sobota, 5 września 2015

Beauty Face zamiast wizyty u kosmetyczki

Przyznam się Wam szczerze, że dość dawno nie byłam u kosmetyczki. Z jednej strony, nie miałam za bardzo potrzeby (zazwyczaj walkę z przebarwieniami i odnowę skóry zaczynam po lecie) i okazji jechać do mojego ulubionego salonu w Częstochowie, ale z drugiej strony, ostatnio trochę brakowało mi tych wizyt i takiego fachowego dopieszczenia mojej buzi. Na szczęście, na Spotkaniu Bloggerek Urodowych pod koniec sierpnia, otrzymałam od marki Beauty Face dwa ciekawe produkty do pielęgnacji twarzy i skóry pod oczami: Mooya - maskę + serum Organic Duo Activ Treatment z ziołami tybetańskimi (linia Regeneracja i Elastyczność) oraz kolagenowe płatki pod oczy ze złotem i kwasem hialuronowym, dzięki którym miałam namiastkę wizyty u kosmetyczki lub w SPA, i to w zaciszu własnego domu!


Jeśli jeszcze nie wiecie, Beauty Face to marka rodzinna, która specjalizuje się w produkcji naturalnych  i zdrowych (bez PEG, parabenów, silikonów i perfum) masek, i innych zabiegów zarówno do użytku profesjonalnego w gabinetach kosmetycznych i SPA, jak również do użytku domowego. Mają w swojej ofercie całe mnóstwo hydrożelowych masek kolagenowych, masek-kompresów, płatki kolagenowe, oraz 7 rodzajów innowacyjnego serum do twarzy w formie żelu. 

Jeśli mam być z Wami szczera, to nie przepadam za maskami typu kompres - przede wszystkim dlatego, że zazwyczaj są one po prostu za duże na moją małą buzię. Oczywiście, można taką maskę układać i modelować w odpowiedni kształt tak, aby była dopasowana do naszej twarzy, ale mimo to, trzeba jednak te pół godziny poleżeć i pilnować, aby nam z twarzy nie spadła, no i oczywiście najlepiej dopilnować, aby nikt nas przez te pół godziny nie zobaczył (w przeciwnym razie może dostać zawału na widok takiej żywej mumii!). Tak własnie zrobiłam w przypadku maski Mooya - zafundowałam sobie półgodzinny chillout z czymś takim na facjacie i tylko w duchu się modliłam, aby nikt mnie w tym czasie nie zechciał odwiedzić... ;) Of course, moja buźka była niesamowicie zregenerowana i odżywiona po tym zabiegu, ale mimo to wolę, gdy takie rzeczy praktykuje profesjonalista w salonie kosmetycznym. 


Następnym krokiem po zdjęciu i ewentualnym zmyciu nadmiaru maski, jest aplikacja bio aktywnego serum Organic Duo Activ Treatment - tutaj sprawa jest prosta: smarujesz i gotowe (serum całkiem przyjemnie pachnie, ale minusem jest lepka warstwa, jaka pozostaje na naszej skórze). Jednak na koniec została mi prawdziwa wisienka na torcie, a mianowicie kolagenowe płatki pod oczy ze złotem i kwasem hialuronowym. Od dłuższego czasu (tj. gdy tylko skończyłam 30 lat) miałam ogromną ochotę je wypróbować na moje "kurze łapki", więc ten produkt zrobił na mnie największe wrażenie. Po pierwsze, delikatnie chłodzi, nawilża i w znaczący sposób wygładza skórę pod oczami (efekt jest natychmiastowy, już po pierwszym zastosowaniu widzimy zmiany na lepsze!), a do tego doskonale trzyma się na skórzeFantastyczna sprawa; z pewnością raz na jakiś czas będę fundować sobie taki zabieg na oczy, tym bardziej, iż wiele razy widziałam te płatki w drogeriach, czy nawet w osiedlowym dyskoncie :) Poza płatkami, jestem bardzo ciekawa tych hydrożelowych masek kolagenowych na twarz; myślę, że będą one ciekawszą alternatywą dla wyżej wspomnianego kompresu-maski...



Tak czy siak, uważam, ze raz na jakiś czas warto wypróbować tego typu produkty - dzięki nim, w niecałą godzinę możemy się zrelaksować i zadbać o twarz prawie jak profesjonalista w salonie piękności. Przy okazji, jestem wdzięczna Firmie za to, iż dopasowała produkty indywidualnie do potrzeb mojej skóry (przed spotkaniem wypełniałyśmy krótkie ankiety dotyczące rodzaju cery i potrzeb):) 

A Wy lubicie takie domowe zabiegi, czy raczej wolicie, gdy zajmuje się Wami profesjonalnie wyszkolona w tym kierunku kosmetyczka? xo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger