Sexy Pulp, czyli grube są seksowne!

Sexy w nazwie tuszu do rzęs tradycyjnej marki Yves Rocher to moim zdaniem dość śmiałe i zaskakujące posunięcie ('sexy pulp' w dosłownym tłumaczeniu to 'seksowna miazga'), ale to nie powód, dla którego chcę temu produktowi poświęcić dzisiejszy wpis. Tusz jest bowiem odkryciem ostatnich kilku tygodni, a musicie wiedzieć, że w poszukiwaniu idealnego tuszu pogrubiającego jestem dość wybredna...


Sexy Pulp dostałam latem 2014 roku jako prezent za moje pierwsze zakupy w sklepie online Yves Rocher, ale wrzuciłam go zafoliowanego na dno mojej kosmetykowej szuflady z etykietą "na później". Miałam wtedy zapas mojego ówczesnego ulubieńca i do końca roku 2014 malowałam się nim (jeśli jesteście ciekawe, jaki to tusz, odsyłam Was tutaj). Seksowna miazga natomiast doczekała się swojej kolejki z początkiem stycznia tego roku, ale nie od razu mnie urzekła tak na sto procent. Na początku byłam dość sceptyczna i wydawało mi się, że szczypie przy zmywaniu, co jednak wynikało z produktu do demakijażu, jakiego wtedy używałam. Produkt ten jest delikatny i bezpieczny, ale o tym za chwilę...


Obietnice producenta
Producent zapewnia, iż tusz Sexy Pulp da nam "ekstremalne" pogrubienie i "uwodzicielskie spojrzenie" do 12 godzin, a to za sprawą grubej, gęstej szczoteczki, która pokrywa każdą rzęsę, oraz następujących składników aktywnych: wosku carnauba, gumy z akacji, wody z bławatka, cz też wosku ryżowego. Więcej informacji na temat produktu znajdziecie na stronie sklepu TUTAJ.


Moja ocena
Jak widzicie na zdjęciu powyżej, szczota jest dosyć pokaźnych rozmiarów i ma specyficzny kształt, z wgłębieniem na środku szczoteczki. Wgłębienie wbrew pozorom ułatwia aplikację (którą, jak zaleca producent, należy wykonywać "zygzakiem"), dzięki czemu mamy możliwość dokładnie pokryć każdy włosek. Poniżej zestawiłam plusy i minusy tuszu, ale moja ogólna ocena jest pozytywna. Chętnie kupię ten tusz, ale tym razem w mojej ulubionej wersji kolorystycznej, czyli brązie.

Plusy
  • delikatny produkt, nie uczula i nie podrażnia
  • fajnie pogrubia i rozdziela rzęsy, ale wygląda naturalnie
  • ma ładny, intensywny kolor czerni
  • nie kruszy się i nie tworzy tzw. "efektu pandy"
  • ma w składzie naturalne roślinne komponenty
  • bardzo trwały, trzyma się na rzęsach cały dzień (a do tego nie szczypie po całym dniu!)
  • łatwo i szybko go zmyć zwykłym płynem micelarnym
  • duże, wydajne opakowanie (9 ml)
Minusy
  • nie zauważam żadnych minusów, choć dla przeciętnej Kowalskiej takim minusem może być cena (aktualnie 34,90, natomiast bez promocji 57 zł).
A tak tusz prezentuje się na rzęsach (jedna warstwa):


***
Posiadam również w torebce zestaw miniatur Yves Rocher: tusz i błyszczyk Sexy Pulp oraz podkład rozświetlający Pure Light, aby czasami móc delikatnie poprawić sobie oko czy makijaż twarzy/ust w ciagu dnia. Szczoteczka w wersji miniaturowej jest dokładnie taka sama, jak produktu pełnowymiarowego, ale jest zdecydowanie bardziej poręczna i zajmuje mniej miejsca w kosmetyczce czy torebce. A Wy lubicie mieć takie miniaturki przy sobie? xo

15 komentarzy:

  1. Nie miałam go ale podoba mi się efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, to jest tylko jedna warstwa, ale można nakładać kolejne dla bardziej spektakularnego efektu

      Usuń
  2. Efekt wygląda fajnie. Jednak nadal pozostaję wierna mojemu astorowi babydoll :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy go nie używałam, ale chętnie wypróbuję :) nazwa mi się podoba

      Usuń
  3. nie lubię takich szczoteczek :) ale wydaje się spoko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie wszyscy takie lubią, ale ja uwielbiam - to zależy w dużej mierze od długości naszych rzęs. jeśli masz np. krótkie rzęsy, to nie będzie to idealny wybór dla Ciebie :)

      Usuń
  4. Brzmi nieźle, chyba się na niego skuszę. Szukam tez jakiejś fajnej odżywki do rzęs. Jakbyś znała jakąś godna polecenia, to będę bardzo wdzięczna:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo dobrego słyszałam o Revitalash, ale sama sporadycznie używam serum do rzęs L'biotica, które kupiłam latem w Biedronce za ok. 7 zł :) Mam długie rzęsy, więc nie potrzebuję nic droższego na razie :)

      Usuń
  5. wygląda całkiem ciekawie, choć ja nie przepadam za takimi udziwnianymi szczoteczkami :) zostaje u Cb! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że większość dziewczyn przeraża ta szczotka:)

      Usuń
  6. szczota sroga bym się bała że mi oko wybuchnie xd ale ładnie podkreśla rzęsy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam ten tusz i bardzo dobrze go wspominam. Świetnie rozdzielał rzęsy i dawał naprawdę ładny efekt. A w torebce noszę jedynie mini perfumki :) Reszta wszystko w normalnej wersji ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger