Social media

Social media

Kochani, nadeszła wiekopomna chwila, aby się przyznać do mojego uzależnienia: otóż jestem maniaczką Internetu, vlogów (tj. video blogów - jeśli ktoś się nie orientuje ;), portali społecznościowych oraz zakupów w sieci. Poniżej przedstawię Wam mały zarys tego, co mnie kręci w sieci, co inspiruje, kogo moim zdaniem warto śledzić, i od czego po prostu nie mogę się oderwać... W pierwszej części skupię się na portalach społecznościowych.  Enjoy!

Social media 

Od kilku lat udzielam się na Facebooku i codziennie sprawdzam stronę główną oraz posty znajomych po kilka lub kilkanaście razy. Facebook'owe konto miałam pierwsza w mojej miejscowości rodzinnej, ponieważ zostałam zaproszona do kontaktów przez znajome angielki z obozu językowego. Co prawda, najpierw był portal Hi5 (w 2005 roku), potem Facebook. Dzięki takim portalom jest mi łatwiej utrzymywać kontakt ze znajomymi oraz być na bieżąco ze stronami i ludźmi, którzy mnie interesują. 

Obawiam się jednak, że Facebook powoli zaczyna odchodzić do lamusa, a to za sprawą Instagram'u, w którym się zakochałam pod koniec lutego bieżącego roku. Było to podczas służbowego wyjazdu do Bułgarii, kiedy to zapomniałam spakować moją lustrzankę do bagażu podręcznego, w związku z czym byłam zmuszona robić zdjęcia telefonem (z braku laku...). Za pomocą aplikacji Instagram mogłam szybko i łatwo obrabiać zdjęcia i od razu udostępniać je znajomym. Ponadto, na Instagramie można obserwować bardzo ciekawych i kreatywnych ludzi z całego świata. Jest tam wiele pięknych zdjęć i fajnych, pozytywnie zakręconych "wariatów". Jest to w zasadzie taki wielki, międzynarodowy album fotograficzny; moim zdaniem rewelacyjne źródło rozrywki, informacji i inspiracji.

Tweeter, Goldenline, lubimyczytac.pl - owszem, tam też mam konta, zaglądam do nich sporadycznie, jednak to Youtube zabiera mi największą ilość wolnego czasu, a to głównie za sprawą moich subskrybowanych kanałów muzycznych, tematycznych i vlogów, które śledzę, a wśród nich moje ulubione:

*Łukasz Jakubiak i jego "kawalerkowe" wywiady ze znanymi ludźmi; ostatnio najpopularniejszy wywiad z Edytą Górniak (w 3 częściach):





https://www.youtube.com/user/20m2Lukasza

*Beauty blogerka z Londynu Preeti Iswaran, jej makijażowe tutoriale, relacje z podróży oraz jej zwariowany mąż:

https://www.youtube.com/user/utubemakeup



*NissiaX, dziewczyna z Polski, mieszkająca w Nowym Jorku, jej zdrowy styl życia, kosmetyki, DIY, itp.:

https://www.youtube.com/user/nissiax83

Polecam jej wiosenny smoothie:




*DesignYourLife - vlog Aliny Moskwy i jej genialne DIY:

https://www.youtube.com/user/DesignYourLifePl

Poniżej filmik o jej organizerze - polecam wszystkim niezorganizowanym!



*Vlog Hani Knopińskiej, oficjalnej makijażystki Avon oraz szefowej portalu milionkobiet.pl:

https://www.youtube.com/user/digitalgirlworld13



*Tutoriale makijażystki Magdaleny Pieczonki, współpracującej z Mają Sablewską w jej "SSNM":


https://www.youtube.com/user/magdapieczonka

Makijaż dla opadającej powieki wg Pieczonki:


   
xo,










Kosmetyczni ulubieńcy, moje kosmetyczne evergreeny 3 - CHANEL

Kosmetyczni ulubieńcy, moje kosmetyczne evergreeny 3 - CHANEL

Kochani, dzisiaj Wasz kosmetyczny freak, czyli Elfie, powie kilka słów na temat prawdziwej kosmetycznej perełki (jeśli nie brylantu) wśród światowych koncernów modowo-kosmetycznych. Ja w zasadzie zamierzam się skupić wyłącznie na kolorówce od CHANEL, którą odkryłam latem 2008 roku we Francji, i której używam do dziś. Uważam, że mimo wysokich cen, te kosmetyki są na tyle dobre i wydajne, że raz na kilka lat można sobie podarować taką odrobinę luksusu.

[Z góry przepraszam za słabą jakość zdjęć, ale były one robione spontanicznie telefonem i edytowane za pomocą aplikacji Instagram http://instagram.com/elfiesplanet]

Poniżej lista moich evergreenw tej firmy:

Tusze do rzęs: Sublime de Chanel vs Inimitable
Tusz do rzęs, którego ostatnio używałam to Sublime de Chanel w kolorze czarnym 10 - Noir (Black), który wydłuża i podkręca rzęsy. Kupiłam go na lotnisku za ok. 117 PLN. 




Jednak jestem z niego średnio zadowolona, gdyż mam długie rzęsy, a szczoteczka jest bardziej odpowiednia dla krótkich rzęs. Oczywiście, nie uczula i nie osypuje się, ale bardziej byłam zadowolona z poprzednio używanego przeze mnie tuszu od Chanel - Inimitable, który zakupiłam w perfumerii Douglas za jedyne 89 zł w jakiejś weekendowej promocji. Tamten rzęs miałam w kolorze brązowo-czarnym, tj. 30 Noir Brun. Byłam z niego naprawdę zadowolona - dobrze rozdzielał rzęsy oraz nadawał im objętość, a to jest mój główny cel, jeśli chodzi o mascary. Był to chyba najlepszy tusz do rzęs marki Chanel, jaki miałam.

Kredka do oczu Le Crayon Khol 
Używam jej chyba od 5 lat, moja ulubiona jest w kolorze brązowym (62 AMBRE). Jako, że noszę soczewki kontaktowe i mam bardzo wrażliwe oczy, używam tej kredki do codziennego podkreślenia oka, dzięki czemu uzyskuję bardzo naturalny efekt (tj. subtelnie podkreślona jedynie linia rzęs) wraz z ciemnobrązowym tuszem (niegdyś Inimitable, a obecnie Supershock Max lub Mega Effects z Avon'u). Nie pamiętam dokładnie, ile kosztuje ta kredka (zapewne jakieś 90 zł), ale jedno jest pewne - jest ona warta każdej wydanej na nią złotówki. Poza tym jest wydajna (starcza mi na kilka lat!) i ma rewelacyjną temperówkę w komplecie, której używam również do konturówek i innych kredek do oka.


Podkład Vitalumiere Aqua


Powiem krótko i na temat: lepszego podkładu na twarzy nigdy nie miałam! Jest tak lekki, że nie czujesz, iż masz go na sobie (pod warunkiem, że dobierzesz idealny dla siebie odcień; w moim przypadku jest to obecnie jeden z jaśniejszych Beige nr 20, gdyż ze względu na przebarwienia skórne i walkę z nimi nie mogę się opalać). Dodatkowym plusem jest niezwykle łatwa aplikacja i naturalne, jedwabiste wykończenie na skórze. No i oczywiście, obowiązkowa zawartość filtra przeciwsłonecznego SPF15 :) Minus to dosyć wysoka cena (189 zł w Douglas'ie, ale ja oczywiście kupiłam za jakieś 70 lub 80 na lotnisku :-).

*Niebawem ma być premiera nowego podkładu Chanel, tj. Perfection Lumiere Velvet, w czarnym opakowaniu. Niestety, nie jest on jeszcze dostępny w Polsce. W zeszłą niedzielę pytałam o niego w perfumerii Douglas, ale bez sukcesu. Poniżej link do tutorialu z jego udziałem:

https://www.youtube.com/watch?v=Cc4MD64AV-Q&list=PLxpWkRSvUY_pAm_QJU3jn7l1rx7Y9iDgn&index=36




Poczwórne cienie do powiek Les 4 Ombres
Tak na koniec, poczwórna paletka cieni Les 4 Ombres; moje w odcieniu 81 Beiges Velours. Nie kruszą się, co jest ich największą zaletą. Są jeszcze inne marki cieni do powiek, które lubię i używam, ale z tej wyższej półki to właśnie te są moimi ulubionymi. Np. poczwórne cienie od Dior'a są po prostu koszmarne! Osypują się i kruszą, zatem nigdy ich nie kupię (na szczęście, miałam okazję podebrać je mamie i wypróbować na sobie, zatem nie wydałam na nie ani grosza). Les 4 Ombres górą. :) xo
Kosmetyczni ulubieńcy, moje kosmetyczne evergreeny 2 - GARNIER

Kosmetyczni ulubieńcy, moje kosmetyczne evergreeny 2 - GARNIER

Dzisiaj mój drugi kosmetyczny ulubieniec - marka GARNIER. Od lat uwielbiam ich produkty do twarzy (kremy i produkty do demakijażu) oraz farby do włosów. W moim odczuciu kosmetyki Garnier'a są bardzo delikatne i "miłe" dla twarzy, natomiast ich ceny baaaardzo przystępne. Jedyne produkty z Garnier'a, których nie polecam to dezodoranty i antyperspiranty. Według mnie, są po prostu słabe i nieskuteczne. Poniżej natomiast moje gwiazdy, najlepsze kosmetyki firmy Garnier, których używam od lat, lub które odkryłam całkiem niedawno...  :-)

Płyn micelarny
Właśnie odkryłam ten kosmetyk; zakupiłam go w zeszły weekend na promocji w Super-Pharm - za jedyne 14,99zł 400ml płynu! Przed nim używałam płynu micelarnego i chusteczek z Biedronki, ale niestety moja cera nie lubi tanich rozwiązań i była na nie uczulona; od paru tygodni borykałam się zatem z problemem zaczerwienień i suchych "placków" na policzkach. Obawiałam się nawet, że kremy do twarzy, których używam, mi nie służą, jednak w momencie, gdy przerzuciłam się na płyn micelarny Garnier'a - jak ręką odjął - żadnych suchych miejsc na twarzy i zaczerwienień! Wróciła ładna, miękka i nawilżona buzia. Yay! Poza tym ten produkt jest przeznaczony dla skóry wrażliwej, a w jego składzie mamy: aqua/water, hexylene glycol, glycerin, disodium, cocoamphodiacetate, disodium edta, poloxamer 184, polyaminopropyl biguanide (B162919/4), zatem znacznie mniej składników i różnego rodzaju podejrzanego "ustrojstwa" niż w płynach innych firm.


PS. Płyn micelarny jest moim podstawowym kosmetykiem do mycia twarzy; uważam, iż jest to najlepszy i najszybszy sposób na dokładny demakijaż i pielęgnację cery, oczywiście przed aplikacją kremów i innych produktów.

Krem BB

Był to mój pierwszy krem BB i, jak się okazuje, chyba dla mnie najlepszy. Przyznam się szczerze, że na początku byłam raczej sceptycznie nastawiona do tego całego zamieszania wokół BB, w sklepie nawet wyjęłam krem z pudełka i posmarowałam jego odrobiną twarz, aby go sprawdzić na własnej skórze. I była to miłość od pierwszej aplikacji - wywołał tzw. "efekt WOW" , zatem produkt od razu trafił do mojego koszyka z zakupami. Idealny na wiosnę i lato, gdy potrzebujemy czegoś lżejszego niż krem, korektor, podkład i puder. Rano wystarczy tylko użyć płynu micelarnego do odświeżenia twarzy, a na niego wsmarować krem BB. Buzia wygląda promiennie i jest gładka niczym pupcia niemowlaka. Kryje wszelkie niedoskonałości cery, a przy tym dobrze nawilża skórę. Szybko i na temat. Duży plus ode mnie. :-)

Roll-on przeciw cieniom pod oczami
Moja codzienna tajna broń w walce z sińcami; delikatnie kryje cienie pod okiem i zaczerwienienia (również na powiece), a jego metalowa kuleczka (tzw. roll-on) przyjemnie chłodzi i pobudza skórę pod oczami z rana. Ponadto umożliwia łatwą aplikację każdemu, zwłaszcza osobom, które nie znają się na makijażu i korygowaniu niedoskonałości. Pojemność: 15ml; ale jest bardzo wydajny.




3w1 Żel myjący + peeling + maseczka
Z serii Garnier Czysta Skóra, przeznaczony raczej dla młodych osób, ale dla mnie nadal przydatny przy dogłębnym oczyszczaniu skóry. Można go stosować codziennie jako żel myjący (obecnie wolę płyn micelarny, gdyż nie lubię używać wody do oczyszczania twarzy) lub 1-2 razy w tygodniu jako peeling oraz jako maseczka oczyszczająco-odświeżająca. Używam tego preparatu od lat i lubię do niego wracać raz na jakiś czas. Niech żyje wielozadaniowość! :-)

To chyba tyle o moim zamiłowaniu do marki Garnier...

Niebawem, na zakończenie serii kosmetycznych ulubieńców i evergreen'ów, prawdziwa perełka - kolorówka od Chanel.


Dajcie znać w komentarzach, czego Wy używacie do codziennej pielęgnacji i co polecacie. 
xo







Kosmetyczni ulubieńcy, moje kosmetyczne evergreeny 1 - AVON

Kosmetyczni ulubieńcy, moje kosmetyczne evergreeny 1 - AVON

Dzisiaj na moim blogu rozpoczynam serię postów poświęconych moim ulubionym firmom kosmetycznym oraz absolutnym hitom wśród kosmetyków do pielęgnacji i makijażu, których używam od lat i mogę spokojnie wszystkim polecać. Wśród moich ulubionych marek znajdują się: 
  • AVON
  • Chanel
  • Garnier 
  • Inglot 
  • AA
  • Revlon                                                                 
  • Bourjois. 
Dzisiejszy wpis w całości poświęcam firmie AVON :-)        



AVON 
Jeśli chodzi o wybranie jednego kosmetyku firmy AVON, którego nie może zabraknąć w mojej kosmetyczce (tudzież na półce w łazience), to mam nie lada problem - jest ich tyle, że nie wiem, na który się zdecydować. Moja przygoda z firmą AVON zaczęła się już w liceum, kiedy to jedna z moich najbliższych koleżanek (K., konsultantka) przynosiła katalogi do szkoły, a wszystkie dziewczyny z wypiekami na twarzy oglądały je na przerwach lub na lekcjach pod ławką. Uwielbiałam przeglądać te katalogi; zawsze zaznaczałam w nich kosmetyki, które zamawiałam, a na które szła spora część mojego kieszonkowego. Pamiętam, że już wtedy bardzo lubiłam dbać o paznokcie, więc zawsze miałam w domu odżywkę z serii Nail Experts oraz ten słynny biały krem do pielęgnacji skórek (nota bene, używam go do dziś). Ponadto używałam wtedy serii Clearskin do cery nastolatek oraz wszelkiego rodzaju maseczek do twarzy, zwłaszcza oczyszczających (co również trwa po dziś dzień). Ponadto od lat używam szamponów do włosów i balsamów do ciała z serii Naturals, peelingów i maseczek Planet Spa, żeli pod prysznic Senses oraz serum na rozdwojone końcówki włosów Advance Techniques.

Niespełna rok temu, jako już trzydziestojednoletnia kobieta, sama zostałam konsultantką Avonu, ponieważ po przeprowadzce za miasto nie miałam już gdzie zamawiać moich ulubionych kosmetyków. No i zaczęła się zabawa z kosmetykami! Okazało się, że jest to moje ulubione zajęcie w wolnym czasie oraz świetny sposób na samodoskonalenie się. Biorę aktywny udział we wszystkich możliwych szkoleniach i webcastach oraz testuję kosmetyki ze specjalnych ofert dla konsultantek oraz DEMO (dużo wcześniej, niż planowana premiera w kolejnym katalogu). Dzięki temu mogę nie tylko pogłębiać swoją wiedzę na temat kosmetyków, ale również sprawdzać niemal wszystkie kosmetyki na własnej skórze, a potem szczerze rekomendować najlepsze produkty moim klientkom. :-)

A oto lista moich evergreen'ów AVON'u:

Krem do pielęgnacji skórek Nail Experts
Ten krem zawiera m.in. kwasy AHA oraz witaminę E i wyciągi z aloesu, dzięki czemu naprawdę pomaga zmiękczyć skórę wokół paznokci, zaś przy regularnym stosowaniu sprawia, że skórki praktycznie wcale nie narastają. :-) Pamiętam, jak dojeżdżając na uczelnię, smarowałam skórki i paznokcie tym kremem w autobusie... Efekty były naprawdę spektakularne, bo robiłam to systematycznie i konsekwentnie. Polecam gorąco ten produkt.

Tusz do rzęs Supershock MAX
Najlepszy tusz do rzęs dla osób o wrażliwych oczach oraz dla osób noszących szkła kontaktowe (czyli dla mnie)!!! Pokonał nawet ulubione wcześniej przeze mnie mascary luksusowej marki Chanel, ponieważ nadaje niesamowite pogrubienie i wyrazistość moim rzęsom, a przy tym nie skleja rzęs oraz nie kruszy się do oka. Prawdziwy hit zarówno wśród tuszy Avon'u, jak i wśród innych firm. Nawet tusze firmy Dior, Estee Lauder, YSL, czy innych nie dorastają mu do pięt.


Maseczki Planet Spa i Naturals
Bardzo przyjemne; relaksują, ładnie pachną i dobrze oczyszczają skórę (oczywiście, mam na myśli akurat te oczyszczające). Na zdjęciu od lewej: nawilżająca i regenereująca maseczka ze śródziemnomorską oliwą z oliwek, głęboko oczyszczający peeling do twarzy z minerałami z Morza Martwego, który należy użyć przed nałożeniem dowolnej maseczki, oczyszczająco-wygładzająca maseczka Turkish Thermal Baths z glinką oraz oczyszczająca maseczka peel-off z serii Naturals Drzewo Herbaciane i Ogórek. Uwielbiam absolutnie wszystkie maseczki, stosuję je średnio 1-2 razy na tydzień, czasami podczas kąpieli. :-)

Serum na przebarwienia ANEW CLINICAL
Moja tajna broń w walce z uporczywymi przebarwieniami posłonecznymi, z którymi walczę już od dwóch lat. Stosuję to serum od jesieni, minimum raz dziennie po demakijażu, przed nałożeniem kremu na dzień lub na noc z serii Anew (zimą używałam po nim Anew E-Defence, który chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi oraz naprawia takie uszkodzenia skóry, jak: zmarszczki, przebarwienia, czy przesuszenie, natomiast obecnie stosuję po nim Anew Reversalist). 


Wraz z regularnie (tj. raz w miesiącu) wykonywanymi zabiegami mikrodermabrazji oraz kremami na dzień i na noc, to serum znacznie rozjaśniło plamy, które miałam na czole. Jestem zatem żywym dowodem na to, że ten kosmetyk naprawdę działa i jest wart swojej ceny. 

Serum do włosów Advance Techniques 
Właściwie to dwa produkty z tej serii są godne polecenia: jeden z nich to serum na rozdwojone końcówki włosów, zaś drugi to odżywcza kuracja do włosów z olejkiem arganowym. Serum na końcówki to produkt, którego używam od kilku lat; aplikuję niewielką jego ilość na same końcówki (na wilgotne lub suche włosy), a te w momencie stają się nawilżone i wygładzone. Natomiast odżywcza kuracja (na zdjęciu produkt z prawej strony) służy do rozprowadzania na całej długości włosów; nadaje się zwłaszcza do włosów suchych i zniszczonych. Produkt ten zawiera marokański olejek arganowy, pro-witaminę B5 i witaminę E, jest bardzo dobry przy rozczesywaniu suchych, splątanych włosów i rewelacyjnie zmiękcza suche, szorstkie włosy mojej drugiej połówki. Jest to bestseller firmy Avon - klientki bardzo go lubią i chwalą. Ja podbieram ten preparat od czasu do czasu mojemu mężowi, jednak nie używam go zbyt często, gdyż moje włosy są cienkie i szybko się przetłuszczają. Zdecydowanie wolę aplikować serum na końcówki. Obydwa specyfiki występują w pojemności 30ml, ale są bardzo wydajne. Przeznaczone do wszystkich rodzajów włosów.

W kolejnej części opowiem o kosmetykach GARNIER'a, które lubię... xo

Dieta indywidualna, dieta bezglutenowa

Dieta indywidualna, dieta bezglutenowa

Moi drodzy, nadeszła wiosna !!! Wraz z pierwszymi pąkami kwiatów, dojrzało we mnie przekonanie, że jest to ostatni dzwonek, żeby się za siebie zabrać. Zrzucić cały ten tłuszczyk z bioder, ćwiczyć, spalać, modelować, pozbyć cellulitu, odchudzać (niepotrzebne skreślić)... Jak zwał, tak zwał, ale najważniejsze, że wreszcie postanowiłam się ogarnąć i zrobić coś dla swojej figury i przede wszystkim zdrowia, po kilkunastu miesiącach nadwagi i problemów żołądkowo-jelitowych. Stwierdziłam, że skoro jedzenie, które spożywam, prowadzi u mnie tylko do wzrostu masy ciała, zmęczenia, opuchniętej buzi (przypominającej wówczas już nie tylko kwadrat, ale wręcz trapez :/) oraz wzdętego brzucha, to na pewno COŚ JEST NIE HALO, i trzeba to zmienić. Trzeba się udać do specjalisty - dietetyka klinicznego po diagnozę i wskazówki, co jeść, a czego unikać. 



W związku z powyższym, zrobiłam mały research w Internecie i poszukałam na forach informacji o dietetykach w moim mieście (tj. w Częstochowie). Popytałam również wśród znajomych, a większość z nich polecała mi panią Lidię Krawczyk. Ta pani skutecznie odchudziła już kilka osób z mojej okolicy, a poza tym można u niej wykonać testy na nietolerancje pokarmowe, tzw. FOOD DETECTIVE. Postanowiłam zatem napisać do niej e-mail z pytaniem o pierwszą wizytę. Niebawem dostałam odpowiedź, że przed pierwszą wizytą muszę koniecznie zrobić badania  (m.in. morfologia, OB, cholesterol, cukier, TSH itd.) oraz zapisywać przez kilka dni wszystko, co jem i co piję. I tak zaczęła się wielka rewolucja w moim życiu i na talerzu :-)

Pierwsza wizyta i szczegółowy wywiad z dietetyczką uświadomiły mi, że jeśli nie zmienię swojego sposobu życia i odżywiania, to z roku na rok będę ważyć coraz więcej, i w konsekwencji będę coraz bardziej sfrustrowana. Dowiedziałam się również, że w moim przypadku winę ponosi uboga w witaminy i minerały dieta, bazująca głównie na węglowodanach. Jadłam zdecydowanie za mało warzyw i owoców oraz białka, natomiast za dużo chleba, makaronów, ziemniaków itp. Ponadto, opisane przeze mnie dolegliwości były spowodowane spożyciem mleka krowiego (którego większość dorosłych osób nie trawi!) oraz jedzeniem produktów zawierających gluten, a zwłaszcza pszenicę (tak, jak już wcześniej podejrzewałam).

Oczywiście, nie będę tu pisać dokładnie, jak wygląda teraz moja dieta i jakie zalecenia dostałam od dietetyczki. Moim celem jest zachęcić Was wszystkich do zdrowego stylu życia i do dbania o siebie, jak również do zwiększenia świadomości tego, jakie produkty spożywamy, do diety dopasowanej do siebie, swoich upodobań oraz stanu zdrowia. Wszystkim, którzy chcą się zdrowo odżywiać, zmienić dietę na lekką i zdrową, a co za tym idzie, cieszyć się lepszą figurą i samopoczuciem, gorąco polecam dietę mądrą i dopasowaną do nas samych, czyli tzw. dietę indywidualną. Nie ryzykujcie z dietami, które znajdziecie w czasopismach, Internecie lub takich, które sprawdziły się u Waszych znajomych. Takie diety mogły być dobre dla koleżanki, ale dla nas są często szkodliwe i nie przynoszą żadnych efektów poza jednym - jo-jo (który, nota bene, wcale nie jest taki przyjemny, jak popularna zabawka dla dzieci o tej samej nazwie).

Na zachętę, macie tu kilka fotek z pysznymi i zdrowymi przekąskami, które teraz jadam zamiast kanapek, słodyczy, ziemniaków i innych "zapychaczy" (przepisy dostałam wraz z dietą, rozpisaną specjalnie dla mnie przez panią dietetyk):






Więcej zdjęć znajdziecie na moim Instagramie: @elfiesplanet  

LITERATURA, która moim zdaniem jest najlepsza przy tego typu diecie i mówi o zdrowym odżywianiu, to: Gillian McKeith "Jesteś tym, co jesz" oraz Maja Sablewska - "Sposoby na zdrowy styl życia według Mai Sablewskiej. Zamień białe na zielone".

PS. Jestem na diecie już od ponad trzech tygodni i do tej pory udało mi się zrzucić 3 kg oraz po kilka centymetrów w obwodzie talii, biustu, bioder, ud, czy ramion :-) Mam teraz mnóstwo energii, czuję się lekka, zdrowa i wyglądam o niebo lepiej niż przed dietą. Poza tym, mam większą świadomość swojego ciała i tego, co jem. Wiem, że jest to coś więcej, niż tylko dieta. To zmiana sposobu odżywiania na całe życie. :-) xo










Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Elfie's planet , Blogger