czwartek, 30 kwietnia 2015

Kwiecień plecień #4, czyli ulubieńcy i buble miesiąca

Kwiecień plecień #4, czyli ulubieńcy i buble miesiąca
Powiedzcie mi proszę, jak i kiedy minął cały kwiecień, co więcej, kiedy minęły te całe cztery miesiące 2015 roku...? Mam wrażenie, że dopiero świętowałam Nowy Rok, a tu już wiosna pełną gębą, jutro zaczyna się majówka, i ani się obejrzymy, a będą wakacje! Tak czy inaczej, dzisiaj mam dla Was ostatni kwietniowy przegląd - podsumowanie kosmetycznych ulubieńców i bubli miesiąca. 

ULUBIONE W KWIETNIU:
W kwietniu postanowiłam trochę przystopować z wydawaniem pieniędzy na kosmetyki i kupiłam tylko to, co niezbędne (tj. podkład Bourjois Healthy Mix, gdyż poprzedni za 120 zł okazał się porażką -> szczegóły poniżej, plus hitowa edycja specjalna Joybox "Wiosna Trendy", o którym pisałam w poprzednim poście TUTAJ). Jak na razie, podkładem jestem zachwycona i moja buzia wreszcie wygląda na zdrową, nawilżoną (koniec z suchymi policzkami!) i świetlistą. I to za jedyne 35 zł! Okazuje się, że nie zawsze drogie i wegańskie kosmetyki sprawdzają się na mojej skórze... A co do Joybox'a, to na razie pudełko pięknie zdobi moją komodę w sypialni i rozsiewa błogie zapachy, natomiast produkty tak naprawdę zacznę testować w maju... a jest tam sporo ciekawych pozycji! :)


W kwietniu moimi ulubionymi kosmetykami były również poniższe produkty w zielonych (wiosennych) opakowaniach, zakupione trochę wcześniej (lub w przypadku perfum, bardzo dawno temu):

  • Peeling gruszkowy Joanna, który świetnie zdziera i wygładza skórę, przygotowując ją na godne przyjęcie balsamu do ciała. RECENZJA KLIK.
  • Antycellulitowy balsam Tołpa - uwielbiam go za zapach, skład i za ujędrnianie. Kupiony w Biedronce za 19,99! RECENZJA KLIK
  • Suchy szampon Batiste w wersji Original - suchy szampon Batiste jest obowiązkową pozycją w mojej łazience; tym razem padło na wersję klasyczną, bo tropikalna była dla mnie trochę za ciężka i męcząca :)
  • Płyn micelarny Garnier w wersji do skóry tłustej i mieszanej - bardzo dobry produkt - nie uczula i nie podrażnia (podobnie zresztą jak wersja różowa), a przy tym matuje... Recenzja już niebawem!
  • Na wiosnę wróciłam również do nieco lżejszych, świeżych zapachów: AVON Perceive Dew psikam się na co dzień, bo jest delikatny i wiosenny, natomiast na większe wyjścia używam mojego dawnego ulubieńca, DKNY Be delicious, który jest trochę mocniejszy, ale nadal cudownie świeży, owocowy, a jednocześnie słodki.
Poza tym, w tym miesiącu postawiłam na zakupy ubraniowe, gdyż moja szafa wołała o pomstę do nieba i jak każda kobieta stwierdziłam, że nie mam się w co ubrać... Większość rzeczy zakupiłam online, bo tak jest mi najwygodniej :) 

MOJE KWIETNIOWE ROZCZAROWANIA:


  • Świeczki zapachowe w szkle z Hebe (Aura/Aurelia???) - niestety, pomimo przyjaznej ceny (4,99) i ładnych zapachów (miałam wersję bananową oraz liczi), świeczki dość kiepsko i nierówno się wypalają, a poza tym nie da się odkleić nalepek z napisami, co nie wygląda zbyt elegancko... :/ Nie kupię ich ponownie, gdyż w tej samej cenie o niebo lepsze są te z Biedronki (nalepki łatwo odchodzą, palą się dobrze i ładnie pachną).
  • Podkład Arbonne - wegański, drogi (120 zł w promocji dla klientów preferencyjnych) i niestety dla mnie badziewny - jeśli chcecie się dowiedzieć, dlaczego tak bardzo go nie lubię, a wręcz jestem wkurzona z jego powodu, odsyłam Was do pełnej recenzji TUTAJ.
  • Pomadka ochronna Maybelline BabyLips - dostałam do przetestowania od mamy, ale nigdy w życiu tego bubla nie kupię - tak potwornie wysusza usta, że już lepiej, gdy w ogóle niczym ich nie smaruję... Poza tym, jakoś utwierdzam się w przekonaniu, że Maybelline to kiepska firma... nigdy te kosmetyki się u mnie nie sprawdzały... :/
To tyle kosmetycznych podsumowań miesiąca. A na koniec, wisienka na torcie, czyli odkryty w kwietniu i ulubiony fashion blog - Sincerely Jules:


oraz piosenka miesiąca, czyli najnowszy utwór Carly Rae Jepsen "I really like you", z teledyskiem, w którym wystąpił już nieco podstarzały, ale nadal cool, Tom Hanks:


A co Was najbardziej zachwyciło w kwietniu? Koniecznie dajcie znać w komentarzu! 
Do następnego + udanej majówki! xoxo

wtorek, 28 kwietnia 2015

Kwietniowy Joybox "Wiosna Trendy"

Kwietniowy Joybox "Wiosna Trendy"
Kochani! Dzisiaj mam dla Was openbox, w którym pokażę zawartość kwietniowej edycji specjalnej Joybox'a pod nazwą "Wiosna Trendy"...


Słowo od producenta:
"Wiosna trendy" to trzecia odsłona, a zarazem pierwsza edycja specjalna JOY BOX. Tym razem postawiliśmy na kosmetyki, które pomogą odzyskać blask po zimowych dniach i przygotować się na nadejście wiosny. W boxie znalazły się wyselekcjonowane miniatury oraz kosmetyki pełnowartościowe, których wartość sięga nawet do 300 zł! Całość została opakowana w piękne, ekskluzywne pudełko ze srebrnym logo.




Oto produkty, które już były w pudełku (opisy produktów pochodzą ze strony www.joy.pl/joybox):

MAC Cosmetics

Tusz do rzęs IN EXTREME DIMENSION LASH 3D 12 g

IN EXTREME DIMENSION LASH dodaje rzęsom objętości i podkręcenia. Lekka, przypominająca kremową piankę formuła pokrywa rzęsy od nasady po same końce, zapewniając im ekstremalną objętość (natychmiast 98, po 8 godzinach 91%), uniesienie i podkręcenie (natychmiastowe podkręcenie 99%, po 8 godzinach 84%), jednocześnie zachowując ich miękkość i elastyczność. Poliakrylan sodu pomaga stworzyć wyjątkowy system zawiesiny, który łączy się z długotrwałymi polimerami, aby dodawać objętości, jednocześnie unosząc i podkręcając rzęsy. Nylon-6 (polikaprolaktam) pomaga stworzyć ultra małe włókna w kształcie litery Y, które wnikają pomiędzy rzęsy, dodając im błyskawicznej objętości i długości. Cena: 98 zł. Produkt pełnowymiarowy.

Eclair

Lakier do paznokci Classic Collection 12 ml

Lakiery klasyczne Eclair to szeroka gama kolorystyczna pozwalająca na nieograniczony wybór barw, którymi możemy tworzyć najmodniejsze stylizacje. Specjalna formuła zapewni niepowtarzalne krycie oraz piękny, zdrowy wygląd paznokci. Natomiast wygodny pędzel zapewni łatwą i równomierną aplikację. Lakiery do paznokci Eclair charakteryzują się trwałością, wysoką odpornością na ścieranie oraz zniewalającym błyskiem. Cena: 20 zł Produkt pełnowymiarowy

AA

Krem Hydro algi błękitne 50 ml

NOWOŚĆ! AA HydroAlgi błękitne to linia kosmetyków intensywnie nawilżających wykorzystujących unikalne właściwości alg błękitnych. Algi te pochodzą z głębokich, czystych wód Oceanów, a swoja nazwę zawdzięczają turkusowo-niebieskiej barwie. Zapewniają one ochronę przed wczesnym starzeniem się skóry stymulując naturalne procesy jej fotoochrony, a połączenie ich z dwupoziomowym systemem Hydro-Derm 24h gwarantuje intensywne, długotrwałe nawilżenie. Krem do cery mieszanej i tłustej pozostawia skórę dogłębnie nawilżoną oraz doskonale zmatowioną. Staje się ona miękka, jedwabiście gładka i pełna witalności. Super lekkie formuły kremów, gwarantują szybkie wchłanianie. Piękna kompozycja zapachowa zapewnia niezwykłe uczucie świeżości i energii. Cena: 18,99 zł Produkt pełnowymiarowy
GLOV

Quick Treat

NOWOŚĆ! GLOV Quick Treat to mini rękawica, dzięki której szybko i skutecznie poprawisz makijaż wyłącznie za pomocą wody. Aby usunąć rozmazany tusz lub nadmiar różu czy cieni do powiek wystarczy nałożyć GLOV Quick Treat na palec, zwilżyć wodą i przetrzeć konkretny fragment skóry – mikrowłókna działają jak magnes i przyciągają cząsteczki kosmetyków. Po poprawieniu makijażu produkt należy uprać w ręku za pomocą szarego mydła, wypłukać i odwiesić do wysuszenia. Cena: 14 zł Produkt pełnowymiarowy

Etre Belle

Maska Collagen & Aloe Vera Hydro 20 g

Maska odbudowująco - nawilżająca z kolagenem & aloesem. Dla każdego rodzaju skóry. Dzięki zawartości kolagenu działa napinająco i regenerująco na skórę, alantoina łagodzi podrażnienia, a wyciągi roślinne nawilżają. Maskę stosować 1/2 razy w tygodniu na 15-20 minut. Składniki aktywne: aloes, kolagen, alantoina, wąkrota azjatycka, kwas hialuronowy Produkty do kupienia wyłącznie w sklepie internetowym www.sklep.etrebelle.pl Cena: 10 zł Produkt pełnowymiarowy

Timotei

Odżywka Drogocenne Olejki 200 ml

Odżywka do włosów normalnych lub suchych nie zawiera parabenów i barwników. W delikatny sposób nawilża włosy. Bogata, upiększająca formuła z organicznym ekstraktem z jaśminu, drogocennym olejkiem arganowym oraz olejkiem migdałowym, która intensywnie nawilży nawet suche włosy aby uszlachetnić ich piękno. Delikatnie rozplątuje Twoje włosy, napełnia je żywym blaskiem i nadaje subtelny zapach. Pomaga uzyskać jedwabiste w dotyku i lśniące włosy każdego dnia. Cena: 8,5 zł Produkt pełnowymiarowy

Stenders

Mydło żurawinowe 100g

Nasze ręcznie wykonane mydło delikatnie i skutecznie oczyszcza oraz zmiękcza skórę. Wzbogacone zostało ekstraktem z żurawiny o silnych właściwościach przeciwutleniających, które tonują i ożywiają skórę jak również zapewnia uczucie świeżości i witalności. Mydło stworzone zostało na bazie koziego mleka. W połączeniu z olejkiem eterycznym z jałowca dodatkowo oczyszcza i tonizuje skórę. Odpowiednie dla wszystkich rodzajów skóry. Dodatkowo elegancki wygląd mydła będzie stanowił piękną dekorację w każdej łazience. Kluczowe składniki: • ekstrakt z żurawiny • olejek eteryczny z jałowca • mleko kozie • gliceryna Cena produktu: 20,90 zł Produkt pełnowymiarowy

JOY

Magazyn JOY nr 5/2015

W majowym wydaniu magazynu JOY znajdziecie 6 stron poświęconych edycji specjalnej JOY BOX "Wiosna trendy". Redaktorki JOY podzielą się z Wami swoimi opiniami i rekomendacjami na temat kosmetyków i produktów, które znalazły się w najnowszym boxie.
Oraz 3 wybrane przeze mnie produkty dodatkowe:
Silcare

Masełko do manicure Pink Shine 12 ml

Masełko do manicure + szpatułka. Formuła masła charakteryzuje się wyjątkową kompozycją kompleksu witamin A+E+F, oleju rycynowego, masła Shea, gliceryny oraz oleju winogronowego, które zapewniają optymalną pielęgnację słabym i łamliwym paznokciom, wzmacniając je oraz nadając zdrowy i lekko różowy kolor. Sprawia, że dłonie stają się zadbane, a paznokcie idealnie wygładzone i właściwie odżywione. Łagodny, kwiatowy zapach zamienia zwykły manicure w magiczną chwilę. Lekka konsystencja produktu pozwala na łatwą aplikację, szybko się wchłania nie pozostawiając na dłoniach tłustej warstwy. Nie zawiera: silikonów, MIT i MCIT, glikoli, trietanoloaminy, konserwantów uwalniających formaldehyd (DMDM Hydantoin). Cena: 12,5 zł Produkt pełnowymiarowy
Lolita Lempicka

Perfumy Lolita Lempicka EDP 5 ml

Pierwszy z zapachów Lolity Lempickiej - kobiecy, zmysłowy, kwiatowo-orientalny. Jasny i niepokojący. Wprowadza nas w zaczarowany świat fantazji. Uwodzi aromatem i flakonem w kształcie jabłka - zakazanego owocu. Oplata z lekkością bluszczu, kusi kontrastami anyżku, kwiatów i słodkich migdałów, by na koniec spowić ciepłem wanilii, słodyczą karmelu i elegancją wetiwerii z akordem niepokojącego piżma. Niebezpieczny, jak ogień pod lodem i... jak kobieta. Występuje w jednym stężeniu - wody perfumowanej. Nuty zapachowe: Nuta głowy: lukrecja, bluszcz, anyż gwiaździsty z dodatkiem orientalnych nut kwiatowych Nuta serca: fiołek, irys, wiśnia amarena Nuta bazy: wanilia, pralinka, bób tonka, wetiweria, piżmo, paczula. Cena produktu pełnowymiarowego 40 ml: 269 zł Produkt miniaturowy
Yankee Candle

Świeczka Waikiki Melon 50 g

Wyjątkowa mini świeczka Yankee Candle " Waikiki Melon"o pięknym zapachu melona i pomarańczy. Pali się do 15 godzin. W zestawie razem z zielonym kieliszkiem. Cena produktu pełnowymiarowego: 79 zł Produkt miniaturowy
Powiem Wam, że czekałam na tę edycję Joybox bardzo długo... Na szczęście udało mi się dotrzeć do domu z pracy przed godziną 15:00 w dzień premiery, tj. 21 kwietnia, i szybko upolować wszystkie produkty, na które miałam ochotę. Już po paru minutach pudełka były wyprzedane, zresztą nie dziwię się temu - za 59 zł mamy tutaj aż 10 fantastycznych produktów plus nowy numer miesięcznika (który i tak kupiłam w dzień premiery, bo nie mogłam się doczekać zawartości ;) Na szczęście, dzisiaj (tj. po 7 dniach) kurier dostarczył wyczekiwanego boxa. Póki co, zawartością, zapachem oraz szatą graficzną pudełka jestem oczarowana... :) 
Jak Wam się pudełko podoba? Udało Wam się je zamówić? Jeśli tak, to piszcie koniecznie, jakie produkty dodatkowe wybrałyście dla siebie... 
Pozdrawiam i do następnego! xo

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Kwiecień plecień #3

Kwiecień plecień #3
Nareszcie wiosna w pełnej krasie: dni coraz cieplejsze i dłuższe, słońce świeci, wszystko wkoło kwitnie lub zieleni się; po prostu chce się żyć :) Wraz z nadejściem cieplejszych dni, z wielką radością pożegnałam zimowe kurtki, czapki i szaliki, wskoczyłam w swoje nowe wiosenne nabytki, oraz przerzuciłam się na nieco lżejszą dietę...


W tym miesiącu po pracy relaksuję się czytając dwa magazyny o biało-niebieskich okładkach: ulubiony i kolekcjonowany od lat Instyle, oraz odkryty i polubiony całkiem niedawno (tj. w zeszłym tygodniu) Joy:


Jak każda z Was już wie, w drogeriach Natura i Rossmann trwają właśnie mega wiosenne obniżki cen i promocje na kosmetyki kolorowe (do -49%), jednak ja postanowiłam się wyłamać i parę dni wcześniej udałam się do Hebe po słynny podkład Bourjois Healthy Mix w odcieniu 52 Vanilla, za który dałam zaledwie 34,99. Póki co, podkładem jestem zachwycona... :)
Ponadto, kupiłam sobie kolejne koralikowe bransoletki do kolekcji od Ani Kruk (ta biżuteria jest tak piękna, że po prostu nie mogłam się oprzeć!):


W miniony weekend odbyło się również wesele mojego rodzonego brata. Muszę przyznać, że pomimo emocji i wzruszeń, impreza była bardzo udana, Państwo Młodzi przepięknie wyglądali, a wszyscy goście świetnie się bawili. Przy okazji całej uroczystości, moją uwagę przykuły detale - przepiękne dekoracje i bukiety na stołach, które chciałabym mieć w salonie oraz w sypialni na toaletce... Nie ma to jak świeże kwiaty w domu na wiosnę!

A co Was zachwyciło w minionym tygodniu? I jak tam Wasze Rossmann'owskie łowy?Portfele ucierpiały, czy tak jak ja, kupiłyście tylko to, co naprawdę było niezbędne? xo

czwartek, 23 kwietnia 2015

Roślinne wygładzanie ciała z Tołpą

Roślinne wygładzanie ciała z Tołpą
Witajcie! Dzisiaj opowieści o wiosennym wygładzaniu ciała ciąg dalszy; w ostatnim wpisie pisałam o moim ulubionym peelingu wygładzającym, natomiast dzisiaj mam dla Was recenzję antycellulitowego kremu-żelu wygładzającego marki Tołpa z serii green cellulit, który nabyłam w Biedronce za 20 zł (!). Jeżeli jesteście ciekawe, co o nim myślę po zużyciu połowy opakowania, to zapraszam do dalszej lektury...


Zalety
  • opakowanie: poręczna, półprzezroczysta tuba z zamykaniem na klik u dołu (dodatkowy plus za błyskotliwy opis produktu na opakowaniu) 
  • skład: roślinne składniki aktywne (werbena, goździkowiec, kwiaty czarnego bzu), 0% alergenów, PEG-ów, sztucznych barwników, silikonów, parabenów, etc.
  • konsystencja: lekka, kremowo-żelowa, znacznie ułatwia aplikację kosmetyku
  • szybko się rozsmarowuje i wchłania w skórę, nie pozostawiając lepkiego bądź tłustego filmu
  • zapach: bardzo przyjemna i zmysłowa mieszanka ziół i kwiatów
  • delikatny i hipoalergiczny krem
  • działanie: skutecznie ujędrniający produkt, który widocznie napina i  wygładza skórę 

Wady
  • jak to zazwyczaj bywa w przypadku produktów antycellulitowych, które należy stosować systematycznie (2 razy dziennie), krem szybko się kończy, pomimo dość sporej tuby o pojemności 200 ml
  • niektórym osobom może przeszkadzać lepka warstwa, jaką kosmetyk zostawia na skórze, mnie to jednak zupełnie nie przeszkadzało...
Moja ocena
Jeśli mam być z Wami szczera, to w działanie antycellulitowe kremów nie wierzę. Jednak używam produktów na cellulit celem wygładzenia, napięcia i ujędrnienia skóry. Zauważyłam, iż ten produkt właśnie tak działa na moją skórę przy regularnym stosowaniu (gdy mam czas, to smaruję nim uda, pośladki i brzuch rano i wieczorem). Póki co, jestem z tego produktu bardzo zadowolona i zamierzam nabyć kolejne opakowanie, aby podtrzymywać osiągnięte dotychczas efekty (gładkiej niemowlęcej pupki ;). Jestem bardzo na tak i gorąco Wam ten produkt polecam. xo

wtorek, 21 kwietnia 2015

Gruszkowe wygładzanie ciała z Joanną

Gruszkowe wygładzanie ciała z Joanną

Wiosna to czas przygotowań do sezonu bikini oraz wyszczuplania i ujędrniania ciała po zimie - wie o tym chyba każda kobieta... Aby jednak ujędrnianie i walka z cellulitem były bardziej efektywne, warto zaopatrzyć się w porządny "zdzierak", który najpierw przygotuje skórę pod dalsze zabiegi, tj. pomoże usunąć martwy naskórek i tym samym wygładzi naszą skórę, jednocześnie sprawiając, że będzie ona lepiej przyjmować i wchłaniać dalsze kosmetyki (w tym przypadku ujędrniające i wygładzające). Muszę Wam się przyznać, ze jestem wielką fanką scrubów i złuszczania w ogóle, zatem w dzisiejszym poście z ogromną przyjemnością przedstawię Wam jeden z moich ulubionych tego typu produktów - Peeling myjący z gruszką (wygładzający) Laboratorium Kosmetycznego Joanna, z serii Naturia body.


 Peelingi Joanny są jednymi z moich ulubieńców; sprawdzone na mojej skórze od wielu lat (lubię prawie wszystkie warianty, ale gruszka jest moim nr 1!). Są niedrogie (ok. 5-7 zł za wersję mini, tj. 100 ml), łatwo dostępne w większości drogerii (m.in. Super-Pharm i Rossmann, a od niedawna nawet w Biedronce ;), fantastycznie pachną (-> świeżo, owocowo, bardzo mocno), dość solidnie zdzierają martwy i/lub zrogowaciały naskórek za pomocą drobinek ścierających (ja używam ich globalnie: na udach, pośladkach, brzuchu, ramionach, a czasami nawet na łokciach i dekolcie), nie uczulają i nie wysuszają mojej skóry, a poza tym mają ładne i poręczne buteleczki (wersja mini to pojemność 100 ml, z kolei wersja normalna to 300 ml), choć teraz te produkty są pakowane nieco inaczej.



Jeśli chodzi o minusy tego produktu, to niestety jest nim SLS w składzie. SLS (laurylosiarczan sodu) nie należy do moich ulubionych składników i wolałabym, aby go jednak w kosmetykach do mycia ciała i pielęgnacji w ogóle nie było (jest to chemiczny detergent, dzięki któremu produkty lepiej się pienią i odtłuszczają, prawdopodobnie dosyć niebezpieczny i rakotwórczy). Tak czy inaczej, produkt ten mnie nie uczula i nie wysusza mi skóry, za to zostawia ją niezwykle odświeżoną, gładką i miłą w dotyku, niczym pupcia niemowlaka (po złuszczeniu peelingiem traktuję ją antycellulitowym kremem-żelem Tołpa, ale o tym w kolejnym poście)... xo 

Znacie peelingi Joanna? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?

niedziela, 19 kwietnia 2015

Mój wzór do naśladowania & Sally Hansen Complete Salon Manicure

Mój wzór do naśladowania & Sally Hansen Complete Salon Manicure
Witajcie kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z manikiurem i recenzją lakieru Sally Hansen Complete Salon Manicure w kolorze nr 570 o kapitalnej nazwie Right Said Red (czy jest tu ktoś, kto jeszcze pamięta popularny w latach 90. zespół Right Said Fred? Tak mi się jakoś skojarzyło... LOL). Przy okazji recenzji i manikiuru, chcę również wesprzeć akcję WZÓR DO NAŚLADOWANIA, która wspomaga walkę z rakiem krwi (do akcji włączyły się takie firmy jak Sally Hansen, Rimmel, Astor, Miss Sporty i Manhattan, a że Sally Hansen jest moją ulubioną, postanowiłam, że połączę przyjemne z pożytecznym)...


Co do samego lakieru, jest to jeden z trwalszych, jakie kiedykolwiek miałam na paznokciach, gdyż utrzymał się nawet tydzień (pomijając odpryski na końcówkach po zmywaniu oraz kilku drobnych pracach domowych -> dowodem niechaj będzie drastyczna fotka pochodząca z poprzedniego manikiuru, którą znajdziecie na końcu wpisu (uwaga: tylko dla ludzi o mocnych nerwach! ;). Zazwyczaj lakiery na moich miękkich i dość łamliwych paznokciach utrzymują się maksymalnie 2 dni, zaś czerwone do 4 dni, a tutaj proszę - taka miła niespodzianka, i to bez używania jakiegokolwiek utwardzacza (tj. top coat'u)! Kolor lakieru (570 Right Said Red) to mocna, żywa czerwień; według mnie jest to klasyczny, elegancki kolor, taki dla prawdziwej damy lub kobiety dojrzałej. Uważam, że z takim czerwonym lakierem jest tak, jak z małą czarną - jest to absolutny must have w toaletce każdej prawdziwej kobiety... 

Oprócz trwałości, niewątpliwym atutem lakieru jest również to, że niezwykle lekko się go zmywa. Sama aplikacja też jest w porządku, choć osobiście wolę nieco smuklejsze pędzelki (lakier łatwiej się wówczas nakłada na moją małą płytkę paznokcia). Aby uzyskać poprawny efekt, wystarczą dwie warstwy (nie zauważyłam większych prześwitów, więc jest ok), natomiast dla bardziej wymagających, optymalne krycie uzyskamy po trzech warstwach. Ponadto, lakier ten jest bardzo wydajny - prezentowana tu przeze mnie szklana buteleczka mieści aż 14,7 ml lakieru. 

Tak prezentuje się mój aktualny, dzisiejszy manicure (muszę przyznać, że namalowanie wzoru "&" na paznokciu to nie lada wyczyn, i wcale nie wyszło mi to tak, jak zazwyczaj na tablicy podczas zajęć z angielskiego, gdzie jest to bułeczka z masełkiem, ale w tym przypadku liczą się dobre chęci i solidarność): 


I jak Wam się podoba efekt? Lubicie lakiery Sally Hansen? A może same przyłączycie się do akcji? Czekam na odzew i do następnego, xo

piątek, 17 kwietnia 2015

SPA dla twarzy, czyli recenzja POSE Organics Spa Herbal Face Cream

SPA dla twarzy, czyli recenzja POSE Organics Spa Herbal Face Cream
Czy marzycie czasami o tym, aby udać się do SPA i poddać jakimś zabiegom odprężającym lub upiększającym? A może po prostu chciałybyście, aby Wasza skóra też zaznała takiego odprężenia i upiększenia, niczym po sesji w SPA? Jeśli tak, to mam dla Was dzisiaj coś w klimacie SPA, tj. długo wyczekiwaną recenzję organicznego kremu do twarzy na dzień i na noc amerykańskiej marki POSE Organics, który znalazł się w edycji specjalnej beGLOSSY Perfect Gift (openbox tutaj KLIK). 


CO, GDZIE I ZA ILE...
Krótko mówiąc, krem POSE Spa Herbal to naturalny, wegański kosmetyk do codziennej pielęgnacji skóry twarzy, który nadaje się zarówno na dzień, jak i na noc. Krem ma za zadanie relaksować i nawilżać, jak również niwelować takie problemy skórne, jak: alergie, stany zapalne, zaczerwienienia, itp., niczym sesja w SPA. Znajduje się w eleganckim, biało-złotym opakowaniu z pompką o pojemności 50 ml, które jest dodatkowo zapakowane w elegancki, biało-niebieski, półokrągły kartonik. Produkt jest dostępny w niektórych drogeriach online i stacjonarnych (m.in. EKOSKIN), w cenie 99,77 zł. 


CO ZAWIERA
Jak widać na załączonym obrazku, krem ma cudowny, prawdziwie ekologiczny i bogaty skład. Jest wprost naszpikowany roślinnymi ekstraktami (80% składników pochodzi z upraw organicznych, zaś 99% składników jest naturalnego pochodzenia). Nie zawiera tzw. (przeze mnie roboczo ;) "bydlackich" komponentów: parabenów, petrochemikaliów, SLSów, PEGów, itp. Produkt ten nie jest również testowany na zwierzętach (i chwała mu za to!).


       ZA TO GO LUBIĘ:
  • piękne, luksusowe opakowanie, które bez obciachu ozdobi każdą łazienkę czy toaletkę
  • wydajność (jednak trzeba pamiętać, aby krem zużyć w okresie ok. 6 miesięcy!)
  • zapach (roślinny, ziołowy, ale przyjemny, kojarzy się z zabiegami w SPA)
  • bardzo dobrze nawilża przesuszoną skórę, np. na policzkach
  • nie uczula i nie podrażnia (a czasami naturalne, roślinne komponenty mnie uczulają)
  • relaksuje skórę, niweluje zaczerwienienia i podrażnienia, świetnie sprawdził się jako krem odprężający i kojący po zabiegach kosmetycznych (-> mikrodermabrazja i kwasy), zatem faktycznie jest to takie domowe SPA dla naszej cery :)
  • naturalny, bogaty, roślinny skład
  • przy jego produkcji nie ucierpiały żadne zwierzątka :)
       A TO MNIE ZNIECHĘCA:
  • jest raczej trudno dostępny (nie widziałam go w żadnej drogerii czy perfumerii w moim mieście, zatem można go nabyć tylko w niektórych sklepach online lub jako składnik beauty boxów; produkt raczej dla wtajemniczonych)
  • dość wysoka cena (ok. 100 zł)
  • na wiosnę produkt ten jest za tłusty
  • nie sprawdza się najlepiej jako baza pod makijaż (podkład i inne kosmetyki kolorowe po tym kremie trzymają się krócej; skóra szybciej zaczyna wydzielać sebum, zwłaszcza w strefie T)
Ogólnie rzecz biorąc, polubiłam ten produkt - uratował on moją skórę pod koniec zimy, gdy bardzo cierpiała z powodu przesuszenia i zaczerwienienia po mikrodermabrazjach i mrozach (zwłaszcza na policzkach)... Stosowanie tego produktu jest bardzo przyjemne - uwodzi nas już samo opakowanie (niezwykle piękny, elegancki flakon z pompką), a poza tym zapach (ziołowy, naturalny, ale bardzo przyjemny) i konsystencja produktu (kremowa, lekka; szybko i łatwo się rozsmarowuje). Zgodnie z obietnicą producenta, krem ładnie nawilża, regeneruje i łagodzi różne nieprzyjemne historie skórne i stanowi dla naszej skóry namiastkę wizyty w SPA. Niestety, pozostawia tłusty film na skórze (i na poduszce, jeśli stosujemy go na noc!), zaś makijaż krócej się po nim trzyma (ponadto, skóra w strefie T nadmiernie się przetłuszcza), więc aktualnie używam go tylko na policzki i szyję, gdyż ze względu na naturalny skład, muszę go stosunkowo szybko zużyć (a jest baaardzo wydajny)! 

Trzymajcie się ciepło i do następnego... xo

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Projekt denko: marzec + połowa kwietnia 2015

Projekt denko: marzec + połowa kwietnia 2015
Witajcie prawdziwie wiosennie! Dzisiaj mam dla Was moje 1,5-miesięczne denko (marzec i pierwsza połowa kwietnia 2015). Jest tego trochę (jak zwykle przewaga pielęgnacji, ale udało mi się również zużyć kilka kosmetyków kolorowych), zatem od razu przejdźmy do rzeczy... 


PRODUKTY DO MYCIA TWARZY

  • Płatki kosmetyczne TAMI, dostępne w Hebe - dla mnie waciki to po porstu waciki, nie mają jakiegoś szczególnego znaczenia, ale te są naprawdę miłe i delikatne, także mogę je Wam spokojnie polecić. Kupię ponownie.
  • Chusteczki do demakijażu BEBEAUTY (skóra sucha i wrażliwa, 25 szt.)  z Biedronki - wróciły po przerwie w produkcji, ale teraz miałam wrażenie, że trochę szczypały w oczy po demakijażu. Choć i tak kupię ponownie, gdyż są tanie (ok. 3zł), i lubię używać ich do wycierania dłoni z podkładu i innych kosmetyków kolorowych.
  • Głęboko oczyszczający peeling do twarzy z minerałami z Morza Martwego z serii Planet Spa (AVON) 75 ml - całkiem w porządku scrub; bardzo delikatnie zdziera, pachnie dość charakterystycznie, zatem używałam go potem do dekoltu, ramion i nawet stóp, gdy skończył mi się peeling. Nie jestem pewna, czy kupię ponownie, bo nie używam już pielęgnacji z AVON'u, chyba że dla kogoś...
PIELĘGNACJA TWARZY

  • punktowy krem-korektor na przebarwienia z serii Zero Defaut of Yves Rocher (14 ml) - na pewno nie kupię go ponownie, a jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego, odsyłam Was do pełnej recenzji TUTAJ KLIK
  • Bielenda maseczka rozświetlająca - była w grudniowym Joybox'ie; na razie zużyłam tylko 1/2 saszetki, gdyż maseczka zostawia jakby złotą poświatę na buzi i sporo rozświetlających drobinek. Myślę, że druga połówka saszetki będzie przydatna przed ważną imprezą (np. do posmarowania dekoltu), lub po całonocnej imprezie, gdy moja cera będzie potrzebowała takiego zastrzyku energii i rozświetlenia. Raczej nie kupię tego wariantu, ale inne maseczki i peelingi Bielendy bardzo lubię
  • AVON Solutions bibułki matujące 50 szt - ogólnie nawet spoko, ale były kupione bardzo dawno temu i już ich nie ma w ofercie firmy. Na pewno lepsze są te Beauty Formulas z Super-Pharm.
PRODUKTY DO MYCIA CIAŁA

  • Żel pod prysznic Le Petit Marseillais 250 ml Biała Brzoskwinia i Nektarynka - raczej nie kupię ponownie, gdyż za słabo pachnie (choć pięknie!), a dla mnie zapach jest bardzo ważny. Pełna recenzja TUTAJ KLIK.
  • Malinowy żel pod prysznic i do kąpieli 400 ml Les Plaisirs Nature od Yves Rocher - zapewne kupię ponownie, gdyż cudnie pachnie naturalnym syropem malinowym. Pełna recenzja TUTAJ KLIK.
  • Olejek do ciała i do kąpieli Planet Spa Amazonian Treasures (AVON) 150 ml - zapach ma nieziemski, ale produkt ten jest tłusty i mało wydajny - zużyłam go szybko, na 3-4 kąpiele. Był to gratis dla konsultantek, ale sama na pewno go nie kupię.
PIELĘGNACJA CIAŁA

  • Yves Rocher Expert Reparation: Mleczko odbudowujące do skóry bardzo suchej 150 ml - był to prezent do zakupów; dobrze nawilża przesuszoną skórę, ma fajny skład pochodzenia roślinnego, nie zawiera parabenów, ale zapach nie do końca mi się podoba, więc sama go nie kupię.
  • Dr Irena Eris Telomeric Ultra Krem dermo-wygładzający na szyję i dekolt (próbka 30 ml) - nie robił nic, tylko ładnie pachniał. Na pewno nie kupię produktu pełnowymiarowego. Recenzja TUTAJ KLIK.
  • Eveline Cosmetics Argan & Vanilla Professional Luksusowy krem-serum do rąk i paznokci 30 ml - był to produkt z lutowego Joybox'a; pachniał słodko i cudownie, szybko go zużyłam (głównie w pracy), gdyż po zimie moje dłonie wymagały dodatkowego nawilżenia. Mimo to, miałam wrażenie, że im więcej smaruję nim dłonie, tym bardziej one są wysuszone... Sama nie wiem, ale raczej nie kupię tego kremu sama.
  • Oriflame Krem do stóp Feet Up Winter Berries 75 ml - miły zapach, konsystencja i różowy kolor, dobrze i szybko się wchłaniał, jednak szukam kosmetyków bez parabenów, więc nie kupię go ponownie (jak również innych kosmetyków tej marki).
  • Zaawansowane serum antycellulitowe AVON Solutions Cellu Break 5D 150 ml - kupiłam zapas 5 szt. tego serum rok temu w ofercie demo dla konsultantek i jest to ostatnia zużyta przeze mnie sztuka (uff!). Ogólnie nie jest to zły produkt, ładnie pachnie, dość skutecznie ujędrnia skórę, ale: 1) zawiera kwasy AHA, które zwiększają wrażliwość skóry na słońce i 2) rezygnuję z pielęgnacji AVON ze względu na kiepskie składy, które często wywołują u mnie alergie skórne i podrażnienia. Nareszcie czas na coś nowego i bardziej eko na cellulit! :)
WŁOSY

  • Suchy szampon do włosów Batiste w wersji Cherry (wiśniowej) 200 ml - jak dla mnie, najlepszy zapach, ale najsłabsze działanie (nie wiem, czy to wina tego wariantu, czy po prostu stanu moich włosów po zimie i po długotrwałym noszeniu czapki :/). Na razie testuję wersję Original, ale jak tylko zrobi się cieplutko, to dam włosom i skórze głowy odpocząć od suchych szamponów...
  • Delikatny szampon z hamamelisem Yves Rocher 300 ml - jeden z moich ulubionych szamponów: delikatny, bezpieczny, ładnie pachnie i ułatwia rozczesywanie, nie zawiera silikonów, parabenów, SLS i substancji koloryzujących. Było to moje kolejne opakowanie i z pewnością jeszcze do niego wrócę.
  • Reference of Sweden REF.445 Volume Shampoo Sulfate Free (próbka 75 ml, którą wybrałam sobie w lutowym Joybox'ie) - amerykański szampon profesjonalny, który ma zwiększać objętość włosów. Zawiera naturalne ekstrakty i ładnie pachnie, ale zostawia moje włosy bardzo porowate i bardzo ciężkie do rozczesania, więc nie skuszę się na wersję pełnowymiarową. Zostawiam jednak buteleczkę na wyjazdy :)
  • Farba do włosów Garnier Color Sensation w odcieniu 110 Diamentowy Superjasny Blond - lepsza od Garnier Olia, na którą miałam uczulenie; tutaj minimalnie szczypało. Jednak nie kupię ponownie, gdyż: 1) niepraktyczna aplikacja za pomocą pędzla i plastikowej miseczki, 2) kolor niezbyt mi się podoba - miał być superjasny i diamentowy, a wyszedł żółty, a poza tym 3) szybko się wymywa (użyłam go na dwa razy, gdyż mam krótkie włosy, więc po 3 tygodniach trzeba było już ponownie farbować włosy).
MAKIJAŻ

  • Delia Cosmetics Coral Perfumowany zmywacz do paznokci 100 ml - regenerujący, zawiera ekstrakt z płatków róży i proteiny jedwabiu, ładnie pachnie i dobrze zmywa; zawiera aceton. Zapewne jeszcze do niego wrócę.
  • Tusz do rzęs DIORSHOW New Look marki Dior 10 ml w kolorze brązowym - dla mnie beznadziejny - nie daje żadnego spektakularnego efektu, a przy tym skleja rzęsy; moja mama go używała, ale i tak bardzo szybko wysechł. Pełna recenzja TUTAJ KLIK.
  • Podkład Oriflame The One Illuskin z SPF 20 (30 ml) w odcieniu Fair Nude - muszę przyznać, że pomimo faktu, że nie lubię Oriflame, jest to bardzo dobry podkład - kolor ładny, podkład wygląda bardzo naturalnie na skórze i bardzo ładnie się rozprowadza. Przetestuję sobie teraz inne marki (np. Bourjois), ale być może kiedyś do niego wrócę... Pełna recenzja TUTAJ KLIK.
  • AVON kremowy cień do powiek w kolorze Arctic Breeze - bardzo fajny i trwały cień do powiek, chyba z serii Lasting, ale nie pamiętam dokładnie, gdyż bardzo dawno temu kupiłam go od mojej szwagierki i starły się napisy z opakowania. Produkt dobrze się nakładał za pomocą aplikatora-gąbeczki i nie osypywał, co przy soczewkach kontaktowych jest niezwykle istotne. Kolor ładny, wpada w turkus.
  • Venita Art Nail Lakier do zdobienia paznokci 5 ml w kolorze białym - dostałam również od szwagierki, ale niestety po jednym użyciu się zważył. Mimo to, uważam, że jest to tani i raczej kiepski produkt, więc sama się na niego nie zdecyduję.
Dobrnęliście do końca? Bo ja ledwo, ledwo :) Obiecuję, że następne denko 
zrobię szybciej i będzie tego mniej, aby dla obu stron było łatwiej. 
A  jak tam Wasze zużycia i wiosenne porządki? xo

sobota, 11 kwietnia 2015

Kwiecień plecień #2

Kwiecień plecień #2
Kwietniowy miks po raz drugi: produkty, zakupy i inspiracje, które zaprzątały moją głowę w minionym tygodniu...


Porządków w szafie ciąg dalszy... Tym razem motywacji do sprzątania szukałam w lekturze "Poradnika Perfekcyjnej Pani Domu" ;)

W tym tygodniu po raz pierwszy dokonałam zakupów na stronie mosquito.pl, gdzie można nabyć wygodne i oryginalne ubrania od polskiej projektantki, Alicji Komar. Skorzystałam ze zniżki na hasło: kwiecienplecien, i tym sposobem stałam się posiadaczką luźnej, bawełnianej sukienki dresowej, oraz narzutki z kapturem w tym samym kolorze:



Natomiast jeśli chodzi o kosmetyki i pielęgnację, ulubieńcem ostatnich dni jest krem do stóp z masłem shea marki L'Occitane - 30 ml kosztuje 29,99, ale moim zdaniem jest wart tych pieniędzy (jednorazowy pedikiur w salonie kosztuje więcej). Przede wszystkim, niesamowicie nawilża przesuszoną skórę stóp (oraz pięt) po zimie, a przy okazji relaksująco pachnie prowansalską lawendą. :)



Dodatkowym bonusem do zakupu były miniatury kremów do rąk w metalowej puszce - waniliowy już wylądował w mojej torebce (używam go w razie potrzeby, gdy jestem poza domem) i pachnie obłędnie - słodko i waniliowo, mniam! 


A Wam jak upłynął kolejny, nieco cieplejszy tydzień kwietnia? Kupiłyście sobie coś ekstra albo szczególnie polubiłyście jakiś kosmetyk? xo

czwartek, 9 kwietnia 2015

Arbonne Perfecting Liquid Foundation SPF15

Arbonne Perfecting Liquid Foundation SPF15
Bardzo, ale to bardzo, chciałam mieć naturalny, wegański podkład, więc jakiś czas temu zamówiłam sobie u znajomej Perfecting Liquid Foundation marki Arbonne. Niestety, mimo wspaniałej filozofii ekologiczno-wegańskiej, wyznawanej przez firmę, i dobrego  składu, produkt ten u mnie kompletnie się nie sprawdził. Jeśli jesteście ciekawe, dlaczego, zapraszam do dalszej lektury...


Obietnice producenta 


Plusy
Podkład jest dosyć lekki i ma miłą konsystencję. Kolor (mój to #7626 Miodowy beż) ładny, lekko ociepla cerę, ale nie ciemnieje na skórze w ciągu dnia. Krycie jest nawet niezłe - możemy uzyskać od średniego po nieco mocniejsze. Ponadto, produkt ten ma filtr SPF15 i dobry skład. Jak wszystkie produkty marki Arbonne, nie jest testowany na zwierzętach, zaś jego opakowanie jest bardzo eleganckie i praktyczne jednocześnie - buteleczka jest lekka, plastikowa (widzimy, ile produktu już zużyłyśmy), nadaje się do recyklingu (o co producent wręcz prosi!). 


Minusy
Niestety, mimo lekkiej i płynnej konsystencji, podkład raczej kiepsko się nakłada i niezbyt równomiernie rozprowadza po skórze (->próbowałam aplikacji gąbką-jajeczkiem typu Beauty Blender oraz nakładania palcami). Obietnica producenta, że podkład nawilża i wygładza zmarszczki jest moim zdaniem bzdurą: po podkładzie mam tylko podkreślone kurze łapki pod oczami i nieestetyczne, suche placki na policzkach czy nozdrzach. Poza tym, podkład Arbonne nie należy do trwałych; na mojej mieszanej cerze dość szybko się ściera, a po ok. 3 godzinach skóra w strefie T nadmiernie się błyszczy. Na koniec dodam, że kolejnym minusem dla większości konsumentów może być również cena (151 zł, dla tzw. klientów preferencyjnych 120,80 zł), dystrybucja i dostępność kosmetyków - są one dostępne u niezależnych konsultantów (tzw. sekciarze) lub poprzez stronę internetową, która nie zawsze działa bez zarzutu...


Moja ocena
Za te pieniądze, oraz po przeczytaniu i wysłuchaniu tylu pozytywnych opinii na Instagramie i Facebooku stwierdzam, że jestem tym produktem ogromnie rozczarowana. Chciałam być bardziej eko i używać produktów bezpiecznych dla skóry i środowiska. Jednak jest to jeden z gorszych podkładów, jakie w ogóle miałam (oprócz wszystkich wyżej wspomnianych minusów, moja buzia po prostu nie wygląda po nim najlepiej), więc inwestycja okazała się nietrafiona. Jestem wkurzona, że skusiłam się na kolorówkę firmy Arbonne, bo za te pieniądze miałabym jakiś profesjonalny podkład, np. MAC, albo słynny Healthy Mix z Bourjois plus kilka innych kosmetyków kolorowych... No cóż, nie będę się chyba dłużej męczyć z tym podkładem, i wybiorę się po jakiś lepszy produkt innej firmy. 

Czy macie jakieś sprawdzone podkłady, które są lekkie i jednocześnie dobrze kryją? A może jakiś dobry krem CC? Będę bardzo wdzięczna za Wasze rekomendacje, xo

wtorek, 7 kwietnia 2015

Kwiecień plecień #1

Kwiecień plecień #1
Jakoś szczególnie nie przepadam za świętami wielkanocnymi. Zazwyczaj siedzi się przy stole i je, i to dużo za dużo ciężkostrawnych rzeczy, a potem człowiek wraca do pracy parę kilo cięższy, i z ogromnymi wyrzutami sumienia... Niestety tak w tym roku wyglądało to u mnie. Tak czy siak, postanowiłam się jednak ogarnąć, wziąć do roboty i zacząć myśleć o nowym sezonie, a co za tym idzie szukać inspiracji i kompletować wiosenną garderobę... Dosyć mam już kurtek, szalików i czapek, oraz tej paskudnej zimowej aury... Jeśli tak jak ja, tęsknicie już za wiosną, zapraszam Was na nowy cykl na moim blogu: mały fotograficzny pamiętnik, zapis rzeczy, które mi się przydarzyły, bądź zbiór luźnych przemyśleń i inspiracji... Dzisiaj dzień pierwszy - mały foto mix plus moje poświąteczne przemyślenia i wiosenne wietrzenie garderoby.


DZIEŃ 1: LANY PONIEDZIAŁEK
Wieczorem w lany poniedziałek stwierdziłam, że totalnie nie mam się w co ubrać, i  w związku z tym zrobiłam mały przegląd szafy + porządki w garderobie. Cały proces rozpoczęłam od przeglądu starych numerów moich ulubionych magazynów modowych, a następnie przejrzałam i uporządkowałam wszystkie ciuchy i dodatki. W rezultacie uzbierała mi się cała sterta rzeczy, których nie noszę albo w które się nie mieszczę, więc myślę sobie, że najwyższa pora wystawić aukcje w Internecie lub powymieniać się ciuchami ze znajomymi... Przy okazji zrobiłam też małe przemeblowanko; tym razem komoda MALM na bieliznę stanęła po przeciwnej stronie, bliżej łóżka... :)

A Wam jak minęły święta? Udało Wam się nie przytyć i bez szwanku powrócić do rzeczywistości?
Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger