poniedziałek, 30 listopada 2015

Spotkajmy się w Łodzi part II - upominki

Spotkajmy się w Łodzi part II - upominki
Witajcie! Po RELACJI z mojego ostatniego spotkania blogerek w Łodzi, przyszedł czas na upominki, czyli to, co oprócz wiedzy oraz niezapomnianych wrażeń przywiozłam ze sobą do domu:
Wszystkim Sponsorom oraz Organizatorce - Sylwii serdecznie dziękuję :)

czwartek, 26 listopada 2015

Spotkajmy się w Łodzi - Relacja ze Spotkania Blogerek 21.11.2015

Spotkajmy się w Łodzi - Relacja ze Spotkania Blogerek 21.11.2015
Prawie tydzień temu, tj. w sobotę 21 listopada 2015, odbyłam podróż do Łodzi, na moje już czwarte w tym roku spotkanie blogerek. Event miał miejsce w sklepo-kawiarni TUBAJKA - miejscu niezwykle klimatycznym, ładnie urządzonym i przyjaznym dla mam z dziećmi (co, mam nadzieję, udało mi się uchwycić na zdjęciach poniżej)...




Niestety, małym minusem było to, że nasze spotkanie odbyło się w dość ciasnej salce na pierwszym piętrze (to już nie ten sam klimat, co na dole, a poza tym kawa była rozpuszczalna :/). Zdecydowanie lepiej byśmy się czuły, siedząc na wygodniejszych krzesłach i stołach, popijając prawdziwą kawę i herbatę. Na szczęście, obiad (tj. zupa krem z marchwi z soczewicą i placek z kurczakiem) był przepyszny i trochę zrekompensował nam wcześniejsze niewygody... :) 


Tak czy siak, pozwólcie, że przejdę teraz do sedna, tj. do moich odczuć odnośnie samych warsztatów. Pierwszy był pokaz nakładania i zdejmowania hybryd z marką Effective Nails. Prowadząca warsztaty i właścicielka firmy, Pani Agnieszka Wojtowicz, opowiedziała nam krótko o hybrydach podczas gdy my oglądałyśmy filmowe tutoriale na ekranie. Potem miałyśmy czas na pytania i odpowiedzi oraz obejrzenie produktów, które znalazły się w paczkach, jakie sprezentowała nam Firma. Bardzo jestem ciekawa tych produktów i chętnie wezmę się za ich testowanie; ponadto, bardzo się cieszę również z kalendarza na 2016 rok - jest to niezwykle praktyczny i elegancki upominek :)



Po paznokciach przyszedł czas na prelekcję pt. "Prawidłowa pielęgnacja skóry AVON", którą przeprowadziła Pani Renata Piskórz Ejtaszewska, Starszy Menadżer Sprzedaży w AVONktóra opowiedziała nam swoją osobistą historię oraz ścieżkę kariery w AVON'ie. Następnie pokazała nam jak prawidłowo nakładać krem pod oczy i krem na twarz, jednocześnie wykonując pobudzający masaż twarzy (i to właśnie ta część prezentacji najbardziej przypadła mi do gustu, choć muszę przyznać, że zabrakło mi na tych warsztatach jakichś podstawowych informacji czy nowinek z zakresu pielęgnacji skóry). Tak czy inaczej, Pani Renata wręczyła nam wszystkim bieżący katalog oraz kilka próbek, natomiast trzy dziewczyny wylosowały paczki z kosmetykami marki AVON.



Paulina Frontczak Pawłowska, autorka bloga parentingowego Ladymami oraz jedna z uczestniczek spotkania, przeprowadziła wykład pt. "I ty posiadasz siłę podświadomości". Nie znałam wcześniej Pauliny, natomiast tematyka wykładu była mi już dobrze znana, gdyż od wielu lat czytam książki na temat potęgi podświadomości i pozytywnych afirmacji (m.in. Louise L. Hay, J. Murphy, Joe Vitale, Napoleon Hill, Beata Pawlikowska, etc.), uczestniczyłam również w kilku seminariach biznesowych i poświęconych prawu przyciągania (np. "Sekret" w Krakowie). Wystąpienie Pauliny przypomniało mi zatem to, jakie techniki i jakie afirmacje stosować, aby osiągać sukces i by po prostu lepiej nam się żyło. Wielkim plusem tego wykładu była sama prowadząca - biła od niej niesamowicie pozytywna energia i charyzma, taka wiecie... inspirująca do działania ;)



Po półgodzinnej przerwie na lunch i ploteczkach z kilkoma nowo poznanymi blogerkami urodowymi, wróciłam na pięterko do naszej salki, gdzie następnie omówiona została droga, jaką należy przejść "Od marzenia do [jego] spełnienia". O kobiecej sile opowiedziała nam Róża Grudzińska, założycielka marki HobiBobi, która na przekór całej rodzinie i znajomym wyrwała się z małej miejscowości, skończyła studia i założyła własną, świetnie prosperującą firmę odzieżową dla dzieci od przysłowiowej złotówki. 


Przy okazji, miałyśmy możliwość zobaczyć, jak prezentują się dodatki marki HobiBobi na jednej małej uroczej modelce ... :)



Kolejnym punktem programu były warsztaty z produkcji kosmetyków naturalnych, które przeprowadziła również jedna z uczestniczek spotkania, Iza Kornet, autorka bloga The Secret of Healing. Zdziwiło mnie, że tak młodziutka osoba (20 lat!) posiada tak ogromną wiedzę na temat kosmetyków oraz składników aktywnych, jakie się w nich znajdują. W trakcie prezentacji próbowałam sobie zapisać, jakie działanie mają np. różnego rodzaju glinki, olejki, itp., ale nie wszystko udało mi się zanotować (na szczęście, wspaniałomyślna Iza przesłała nam później e-booki ze wszystkimi niezbędnymi informacjami w pigułce).

Kolejnym pozytywnym rezultatem tych warsztatów jest moja pierwsza własnoręcznie (no, może z niewielką pomocą Izy ;) wykonana maseczka ze spiruliną, która ma za zadanie troszeczkę mnie odmłodzić na jesień... a co! :) Mimo niezbyt sprzyjających warunków (tj. ciasna salka, i tylko dwa maleńkie stoliki), wszystkie dziewczyny dały radę ukręcić maseczki dostosowane do swoich potrzeb.



W tzw. międzyczasie, podczas robienia maseczek w grupach, odbyła się również loteria i licytacja na rzecz chorego Mikołaja (podopiecznego Fundacji Jaś i Małgosia), którego mama była obecna na spotkaniu i pomagała Sylwii oraz Pani Renacie przy rozdawaniu fantów. 

Wśród wykupionych przeze mnie fantów znalazły się książeczki dla dzieci, które zamierzam podarować bliskim. 




Serdecznie dziękuję Organizatorce - Sylwii z bloga Zadbana mama za zorganizowanie tak miłego spotkania oraz za dopięcie wszystkiego na ostatni guzik... jeszcze bardzo długo będziemy miały co wspominać :) 

Ponadto pragnę również podziękować wszystkim Prowadzącym i Uczestniczkom spotkania za cudowną atmosferę i pozytywną energię - poniżej odsyłam Was na ich fantastyczne blogi:

(odpowiedzialna za całe zamieszanie ;)
3. Wioletta  www.mama-bloguje.com
5. Maria maria-n.blog.pl





14. Beata http://gasky.pl
17. Ewa www.mocem.pl
18. Angelika  www.birginsen.com
20. Ja :)







Sponsorom natomiast dziękuję za wszystkie upominki, jakie otrzymałam (oraz za te, które trafiły do loterii jako fanty czy też na licytację na cel charytatywny). Pokażę Wam te wszystkie dobra w osobnym wpisie już niebawem (na razie tylko taka mała zajawka), także stay tuned for more... xo




środa, 25 listopada 2015

tołpa: green, nawilżanie - nawilżający krem łagodzący do twarzy i pod oczy

tołpa: green, nawilżanie - nawilżający krem łagodzący do twarzy i pod oczy
Witajcie! Dzisiaj mam dla Was nową recenzję, a bohaterów mam aż 2, bowiem pod lupę biorę nawilżający duet marki Tołpa z serii green: nawilżający krem łagodzący do twarzy oraz nawilżający łagodzący pod oczy. Obydwa produkty otrzymałam w sierpniu wraz z płynem micelarnym z tej samej serii, oraz paroma innymi kosmetykami na Spotkaniu we Wrocławiu.



OPAKOWANIE

Obydwa kremy znajdują się w okrągłych plastikowych słoiczkach o przyjemnym dla oka dizajnie, krem do twarzy ma pojemność 50 ml, natomiast krem pod oczy 17 ml. Słoiczki są nie tylko ładne, ale i bardzo poręczne i lekkie, co jest dla mnie istotne zwłaszcza na wyjazdach. Jak zaleca producent, kremy należy zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia, i tak też właśnie było w przypadku kremu do twarzy - zużyłam go wczoraj, tj. 24 listopada - dokładnie po 3 miesiącach. Z kremem pod oczy idzie mi nieco gorzej - zużyłam ponad połowę, ale wyciągam z tego taki wniosek na przyszłość, że powinnam nabierać zdecydowanie większą ilość kremów na okolice oczu. 

APLIKACJA
Co do konsystencji, aplikacji, zapachu i działania, można śmiało stwierdzić, że kremy są do siebie tak podobne, że stanowią duet idealny. Po pierwsze, oba kremy mają podobne kremowe zabarwienie i delikatny kwiatowo-ziołowy (lecz bardzo przyjemny!) zapach. Krem do twarzy ma lekką i trochę rzadszą konsystencję, natomiast ten pod oczy jest nieco bardziej gęsty; mimo to, bardzo  szybko i łatwo rozsmarowują się na skórze. Parę minut po aplikacji da się wyczuć lekko tłustawą warstwę (zwłaszcza w przypadku kremu pod oczy), ale nie jest to w żadnym razie irytujące, a wręcz przeciwnie - nasza skóra jest wspaniale nawilżona i miękka. 



DZIAŁANIE
Już na początku stosowania tych kremów zauważyłam znaczną poprawę w kondycji mojej mieszanej cery, która wcześniej bywała bardzo często przesuszona na policzkach czy też w okolicach oczu. Za sprawą tych kosmetyków zapomniałam o tym problemie - skóra jest idealnie nawilżona, zapewne za sprawą ekstraktu z nasion bawełny i korzenia irysa, oraz pochodnej mocznika, które mają za zadanie nawilżać i zatrzymywać wodę w naskórku, łagodzić podrażnienia i poprawiać elastyczność. Warto również nadmienić, iż jak dotąd nie spotkałam się z żadnymi reakcjami alergicznymi na kosmetyki tej marki, zatem polecam je osobom, które mają cerę normalną, odwodnioną, czy też wrażliwą. Ponadto, kremy sprawdzają się bez zarzutu także pod makijaż, choć podejrzewam, iż w przypadku cer tłustych zastosowanie jakiejś bazy matującej może okazać się pomocne.    



Podsumowując, jeśli szukacie kosmetyków naturalnych w przystępnych cenach, które zagwarantują wam przede wszystkim doskonałe nawilżenie skóry, to serdecznie wam ten duet polecam. Co więcej, uważam, iż najlepiej używać ich jako trio, wraz z płynem micelarnym z tej samej serii (RECENZJA TUTAJ). Jak dla mnie, są to kosmetyki naprawdę godne uwagi i nie mam się tutaj do czego przyczepić. Moja skóra jest przede wszystkim bardzo dobrze nawilżona i dzięki tej serii udało mi się pozbyć podrażnień czy suchych "placków" na policzkach. Jeśli natomiast wasza skóra potrzebuje zaawansowanego działania (np. przeciwzmarszczkowego), to niestety będziecie musieli sięgnąć po jakieś inne produkty. Więcej informacji o kosmetykach tej marki znajdziecie na stronie marki TOŁPA, xo

niedziela, 22 listopada 2015

Kosmetyki ajurwedyjskie part I: bio odżywczy balsam do ciała Biotique

Kosmetyki ajurwedyjskie part I: bio odżywczy balsam do ciała Biotique
Kosmetyki ajurwedyjskie jak dotąd były mi obce, ale dzięki współpracy ze sklepem indianaturals.pl, miałam możliwość poznania paru produktów. Dzisiaj opowiem Wam o balsamie do ciała, którym smarowałam się przez ostatni miesiąc dwa razy dziennie, rano i wieczorem, a jest to Biotique Bio Winter Cherry Rejuvenating Body Nourisher, czyli Bio odżywczy balsam do ciała z wiśnią marki Biotique.


 Poniżej, produkt oryginalnie zafoliowany, z polską etykietą:


Jak obiecuje producent, balsam ten "to mieszanka wiśni, słonecznika, krokosza barwierskiego, a także korzenia piżma i oleju migdałowego. Nawilża i dostarcza składników odżywczych, łagodzi skórę oraz nadaje jej elastyczność i jędrność." Produkt znajduje się w okrągłej plastikowej butelce o pojemności 190 ml, z osobną nakrętką. Moim zdaniem, opakowanie jest bardzo poręczne (mam tu na myśli fakt, iż łatwo mieści się i trzyma w dłoni) i miłe dla oka, natomiast minusem jest brak pompki i właśnie ta wcześniej wspomniana osobna zakrętka, przez co produkt bardzo ciężko się nabiera. Jeśli już jednak przebrniemy przez tę małą niedogodność, zauważymy, że produkt niesamowicie mocno pachnie; szczerze mówiąc, liczyłam bardziej na owocowe, wiśniowe nuty, a otrzymałam produkt o intensywnym zapachu piżma i innych typowo hinduskich nut (nie wiem jak to dokładnie określić, ale przypomina mi trochę kadzidła typowe dla India Shop'ów). 



Aplikacja natomiast jest łatwa i przyjemna - balsam, o delikatnie różowym zabarwieniu, ma lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza na skórze i bardzo szybko wchłania, nie zostawiając żadnej irytującej lepkiej czy tłustej warstwy. Co do działania produktu, myślę, że wszystkie obietnice producenta zostały spełnione, bowiem skóra po zaledwie kilku użyciach stała się znacznie bardziej jędrna, miękka i odżywiona. Zazwyczaj aplikuję balsam na suchą skórę, ale czasem zdarza mi się go wsmarować bezpośrednio po kąpieli na lekko wilgotne ciało, i tutaj też sprawdza się bez zarzutu (z tym, że nieco dłużej trzeba go wsmarowywać niż na sucho). 


ZALETY:
  • lekka konsystencja, szybko się wchłania, nie zostawiając na skórze tłustej czy lepkiej warstwy
  • cudownie nawilża, ujędrnia i odżywia skórę
  • produkt organiczny, czysty i wolny od konserwantów (zawiera 100% ekstrakty roślinne)
  • jak informuje producent na opakowaniu, ze względów bezpieczeństwa produkt był testowany dermatologicznie, natomiast NIE JEST TESTOWANY NA ZWIERZĘTACH
  • delikatny, nie podrażnia skóry i nie uczula, z powodzeniem mogę się nim smarować również po depilacji
  • zapach, mimo iż dosyć specyficzny i nie każdemu przypadnie do gustu, działa na zmysły relaksująco
  • butelka poręczna i przyjemna pod względem estetycznym (jedynym minusem jest trudność, z jaką produkt wydobywa się z opakowania).
WADY:
  • zapach do najcudowniejszych nie należy (nie jest to typowo owocowy balsam), jednakże można się do niego przyzwyczaić
  • produkt ciężko wydobyć z opakowania (w tym celu trzeba mocno ścisnąć butelkę), pompka lub inny (np. bardziej płaski) kształt butelki z zamykaniem typu klik byłby tutaj jak najbardziej wskazany.

Generalnie, mimo początkowej niechęci do mocnego i specyficznego zapachu, jestem zadowolona z efektów stosowania Biotique Bio Winter Cherry. Jest to dla mnie bardzo ciekawy produkt naturalny, łączący w sobie pielęgnacyjne właściwości kosmetyku i relaksujące działanie aromaterapii. Produkt ten kosztuje 32 zł - dla jednych może jest to dużo, dla innych niekoniecznie, ale naprawdę warto po niego sięgnąć. Jeśli lubicie tak bogate, organiczne produkty, które nie są testowane na zwierzętach, i jesteście ciekawe zarówno tego balsamu, jak i innych produktów tej marki (czy też kosmetyków naturalnych m.in. takich marek jak Himalaya Herbals czy Sri Sri Ayurweda), gorąco zachęcam Was do zapoznania się z ofertą sklepu INDIANATURALS.PL.

indianaturals.pl
Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger