piątek, 26 września 2014

Jak ujarzmić splątane kołtuny, czyli recenzja Tangle Teezer

Witajcie dziewczyny (oraz mamy, które mają problem z rozczesaniem włosów swoich pociech)! Dzisiaj mam dla Was recenzję produktu kultowego, fetyszu większości beauty blogerek i fryzjerów na całym świecie - fikuśną i nowoczesną szczotkę(a raczej hybrydę szczotki do włosów i grzebienia) o wdzięcznej nazwie Tangle Teezer. Domyślam się, że niniejszy wpis będzie zapewne milionowym peanem na cześć Tangle Teezer'a, ale nie bez powodu - ten produkt to totalna rewolucja i najgenialniejszy beauty wynalazek, jaki kiedykolwiek wymyślono!!!



Jak widać na zdjęciach powyżej, szczotka ma ciekawy kształt i design (występuje w różnych wariantach kolorystycznych, rozmiarach i wersjach), natomiast ząbki są ułożone dość gęsto, na przemian dłuższe z krótszymi (ponoć jest ich aż 400!). Dzięki temu, rozczesywanie włosów jest tak proste, jak odliczenie "1,2,3" - i gotowe! Poza tym, Tangle Teezer świetnie wygląda, dość wygodnie trzyma się w dłoniach, i dodatkowo masuje skórę głowy oraz wygładza włosy. 


Muszę przyznać, że byłam niezwykle ciekawa tej szczotki, gdyż przy moim ogromnym problemie z rozczesywaniem włosów, nasłuchałam się opinii vlogerek na youtube oraz naczytałam opinii na blogach, i wszyscy zgodnym chórem polecali szczotkę TT. Podczas ostatniej wizyty u fryzjera przekonałam się, że szczotka ta faktycznie działa, gdyż rozczesała mi włosy błyskawicznie i bezbolesnie :) Zdecydowałam się na jej zakup, gdy tylko pojawiła się online w ofercie perfumerii Douglas (openbox TUTAJ) i nie zawiodłam się. Szczotka kosztuje ok. 35 zł - moim zdaniem cena nie jest wygórowana, choć dla niektórych może się wydawać droga. Mimo to, uwierzcie mi na słowo: ten wydatek naprawdę się opłaca i nie pożałujecie ani jednej wydanej złotówki!!! ZDECYDOWANIE POLECAM :-)

Jeśli chcecie zakupić ten produkt, możecie go dostać w drogeriach Hebe, na douglas.pl, w niektórych salonach fryzjerskich oraz na stronie producenta KLIK.

PS. KRÓTKA INSPIRUJĄCA HISTORIA NA WEEKEND: 
Pomysł Shaun'a P., Brytyjczyka, który wymyślił tę cudowną szczotkę, oraz prośba o dofinansowanie, zostały odrzucone w programie Dragon's Den (Jak zostać milionerem). Mimo to, facet nie poddał się i w 2012 roku wypuszczono produkt na rynek. Od tego czasu, szczotka stała się hitem na całym świecie (sprzedano ponad 6 mln sztuk w 60 krajach), zdobyła ponad 20 nagród, i pomogła  "odrzuconemu" przedsiębiorcy zgarnąć miliony. Shaun P.teraz śmieje się w twarz cwanym grubym rybom z Dragon's Den, i dalej robi swoje... A szczoteczko-grzebyk sprzedaje się jak świeże bułeczki :)

Co sądzicie o TT? Macie jakieś inne sposoby na rozczesanie splątanych włosów? xo

5 komentarzy:

  1. niestety nie mam orginalu :( ale za to dobre podrobki :)

    http://villemo20.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Posiadam grube, puszące się włosy i podróbkę tej szczotki. Radzi sobie równie dobrze, ale co oryginał to jednak oryginał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wolałam oryginał, ponieważ z moim -20% rabatem kosztował niecałe 30 zł, a to jest inwestycja na lata, mam nadzieję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ciągle sobie obiecuje, że ją w końcu kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak miałam, ale w końcu się zdecydowałam :)

      Usuń

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz. Dodaje mi to energii i motywuje do dalszego pisania :)

- Justyna F (Elfie)

Copyright © 2016 Elfie's planet , Blogger