Moja walka z przebarwieniami 2: Yves Rocher Zero Defaut

Jak już pewnie wiecie, od paru lat borykam się z problemem przebarwień na twarzy (głównie na czole), a powstały one na skutek stosowania leków fotouczulających (prawdopodobnie kropli ziołowych) latem. Próbowałam już różnych zabiegów i kosmetyków, i do tej pory najlepiej sprawdzała się u mnie mikrodermabrazja i zabiegi kwasami. Oprócz zabiegów, wspomagam się różnymi kremami lub serum na przebarwienia, unikam słońca, oraz wierzę w zbawienne działanie złuszczania naskórka. W nawiązaniu do mojej przebarwieniowej krucjaty, dzisiaj opowiem Wam słów kilka na temat produktu, którego ostatnio używałam, a jest nim korektor na plamy pigmentacyjne Yves Rocher z linii Zero Defaut (Zero niedoskonałości). 




Produkt ten jest przeznaczony do stosowania punktowego na zmiany pigmentacyjne; ma za zadanie zmniejszać przebarwienia, a efekty mają być wyraźnie widoczne już po miesiącu stosowania. Kosmetyk ten ma w składzie rozjaśniającą lukrecję oraz biały łubin, który oprócz zmniejszania przebarwień, ma stymulować odnowę naskórka. 

Więcej informacji oraz opinie o produkcie znajdziecie na stronie producenta TUTAJ




Tak naprawdę, w moim odczuciu jest to punktowe serum rozjaśniające, nie korektor. Występuje w bardzo eleganckim, ale niezbyt wydajnym opakowaniu (14 ml). Stosuję go już ponad miesiąc, codziennie rano i wieczorem na umytą skórę (tylko na czole, gdzie mam najwięcej plam pigmentacyjnych), a po nim na całą twarz nakładam krem i podkład. Produkt ten ma lekką konsystencję, beżowy kolor, roślinny, ale całkiem przyjemny zapach. Nie uczula i nie wysusza skóry. Ma sporo zalet, ale teraz przejdźmy do wad: po regularnym stosowaniu produktu, nie zauważyłam jakichś spektakularnych zmian w zmniejszaniu przebarwień. Nie wiem, o co chodzi, bo opinie o tym kosmetyku są podzielone: jedni zachwyceni i zachwalają jego działanie, inni twierdzą, że nie działa wcale i żałują wydanych pieniędzy. Przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia - produkt moim zdaniem delikatnie rozjaśnił mi skórę, ale mimo to plamy na czole są jednak wciąż widoczne z bliska (myślę, że wykończę całe opakowanie w marcu i wtedy koniecznie dam Wam znać, czy coś się w tej kwestii zmieniło!). Najbardziej jestem zawiedziona ceną, która moim zdaniem jest zbyt wysoka (produkt kupiłam jesienią ubiegłego roku i zapłaciłam za niego ok. 60 zł w promocji, natomiast jego cena regularna wynosi 96zł), po prostu nieadekwatna do działania preparatu. Żałuję, że zamiast korektora nie kupiłam serum, które ma znacznie lepsze recenzje i z pewnością większą wydajność...

2 komentarze:

  1. Już wiem, że sie na niego nie skuszę... a cena bardzo wysoka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, cena nie zachęca do zakupu, a zresztą działanie też pozostawia wiele do życzenia :/

      Usuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger