojego ulubieńca Garnier, a ten był akurat w promocji za 9 zł; jest ok, nie podrażnia, dobrze zmywa oczy, jednak Garnier jest bardziej wydajny i ma lepszy skład, dlatego raczej on wyląduje w moim koszyku przy kolejnych zakupach.
NYX HD Concealer (CW 02 Fair)- ten korektor moim ulubieńcem jednak nie został, choć fajnie sprawdzał się jako baza pod cienie do powiek; być może do niego kiedyś wrócę, ale zdecydowanie w ciemniejszym odcieniu - RECENZJA.
Glov Quick Treat - genialna mini rękawiczka na wyjazdy i noclegi poza domem; zmywa makijaż bez użycia kosmetyków, działa niczym ściereczka z mikrofibry; właśnie dostałam w Joybox drugą, także na pewno wykorzystam z przyjemnością - RECENZJA.
Carea Aloe Vera 120 szt. - moje ulubione waciki biedronkowe; tradycyjnie lądują w denku, choć czasem je zdradzam z innymi. ;)
Avon Baza pod cienie do powiek w kolorze light beige - totalne nieporozumienie! Miałam kiedyś bazy z Artdeco, które u mnie sprawdzały się bardzo dobrze, natomiast tego bubla nie da się w ogóle pod cienie czy kredki używać, roluje się na powiece, przesusza skórę i w ogóle nie chce współpracować z innymi produktami. Bazę ze środka zamierzam wywalić do kosza, zaś słoiczek wykorzystam do jakiegoś DIY peelingu do ust. 
ILUA - próbki naturalnych, ekskluzywnych "lodówkowych" kremów do twarzy na dzień i na noc; całkiem przyjemne, jednak ten na noc (z ekstraktem z granatu) mnie uczulił, więc na pełnowymiarowe wersje się nie skuszę. 

CIAŁO                        




Eveline Slim Extreme 4D Termoaktywne Serum Wyszczuplające Antycellulit - zużyłam, ale więcej nie chcę tego wariantu - RECENZJA.
Amaderm - Krem regenerująco-złuszczający Urea 30% do pięt - bardzo pomógł mi nawilżyć i zmiękczyć pięty, dzięki niemu odkryłam rewelacyjne działanie mocznika w dużym stężeniu na przesuszone lub zrogowaciałe stopy; RECENZJA.
Tołpa: green, odżywianie - Odżywczy koncentrat wygładzający do rąk - szału nie było, więcej nie sięgnę po ten krem - RECENZJA.
APIS Natural Cosmetics - Dead Sea Minerals SPA Optima relaksujący balsam do stóp z minerałami z Morza Martwego, zieloną herbatą i jaśminem 100 ml - całkiem przyjemny, delikatnie nawilżający krem do stóp o naturalnym składzie (+ nie testowany na zwierzętach!), jednak zapach nie do końca przypadł mi do gustu; sięgnę raczej po inne produkty tej marki, gdyż są całkiem ciekawe i przyjemne w stosowaniu.
Labo Żel antybakteryjny (62% alkoholu) 20 ml - mały, idealny do torebki, sprawdzał się w sytuacjach, gdy nie było jak umyć rąk (np. gdy pracowałam w szkole, gdzie używano tradycyjnych tablic i gąbek, przemywałam nim dłonie po każdym kontakcie z gąbką). Przyjemnie pachniał, więc pewnie kupię ponownie.

WŁOSY


L'Oreal Casting Creme Gloss no.  535 Czekolada - dla mnie farby Casting są najlepsze do domowej koloryzacji, nie zawierają amoniaku i nadają ładny odcień włosom, będąc przy tym niezwykle łatwe w aplikacji; następnym razem wybiorę chyba jednak jakiś chłodniejszy brąz z palety.
Garnier Color Sensation no. 6.0 Szlachetny ciemny blond - w zasadzie, zapomniałam o tej farbie, powinna się była znaleźć w denku #12 z września; kolor myszowato-zielonkawy, raczej nieciekawy, aplikacja za pomocą pędzla niezbyt komfortowa, wróciłam do Castingów i raczej nie będę już używać tych farb z Garnier'a.

A jak tam Wasze zużycia? Znacie coś z moich śmieci? xo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger